Próżniak i dziwak

O tym, dlaczego Faustyna siedziała za karę na stole, z Ewą K. Czaczkowską rozmawia Marcin Jakimowicz.

Marcin Jakimowicz: Scena, którą opisujesz w swej książce: zdumione siostry zauważają, że Faustyna, zamiast pracować, siedzi na… stole. Złośliwie rzucają: „To próżniak”, „dziwak”, „co to będzie za siostra?”.

Ewa K. Czaczkowska: – To był czas, gdy Faustyna była w postulacie, a więc starała się dopiero o przyjęcie do zgromadzenia. Na pewno scena, którą przytaczasz, była ogromnym przeżyciem, skoro przypomniała ją w „Dzienniczku” po… dziewięciu latach. Słowa, które usłyszała, musiały ją bardzo zranić.

Dlaczego siedziała na stole?

– Za karę. Nie zdążyła zmyć naczyń po obiedzie i kucharka kazała jej usiąść na stole, a sama pilnie pracowała. Ówczesne sposoby formowania zakonnic mogą się wydawać dzisiaj, delikatnie mówiąc, zaskakujące. Ale takie były wtedy metody uczenia pokory i posłuszeństwa zakonnego. Takie sytuacje miały pokazać, na ile silna była decyzja wstąpienia do klasztoru.

Co działo się za murami klasztoru, skoro już po trzech tygodniach spakowała manatki i zdecydowała się opuścić postulat?

– Faustyna miała duszę kontemplacyjną. Wyobrażała sobie, że jak wreszcie wstąpi do zakonu, to większość czasu będzie się modlić. Tymczasem w zgromadzeniu, które ją przyjęło, dużą część dnia zajmowała ciężka fizyczna praca. To był najważniejszy powód – tęsknota za zakonem o ściślejszej regule. Ale jej rozterki pogłębiała mistrzyni postulantek matka Janina Bartkiewicz, która wytwarzała u młodych dziewcząt atmosferę lęku. Wprawdzie szybko dostrzegła zjednoczenie Faustyny z Jezusem, ale po kilku latach, gdy już rozeszła się wieść o jej widzeniach, którym niedowierzała, była przeciwna dopuszczeniu jej do ślubów wieczystych. Dla Faustyny decyzja o opuszczeniu klasztoru, do którego dopiero wstąpiła, musiała być bardzo trudna. Przez lata marzyła o wstąpieniu do zakonu. Zrobiła to wbrew rodzicom, właściwie uciekła do Warszawy, by zgodnie z wolą Jezusa tutaj szukać zgromadzenia, które ją przyjmie. Przez rok ciężko pracowała na wyprawkę zakonną...

Dlaczego ostatecznie została?

– Ukazał się jej Jezus, płakał. Gdy Faustyna zapytała: „Jezu, kto Ci wyrządził taką boleść?”, usłyszała: „Ty Mi wyrządzisz taką boleść, jeżeli wystąpisz z tego zakonu. Tu cię wezwałem, a nie gdzie indziej, i przygotowałem wiele łask dla ciebie”. I Faustyna została. Do końca.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12