Wybory

Wojna przesiewa nas jak pszenicę. Każdy musi dokonać wyboru.

Ołena jest internistką. Wybuch wojny zasłał ją na dyżurze w szpitalu. Zmasowany ostrzał sprawił, że ludzie masowo zaczęli uciekać z jej rodzinnego Hostomela, leżącego nieopodal Kijowa. Uciekali też pracujący z nią lekarze i pielęgniarki. Mogła wyjechać, ale postanowiła z mężem, że zostają, bo chorzy potrzebują pomocy. – W drugim dniu wojny przywieziono na odział 40 ciężko rannych. Nie miałam wyjścia i musiałam stać się chirurgiem - wyznaje lekarka, która ostatni raz ze skalpelem miała styczność na studiach. Przez ponad miesiąc rosyjskiej okupacji była jedynym aktywnym lekarzem w tym mieście. – Brakowało personelu. Mój mąż, który jest policjantem wsiadł do karetki i zbierał z ulic rannych oraz jeździł do chorych – mówi.

Każdy taki przejazd mógł być ostatnim. Rosjanom nie podobało się to, że ratują ludzi. Często im grozili. Ołena wiedziała, że to nie przelewki. Widziała ludzi bestialsko rozstrzelanych na ulicy i słyszała o swych sąsiadach, którzy zniknęli bez śladu. Po czasie okazało się, że zostali wywiezieni w głąb Rosji. Gdy praca w szpitalu stała się zbyt niebezpieczna małżonkowie przenieśli oddział ratunkowy do ich mieszkania. Wspomagała ich zaprzyjaźniona farmaceutka, która wynajdowała spod ziemi potrzebne lekarstwa, a gdy ich już nie było, starała się wymyślić kurację zastępczą. Wspólnie leczyli rannych, ale też nieśli ratunek chorym na cukrzycę, pacjentom kardiologicznym i chorym na raka. Wojna niestety nie wyeliminowała zwykłego cierpienia, tylko je pogłębiła. Lekarka cały czas ma ręce pełne roboty. Irytuje się, gdy ktoś nazwa ją bohaterką. – Zrobiłam jedynie to, co jest powołaniem każdego lekarza – ucina krótko. I już myśli, jak zorganizować skuteczny program leczenia wojennej traumy.

Ukraina krwawi, ale daje świadectwo heroizmu. W medialnych przekazach dominuje barbarzyństwo czynione w tym kraju przez Rosjan. To dobrze, bo świat musi usłyszeć o rosyjskich zbrodniach wojennych. Musi też usłyszeć o cichym dobru czynionym przez zwykłych Ukraińców. Wojna to czas największej przemocy, największej bezwzględności, największej kpiny z drugiego człowieka. Wojna to zarazem czas największej solidarności, największej ofiaraności i największego miłosierdzia.

 

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Reklama

Reklama

Reklama

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9