Dół

Donald Turbitt opowiada o owocach uwielbiania Boga w sytuacjach beznadziejnych.

Marcin Jakimowicz: Historia sprzed kilkunastu miesięcy. Czwartek: Twoja córka dowiedziała się, że ma niezwykle złośliwego raka. Piątek: taki sam werdykt usłyszała żona. Twoja pierwsza reakcja ?

Donald Turbitt: To nie był dobry dzień.

Wpadłeś w panikę?

Nie. Na tyle znam serce Boga, by nie wpadać w panikę. Wiem już, że jeśli On wprowadza cię w dolinę, to jedynie po to, by później cię wywyższyć i jeszcze obficiej obsypać błogosławieństwem. W przeszłości przeżywałem wiele tragedii, ale w ostateczności wszystko zawsze wychodziło mi na dobre.

Wszystko?

Tak. Jednym z moich ulubionych cytatów są słowa: „Wiemy też, że Bóg z tymi, którzy Go miłują, współdziała we wszystkim dla ich dobra” (Rz 8,28). Życie pokazało mi, że to czysta prawda.

Tyle że choroba nowotworowa wydaje się ostatnią sytuacją, w której można uwielbić Boga

Moja mama, chrześniacy i krewni umierali na raka, więc wiem, o czym mówisz. Za każdym razem jednak Bóg wyprowadzał z tych przeklętych sytuacji dobro. Opowiem ci świeżą historię. O moim wnuku. W chwili gdy dowiedział się o chorobie babci, postanowił zapuścić włosy. Po to, by je ofiarować, gdy ta będzie po chemii. Nieprawdopodobny gest. Mój wnuk na co dzień mieszka w Hollywoodzie. Pracuje w reklamie, przy filmie. Powiedział mamie, że będzie starał się o rolę w filmie pełnometrażowym. Odpowiedziała, że nie bardzo chce, by to robił, ale dała mu wolną rękę. Sama zaczęła modlić się o to, by zagrał kiedyś rolę Jezusa. Dwa tygodnie później poszedł na casting. Komisja zobaczyła wysokiego, prawie trzydziestoletniego mężczyznę z długimi włosami i orzekła: „Zagrasz Jezusa”. W ubiegłym miesiącu na okładce „National Geographic” można było zobaczyć Jezusa w koronie cierniowej. To mój wnuk. Grał główną rolę w filmie, który emitowała telewizja. I już nie ścina włosów.

Pierwszą reakcją na problem, zawirowania, depresję jest narzekanie. Ty nie narzekasz?

Dziś już nie. Nie wypowiadam głośno słów narzekania, bo wiem, że słowa mają moc. Wiem też, jak ważne jest to, co mówi się w dolinie. Kiedyś narzekałem, ile wlezie, i nie wyszło mi to na dobre. Gdy zaczynasz szemrać, narzekać, wydłuża się proces twego uzdrowienia, dłużej czekasz na odpowiedź Boga, na Jego łaskę. Dlaczego? Bo gdy narzekasz, to tak naprawdę mówisz Bogu: „Wiem lepiej od Ciebie, co jest dla mnie dobre”. A ja trochę żyję na tym świecie i wiem już, że nie jestem od Niego mądrzejszy. {BODY:BBC} (śmiech){/BODY:BBC} Dlaczego niezwykle ważne jest to, co mówisz w dolinie? Bo jeśli zaczynasz narzekać, podcinasz sobie skrzydła i zabijasz nadzieję. Jeśli nie masz nadziei, nie rodzi się w tobie wiara, a bez wiary nic nie zmieni się na dobre. Jeśli dobrze znasz serce Boga, wiesz, że zawsze jest nadzieja. On jest twoim Ojcem, jest dobry, chce dać ci wszystko. Co z tego, że diabeł dał mojej żonie i córce raka, skoro wszechmogący Bóg jest w stanie wyciągnąć z tego dobro? Diabeł jest zły, ale mój Bóg jest dobry i większy niż wszystkie demony świata. Nie gwarantuje mi, że moja żona będzie żyć, ale mówi: „Donald, jeśli Mnie kochasz, wszystko będzie dobrze. Zaufaj!”.

„Stół dla mnie zastawiasz na oczach mych wrogów” – mówi psalm. Bóg zaprasza nas na ucztę i każe patrzeć na to demonom?

Tak! To dla nich ogromna kara. Jedną z najgorszych tortur dla demona jest to, że musi patrzeć na to, jak Bóg jest dla nas dobry i jak nam usługuje. Za każdym razem, gdy przechodzimy jakąś próbę, nie powinniśmy upadać, ale stawać się silniejszymi.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Reklama

Reklama

Reklama

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9