Skarb

O tym, czy jedność chrześcijan jest możliwa, i co „wszystkomający” katolik może otrzymać od innych opowiada o. Adam Strojny.

Marcin Jakimowicz: Święty Piotr oprowadza Kowalskiego po niebie: „Tu siedzą baptyści, tam prawosławni, a teraz cichuteńko! Tu mieszkają katolicy z Polski, ale oni myślą, że są tutaj sami”. Śmieszy Ojca ten dowcip?

O. Adam Strojny: Już dawno nie. Zwłaszcza że znam wiele jego katolickich wariantów. Tu siedzi Odnowa, tam neokatechumenat… Zdecydowanie łatwiej jest nam się dzielić, niż łączyć. Ten dowcip pokazuje coś niepokojącego: my naprawdę często tak myślimy. Do nieba wejdą jedynie katolicy, a już na pewno ci z Polski, którzy żyją według znanego nam wzorca. Tę tendencję do uniformizacji widać w wielu komentarzach. Zgoda na różnorodność i uznanie, że nawet katolicyzm może mieć różne formy wyrazu, to lekcja, która ciągle jest przed nami…

Benedykt XVI powiedział: „Ekumenizm wymaga cierpliwości, pokory, poddania się woli Pana i dynamizmu nawrócenia”. Musiał się Ojciec nawracać czy zawsze miał pojednane serce? Nigdy Ojciec nie patrzył na inne wyznania z nieufnością?

Patrzyłem. Ekumenizmu uczyłem się powoli. Kończyłem seminarium, będąc w pewnym sensie ignorantem, nie znając wielobarwności katolicyzmu czy innych wspólnot. Pomógł mi wyjazd do Rzymu, gdzie zobaczyłem różnorodność Kościoła. Słuchałem teologów z całego świata: katolików i przedstawicieli innych wyznań. Dla mnie, młodego księdza, było to duże wyzwanie. Poznałem zaangażowanych w dialog ekumeniczny teologów, którzy nie bali się zadawania trudnych pytań, czytałem dokumenty Kościoła bardzo wyraźnie mówiące o konieczności dialogu.

„Z drogi ekumenizmu nie ma odwrotu”. Kto to powiedział?

Jan Paweł II. We Wrocławiu w 1997 roku. To wołanie, które brzmi od Soboru Watykańskiego II. Papież z Polski nieustannie wracał do tego tematu. We Wrocławiu, powołując się na Modlitwę Arcykapłańską Jezusa, podkreślił, że dialog ekumeniczny jest konieczny, bo widzialna jedność jest znakiem dla świata, „aby poznał i uwierzył”.

Świat nie wierzy, ponieważ jesteśmy rozbici i skłóceni?

A czy nie to właśnie powiedział Jezus? Prosił o jedność uczniów, „aby świat uwierzył”, uwierzył w Jezusa, uwierzył w miłość Ojca. To wołanie (J 17) było jednym z motorów mojego ekumenicznego nawrócenia. Widać w nim wielką zależność między jednością chrześcijan a skutecznością ewangelizacji.

Opinie oburzonych internautów są często radykalnie sprzeczne z nauczaniem Jana Pawła II. Nie chcą jednak głośno torpedować nauczania świętego papieża, bo wiedzą, że nad Wisłą się to nie opłaci…

Niewielu ma odwagę wystąpić przeciwko Janowi Pawłowi. Dlatego warto cytować jego wypowiedzi, na przykład znakomitą encyklikę „Ut unum sint”. Ileż ona zawiera skarbów! Klarowne nauczanie magisterium wyznacza jasny kierunek: jedność jest wolą samego Jezusa, jest zgodna z naturą Kościoła, jest konieczna do ewangelizacji świata i budowania pokoju, a wycofanie się z ekumenizmu przeczy temu, co Duch Święty pozwolił nam zrozumieć.

A co nam pozwolił zrozumieć?

Ksiądz Peter Hocken czy o. Raniero Cantalamessa mówią o ekumenizmie Ducha: oparciu się na tym, co On sam czyni. Już teraz możemy stawać razem do modlitwy, opierać się na słowie Bożym i wierze, że zostaliśmy zbawieni „nie z uczynków”, ale przez ofiarę Jezusa. Możemy razem wołać o Ducha Świętego. To mało? Jan Paweł II powtarzał: „Wszystko, co możecie robić razem, róbcie razem”. Franciszek wykorzystuje ku temu każdą nadarzającą się okazję. To naprawdę działa. Widzę to we Wspólnocie Chemin Neuf, której jestem członkiem. Razem żyjemy, ewangelizujemy, prowadzimy rekolekcje…

Protestanci przyjeżdżają na rekolekcje ignacjańskie?

Bardzo wielu. Przecież Ignacy Loyola oparł swe ćwiczenia na Biblii.

Naprawdę nie sparzył się Ojciec na dialogu? Ileż razy człowiek wyciąga rękę i pozostaje w tym geście w zawieszeniu...

Trzeba się na to zgodzić. Spotykając się z drugim człowiekiem, zawsze ryzykujesz. W ekumenizmie nie chodzi o szukanie miłej atmosfery, w której wszyscy przytulimy się i będziemy poklepywali po plecach. To trudna droga, w której możesz być raniony. Jak w rodzinie. Przebaczenie kosztuje.

Wielu boi się, że wchodząc w dialog, muszą ukryć swą katolicką tożsamość, zapomnieć o kulcie świętych, czyśćcu, Różańcu.

To często powtarzane kłamstwo! Nie mogę udawać kogoś, kim nie jestem. To zawsze podkopuje relacje. Jedność możemy budować jedynie na prawdzie. Ważne jest sformułowanie soborowe o hierarchii prawd. Spotykamy się w tym, co w naszej wierze najważniejsze.

Rozmawialiście z protestantami o kulcie maryjnym bez strat w ludziach?

Jasne. (śmiech) Mitem jest to, że nie da się rozmawiać, wyrazem ignorancji jest hasło, że „oni odrzucają Maryję”. Razem możemy się od Niej uczyć. Nie spotkamy się w kwestii Jej orędownictwa, nie zmówię z nimi Różańca, ale na nieszporach zaśpiewamy Magnificat. Nie rozumiem źródeł lęku przed „utratą tożsamości”. Jeśli jestem świadomy mojego skarbu, to spotykając się z kimś, kto myśli inaczej, niczego nie ryzykuję! On mi niczego nie zabierze.

Nasza duma z tego, że mamy pełnię Objawienia, zaczyna pachnieć pychą. Gdzie leży granica?

W rozumieniu natury daru. Pełnia Objawienia wymaga od nas odpowiedzialności i nie jest powodem do chełpienia się przed innymi! Jako katolicy powinniśmy pokornie uznać, że pomimo dostępu do pełni darów nie wykorzystujemy ich do budowania miłości.

Dotyczy nas ostre: „Biada tobie, Korozain i Betsaido! Bo gdyby w Tyrze i Sydonie działy się cuda, które działy sie u was…”.

Myślę, że tak. Bóg ma prawo zapytać, w jaki sposób wykorzystaliśmy pełnię Objawienia. Nosimy skarb. Ale w glinianych naczyniach.

„Jedność Kościoła jest możliwa. Nie doczeka tego moje pokolenie, ale przyszłe z pewnością” – powiedział Bartłomiej I. To nie jest religious fiction?

Nie. Jeśli sam Jezus w to wierzy? Jeśli On modlił się (i modli wraz z nami) o jedność uczniów, to jak mógłbym ją negować? We wspólnocie modlimy się słowami ks. Paula Couturiera, prekursora ekumenizmu: „Panie Jezu, który modliłeś się, aby wszyscy byli jedno, prosimy cię o jedność chrześcijan taką, jakiej Ty chcesz, przez środki, jakie Ty wybierasz. Niech Twój Duch Święty da nam doświadczyć cierpienia podziałów, zobaczyć nasz grzech i mieć nadzieję ponad wszelką nadzieję”. Dzieło jedności nie jest jedynie w naszych rękach. Sami niczego nie zdziałamy. Możemy się modlić o odwagę i uległość wobec wizji, którą ma Duch Święty.

Nasza wizja jest taka: „Jedność tak. Ale na naszych warunkach”. Gdy wszyscy uznają prymat Piotra i spotkają się w Rzymie.

Najlepsza wizja ekumenizmu to droga przez nawrócenie ku Jezusowi, indywidualne i wspólnotowe. Zbliżając się do Chrystusa, zbliżamy się do siebie. A co do Rzymu, przywołam niezwykłe słowa Jana Pawła II, który w „Ut unum sint” pisał, że prymat biskupa Rzymu (który stał się „kością niezgody”) może spełniać funkcję jednoczącą! „Jako biskup Rzymu dobrze wiem, że pełna i widzialna komunia wszystkich Wspólnot jest gorącym pragnieniem Chrystusa. Zwracając się do Patriarchy ekumenicznego Dimitriosa I, powiedziałem, że »modlę się gorąco do Ducha Świętego, by obdarzył nas swoim światłem i oświecił wszystkich pasterzy i teologów naszych Kościołów, abyśmy wspólnie poszukiwali takich form sprawowania owego urzędu, w których możliwe będzie realizowanie posługi miłości«”. Piękne! Papież pisze: „Bóg chce wykorzystać mój urząd biskupa Rzymu do budowania jedności i wzywa teologów i hierarchów do dialogu, ufnego wysłuchania swych racji i wystrzegania się jałowych polemik…”.

W tej samej encyklice pisze, że dialog jest wymianą darów. Co „wszystkomający” katolik może otrzymać od innych?

Na przykład może uczyć się form sprawowania odpowiedzialności w Kościele. Znamy trzy: personalną, kolegialną i wspólnotową. A potrzebujemy odpowiedzialności „krzyżowej”. Pamiętam kameralne spotkanie z Justinem Welbym, arcybiskupem Canterbury, anglikańskim prymasem Anglii, który powiedział do naszych biskupów: „Mam wpływ, ale nie mam realnej władzy, możliwości decydowania”, na co jeden z naszych hierarchów odparował: „A ja chciałbym mieć trochę mniej władzy, a więcej wpływu”. (śmiech) Od protestantów możemy uczyć się miłości do słowa Bożego i tego, że jest ono fundamentem naszej wiary. W ogromnej mierze to im zawdzięczamy to, że mamy w domach Biblię.

Jeszcze Teresa z Lisieux nie znała Biblii w całości.

Od protestantów możemy się uczyć przekonania o bezwarunkowości i darmowości Bożej miłości. Na szczęście podpisaliśmy przed 20 laty „Deklarację o usprawiedliwieniu” i nie musimy już przerzucać się argumentami o „zbawieniu z uczynków”. Od chrześcijańskiego Wschodu możemy uczyć się kultury obrazu, ikony, uznania we wszystkim pierwszeństwa Ducha Świętego, wdzięczności, pokornego stanięcia w obecności Boga, który jest zawsze większy, i zachwytu Jego pięknem.

Po filmie Sekielskich usłyszałem z ust protestantów: „To wasz problem”. W Chemin Neuf często słyszycie takie komentarze?

Nie, odwrotnie. Nasi bracia razem z nami modlili się za ofiary, sprawców oraz o reformę i przejrzystość w życiu Kościoła. Ale ciągnąc dalej temat tego, czym możemy się ubogacić, zobaczmy, że w grupach protestanckich, gdzie odpowiedzialność za Kościół jest bardziej wspólnotowa, takich skandali było o wiele, wiele mniej…

Pierwszy od 1054 r. duchowy przywódca prawosławia przyjeżdża na inaugurację pontyfikatu biskupa Rzymu. To krok milowy czy zwykła dyplomacja?

Proroczy gest. Takim była też prośba Franciszka do Bartłomieja o błogosławieństwo i pobłogosławienie posiłku podczas ich spotkania przy jednym stole. Bardzo poruszył mnie pokorny gest Jana Pawła II, który w 2003 r. ucałował pierścień na palcu biskupa Canterbury Rowana Williamsa. Ten pierścień podarował poprzedniemu prymasowi Anglii Paweł VI. Taki gest mówi coś ważnego o wzajemnym uznaniu… Wierzę, że te gesty w dynamice Królestwa mają ogromne znaczenie.•

Ojciec Adam Strojny - doktor teologii (specjalizacja: eklezjologia ekumeniczna), członek Wspólnoty Chemin Neuf, mieszka w Wesołej.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    27 28 29 30 31 1 2
    3 4 5 6 7 8 9
    10 11 12 13 14 15 16
    17 18 19 20 21 22 23
    24 25 26 27 28 29 30
    1 2 3 4 5 6 7