Prorok jedności

40 lat przed powołaniem CHARIS, jednoczącej grupy Odnowy, z podobną inicjatywą wystąpił… ks. Franciszek Blachnicki. „Nie wspieramy się, lecz tracimy czas na uzasadnianie naszej inności i racji” – nauczał. Ależ to aktualne!

Przed dwoma laty w niedzielę Zesłania Ducha Świętego papież Franciszek powołał Międzynarodową Służbę Katolickiej Odnowy Charyzmatycznej CHARIS. Ma ona dążyć do większej jedności w wielowymiarowym ruchu charyzmatycznym: od grup parafialnych przez dynamiczne wspólnoty przymierza po coraz popularniejsze szkoły nowej ewangelizacji. Ojciec Raniero Cantalamessa (wówczas jeszcze nie kardynał) jako asystent duchowy służby przypomniał, że odnowa Kościoła wypływa zawsze ze śpiewu hymnu „Veni Creator Spiritus”, a Duch, który już raz zstąpił na apostołów, może wciąż odnawiać Kościół. Okazuje się, że nie była to żadna duszpasterska nowinka. Już cztery dekady wcześniej z podobną inicjatywą wystąpił… ks. Blachnicki. Nie tylko zaproponował stworzenie podobnej struktury, lecz także we wrześniu 1981 r. zorganizował w Rzymie kongres „Movimenti nella Chiesa”, czyli „Ruchy w Kościele”.

Przewrót kopernikański

W 1975 r. pisał: „Wybiła godzina Ducha Świętego” i ustanowił dewizę: „Odnowa w Duchu Świętym programem rocznej formacji”. Po roku oazowicze spotkali się pod sztandarem: „Jedność w Duchu Świętym”. Pamiętajmy, jak wyglądały polityczne okoliczności przyrody. Gdy 30 czerwca 1976 r. władze zorganizowały wiece potępiające „warchołów” z Ursusa i Radomia i popierające towarzysza Edwarda, Blachnicki pisał: „Otworzyliśmy się na wielką troskę pontyfikatu Pawła VI, jaką jest jedność wszystkich chrześcijan, ekumenia. Od tego czasu datują się kontakty ekumeniczne Ruchu Światło–Życie, współpraca z Ruchem Agape, otwarcie się na ruchy ewangelizacyjne, które łączą w dziele głoszenia Ewangelii chrześcijan różnych Kościołów”.

W 1975 r. kapłan dostał do ręki konkretne narzędzie. Paweł VI napisał swą przełomową adhortację „Evangelii nuntiandi” o ewangelizacji w świecie współczesnym. Po latach zamrożenia dokument ten dawał możliwość kontaktu na poziomie liderów z osobami niebędącymi katolikami. – To był moment przełomowy – opowiada Andrzej Sionek, dyrektor Stowarzyszenia En Christo. – Uświadomienie Ruchowi, że fundamentem życia chrześcijańskiego jest osobowa relacja z Jezusem. W jednej z protestanckich misji ks. Blachnicki znalazł to, czego tak długo szukał: cztery prawa duchowego życia, które stanowiły potem fundament formacji oazowej. „To jest to!” – wołał. Był zachwycony. Cieszył się jak dziecko, gdy słyszał coraz liczniejsze świadectwa ludzi, którzy przyjmowali Jezusa jako Pana i Zbawiciela i doświadczali życiowych przełomów. Powiedział wprost: „To przewrót kopernikański dla Kościoła w Polsce”. Kilkusetosobowa oaza ks. Franciszka stała się odtąd potężnym ruchem odnowy Kościoła. Kluczowa dla tego przebudzenia była znajomość z Janem Pawłem II. Wsłuchiwali się w siebie, podpatrywali. Papież był tarczą Blachnickiego, a jednocześnie sam czerpał z oazowych inspiracji (idea Światowych Dni Młodzieży to przecież dni wspólnoty przeniesione na skalę globalną). To było zespolenie wizji prorockiej i apostolskiej.

To Jan Paweł II poparł pomysł zorganizowania kongresu „Movimenti nella Chiesa”.

Razem!

– To był element realizacji programu „Jedność w Duchu Świętym” – opowiada Marek Nowicki, dziennikarz, autor książki „Upili się młodym winem” (lada chwila ukaże się drugi tom tego pionierskiego opracowania, w którym przeczytamy m.in. o tym, że ks. Blachnicki stworzył jedną z pierwszych po Bombaju i Puerto Rico szkół ewangelizacji). – Spotkanie w Rzymie było wielkim, na miarę światową, sukcesem ks. Franciszka. Udało mu się zaprosić biskupów i kardynałów z kilku watykańskich dykasterii. Z całego świata przyjechali przedstawiciele ponad dwudziestu największych ruchów katolickich, by zastanawiać się, jak wspólnie, a nie obok siebie ewangelizować. Ksiądz Franciszek pragnął zjednoczyć te środowiska, a na kongresie rzucił pomysł stworzenia Międzynarodowej Diakonii Jedności Ruchów Eklezjalnych.

Czy to nie inicjatywa podobna do CHARIS? – pytam Nowickiego. – Intuicja była ta sama – odpowiada. – Księdzu Franciszkowi zależało na zaszczepieniu Odnowy także w tych ruchach, które ustawiały się do niej bokiem – dodaje. „Jeśli chodzi o Ruch Światło–Życie, to od początku nastawiliśmy się do ruchów pentekostalnych pozytywnie, to znaczy postawa była otwarta” – pisał Blachnicki. „Dary charyzmatyczne w naszym Ruchu pojawiły się najpierw nie tyle przez kontakty z grupami pochodzącymi z Zachodu, ile w ramach naszych oaz spontanicznie, bez jakiegoś formalnego związku z ruchem charyzmatycznym, który pochodził z Ameryki czy innych krajów Zachodu”.

Dwa lata po rzymskim kongresie wspominał: „Była to pierwsza próba zebrania przedstawicieli różnych ruchów, by wspólnie zastanawiać się nad jednością. Staraliśmy się odczytać wspólne znaki, po których można rozpoznać, że dany ruch jest ruchem eklezjalnym, w którym urzeczywistnia się Kościół. Podziwialiśmy różnorodność darów Ducha Świętego, a zarazem jakiś przedziwny plan jedności, który się nam przez to wszystko objawiał. Na końcu kongresu został powołany Sekretariat Jedności Ruchów Odnowy w Kościele. Weszli do niego przedstawiciele trzech ruchów: katolickiej Odnowy Charyzmatycznej (o. Tom ­Forrest), Communione e Liberatione i nasz Ruch Światło–Życie. (…) Ruch charyzmatyczny jest wielką nadzieją Kościoła, ale musi być przyjęty przez Kościół instytucjonalny. A ci, którzy mają dary Ducha Świętego, nie mogą łatwo się zrażać trudnościami, mówiąc: »Występujemy z Kościoła, bo jest on martwy, sformalizowany, sztywny«”.

Nareszcie!

Osobiste zapiski Blachnickiego odsłaniają stan jego ducha i prorockie intuicje. Podczas podróży do Kalifornii notował zasmucony: „Refleksja: po nałożeniu rąk (chrzest Ducha) w South Bend. Wszystko bez zmian w moim życiu. Czy dalej mam iść drogą wiary w ciemnościach i oschłości? Bądź wola Twoja!”. Kilka zdań dalej czytamy jednak: „Zabłąkałem się do kapliczki. Cisza, półmrok dyskretnych świateł, samotność! Wtedy objawił się dar nowej modlitwy. Prawie godzinę śpiewałem (dosłownie!) Panu pieśń nową: uwielbienia, dziękczynienia, tęsknoty, wołania o miłość i alleluja! Był to śpiew natchniony (z jakim spotkałem się w South Bend). Szczególnie dziękowałem za »pieśń nową«,jaką stanowi całe moje życie, przedziwnie kierowane przez Pana. Alleluja!”.

Jego kontakty z różnymi chrześcijańskimi Kościołami były dla wielu „życzliwych” niezwykle podejrzane. – To absolutnie normalne: prorok idzie swoim tempem, a wspólnota swoim – wyjaśnia bp Adam Wodarczyk, wieloletni moderator generalny Ruchu Światło–Życie. – Nieporozumienia, spięcia w kontekście wyboru kierunku rozwoju oazy były czymś naturalnym. Dziwne byłoby, gdyby ominęły wspólnotę odpowiedzialnych za to dzieło. Ksiądz Franciszek był prorokiem, nie mam wątpliwości. Pamiętajmy, że mówienie w tym czasie (pełne kościoły, tłumy na pielgrzymkach, świątynie postrzegane jako ostoja wolności), że Kościół w Polsce potrzebuje duchowego przebudzenia i odnowy, wymagało naprawdę ogromnej odwagi. A ks. Blachnicki pokazywał, że Ruch ma być miejscem spotkania, budowania jedności.

wspierajmy się!

W pierwszych dniach lutego 1979 r. na słynnej Wichrówce w Dursztynie ks. Franciszek wygłosił katechezę: „Jedność w Duchu Świętym”. Czytam te słowa i nie mogę nadziwić się, jak bardzo są aktualne, zwłaszcza w kontekście katolicko-katolickiej jatki w mediach społecznościowych. „Istnieje wiele różnych inicjatyw, ruchów odnowy i darów. Jednakże ci, którzy działają w poszczególnych ruchach i używają darów, częstokroć nic o sobie nie wiedzą” – nauczał ks. Franciszek. „Co gorsza, pomiędzy ruchami wytwarza się jakieś napięcie, dochodzi do kontrowersji, wzajemnej izolacji. Bywa, że jakiś ruch prowadzi wspaniałą działalność ewangelizacyjną, ale odcina się od innego ruchu, gdy tylko posłyszy w jego szeregach słowa: Duch Święty, charyzmaty, mówienie językami. I na odwrót: ruch, który otrzymał owe dary, nie chce mieć nic wspólnego z ruchem, który ich nie uznaje, twierdząc, iż jest on »innego ducha«, a zatem brak nam płaszczyzny jedności. W obliczu zagrożeń ze strony świata, wobec zła objawiającego się wśród ludzi nie wspieramy się, nie uzupełniamy, lecz tracimy czas na uzasadnianie naszej inności i racji. Potrzeba wielkiego serca, by nie podkreślać różnic, lecz poszukiwać śladów jedności”.

Jak bardzo brakuje dziś tak proroczych postaw i szerokiego, pozbawionego lęku spojrzenia na Kościół. Okopujemy się w swoim świecie, po dwóch stronach barykady, w rzeczywistości, która promuje skrajne postawy. „Różańcowi” nie chcą często słyszeć o ekumenizmie, a ci, którym bliska jest jedność chrześcijan, nie doceniają często siły „zdrowaśkowych” kropel drążących skałę. Ksiądz Franciszek z jednej strony współpracował z chrześcijanami innych denominacji, a z drugiej zawierzał Ruch Niepokalanej Matce Kościoła. Nie stawiał znaku nierówności między „Ave Maria” a śpiewem językami. Doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że jedno i drugie mieści się w pojemnym słowie katholikós, czyli powszechny.•

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Reklama

Reklama

Reklama

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
26 27 28 29 30 31 1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31 1 2 3 4 5