TV Trwam: Skrzywdzono nas

O nierównym traktowaniu Fundacji Lux Veritatis w staraniach o koncesję dla telewizji Trwam z Lidią Kochanowicz rozmawia Andrzej Grajewski.

Andrzej Grajewski: Jakie są starania Fundacji o zmianę decyzji Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji (KRRiT) z 29.07.2011 r. nieprzyznającej TV Trwam miejsca na Multipleksie 1 (MUX 1)?

Lidia Kochanowicz: – 22 lutego br. Fundacja złożyła, za pośrednictwem przewodniczącego KRRiT Jana Dworaka, skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie. Myślę, że może upłynąć nawet rok, zanim nasza sprawa trafi na wokandę. Wcześniej Fundacja wykorzystała procedurę odwoławczą w samej KRRiT, wnosząc w sierpniu ubiegłego roku prośbę o ponowne rozpatrzenie naszego wniosku, jednak odwołanie to zostało rozpatrzone negatywnie. Decyzja KRRiT była dla nas zupełnie niezrozumiała, ponieważ spełniamy wszystkie warunki: finansowe, programowe oraz techniczne, aby taką koncesję otrzymać. Niestety, 17 stycznia br. KRRiT podtrzymała swoją decyzję o nieprzyznaniu nam koncesji. Dlatego pozostała nam droga postępowania sądowego.

A jeśli sąd pozytywnie rozpatrzy Waszą skargę, co to oznacza?

– Według nas, jeśli sąd uzna nasze racje, to będzie oznaczało, że decyzja Krajowej Rady została wydana z naruszeniem prawa.

Czyli będzie nieważna?

– Tak. I to w odniesieniu do wszystkich podmiotów, które były objęte tym rozstrzygnięciem. W skardze podnosimy, że podczas procedowania przy tej decyzji zostało złamanych wiele przepisów i zasad. Wykazujemy m.in., że przekroczono granice uznaniowości, a decyzja była podjęta na podstawie błędnych, wybiórczych i dowolnych ustalenie stanu faktycznego, a co niezwykle istotne, Krajowa Rada nie ustaliła jasnych, jednolitych dla wszystkich wnioskodawców reguł i kryteriów oceny. Przykładem jest chociażby sposób oceny zdolności finansowej poszczególnych podmiotów.

Czyli nie było jasnych kryteriów, obowiązujących wszystkich?

– Nie było. Dokonaliśmy analizy części finansowej wniosków dziesięciu podmiotów, które otrzymały pozytywną ocenę Krajowej Rady, i naszego wniosku. Wynika z niej, że do opisu wykorzystano 99 różnych parametrów i „para-wskaźników”, przy tym różnych dla poszczególnych wnioskodawców. Dokonując tej analizy, porównaliśmy nasz potencjał z potencjałem tych podmiotów i wynik tego porównania był porażający. Według nas trzy spośród czterech firm, które otrzymały rozszerzenie koncesji, tj.: Stavka, Lemon Records i Eska nie mogły otrzymać pozytywnej opinii, bowiem nie mają żadnej zdolności finansowej. Świadczą o tym chociażby ujemne kapitały własne tych firm, straty generowane na działalności i brak majątku.

Ale otrzymały one koncesje.

– Tak, ponieważ Krajowa Rada uznała, że za nimi stoją ich „potężni” właściciele.

Co to oznacza?

– Krajowa Rada stwierdziła, że deklaracje podniesienia kapitału czy warunkowe umowy pożyczek złożone przez np. ZPR SA są wystarczającą gwarancją sfinansowania 10-letniej obecności Eski i Lemon Records na Multipleksie 1. Jednak nie zażądano gwarancji, że w ciągu tego okresu układ właścicielski u koncesjonariuszy się nie zmieni i firmy uzyskają wsparcie finansowe od „bogatych” właścicieli. Należy dodać, że to „bogactwo” powinno wzbudzić wątpliwości Krajowej Rady, bowiem właściciel Eski i Lemon Records sam ma dług w wysokości ponad 68 mln zł i jest to zobowiązanie krótkoterminowe, tj. takie, które należy spłacić w ciągu 12 miesięcy. Informacja o tym była ujęta we wnioskach tych podmiotów, co oznacza, że KRRiT miała o tym wiedzę.

A jaka była kondycja spółki Stavka?

– Jest to firma, której cały majątek to zaledwie 90 tys. zł. Nie posiadała ona żadnego majątku trwałego i nikogo nie zatrudniała. Oczywiste jest, że firma o tak znikomym potencjale nie mogła wykazać się środkami potrzebnymi do realizacji projektu. W przypadku Stavki wymagane były środki w wysokości około 17 mln zł. Już po terminie przyjmowania wniosków, co naszym zdaniem jest niezgodne z warunkami ogłoszenia, dołączono do wniosku promesę kredytową BRE Banku na kwotę 16,5 mln zł. Zastanawiające jest, że w dokumencie tym bank zamieścił zdanie, że Stavka posiada zdolność kredytową. Może warto spytać bankowców, jak podmiot, którego suma bilansowa wynosi 90 tys. zł, a łączny zysk za lata 2008–2010 to niewiele ponad 1 tys. zł, może posiadać zdolność kredytową na 16,5 mln zł? Zabezpieczeniem miały być: lokata środków na kwotę przekraczającą wartość kredytu i weksel własny in blanco. Bank zaznaczył również, że rozważy ewentualność zamiany zabezpieczenia części lokaty na obciążenie hipoteki nieruchomości właściciela firmy Stavka. Według „operatu szacunkowego”, który nie spełnia wymogów dla tego rodzaju dokumentów i który według mojej oceny jest fikcją, wartość tej nieruchomości to 13,7 mln zł. Jednak z ksiąg wieczystych wynika, że hipoteki tej nieruchomości są już obciążone kwotą 3 mln zł na rzecz innego banku. Oznacza to, że ewentualna wartość tego zabezpieczenia to maksymalnie 10,7 mln zł. Krajowa Rada nie zauważyła braku 6 mln zł na zabezpieczenie kredytu, choć Stavka nie posiadała żadnych innych środków ani gwarancji otrzymania finansowania.

Zatem trudno poważnie traktować wypowiedzi pana przewodniczącego Jana Dworaka o tym, że „przykładaliśmy w konkursie szczególną wagę do ekonomiczno-finansowej zdolności podmiotów do funkcjonowania w tej sferze (…) aby proces cyfryzacji mógł postępować, aby minimalizować i tak już ogromne jego opóźnienia”.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Reklama

Reklama

Reklama

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9