Rzuć się ku Niemu!

Bywa tak, że człowiek zna jakiś tekst i on nigdy nie robił na nim wrażenia, a nagle ma uczucie, jakby widział go po raz pierwszy. Zupełnie jakby znalazł się w bijącym z niego strumieniu światła. To właśnie zdarzyło się Augustynowi.

Pewnego dnia roku 386 skumulowało się w nim całe dotychczasowe życie. Miał dość. W desperacji rzucił się na ziemię pod jakimś figowcem. Czuł skruchę i płakał. „Jak długo, jak długo jeszcze? Ciągle jutro i jutro? Dlaczego nie w tej chwili? Dlaczego nie teraz już kres tego, co we mnie wstrętne?” – powtarzał. Po latach on sam tak będzie wspominał tamtą chwilę: „I nagle słyszę dziecięcy głos z sąsiedniego domu, nie wiem, czy chłopca, czy dziewczyny, jak co chwila powtarza śpiewnie taki refren: Weź to, czytaj! Weź to, czytaj!”.

Zdawało mu się, że to jakaś dziecięca zabawa. Usiłował przywołać ją w swojej pamięci, ale nie udawało się. Wreszcie zdał sobie sprawę, że nigdy wcześniej tego nie słyszał. Zrozumiał, że to dla niego jakaś nadprzyrodzona wskazówka. Podniósł się z ziemi i sięgnął po listy świętego Pawła. Jego wzrok padł na List do Rzymian. „Żyjmy przyzwoicie jak w jasny dzień: nie w hulankach i pijatykach, nie w rozpuście i wyuzdaniu, nie w kłótni i zazdrości. Ale przyobleczcie się w Pana Jezusa Chrystusa i nie troszczcie się zbytnio o ciało, dogadzając żądzom” – czytał.

Złe przyjaciółki

To był przełom. Augustyn wreszcie postawił wszystko na jedną kartę. Dawno już chciał to zrobić, ale nie umiał się ostatecznie zdecydować. Czuł, że ściga go łaska Boża, ale hedonizm, w którym się od młodości pogrążał, nie dawał za wygraną. Lubił imprezy, igrzyska, za kołnierz nie wylewał i od kobiet nie stronił. Z jedną związał się na 15 lat, miał z nią syna. Generalnie żył w grzechu – szedł wygodną i szeroką drogą, przed którą Jezus ostrzega, mówiąc, że taka właśnie wiedzie do zatracenia. Choć życie konsekwentnych chrześcijan go pociągało, mówił sobie, że dla niego to jest niemożliwe. Chciał i nie chciał jednocześnie. Jego dylematy najlepiej pokazuje modlitwa, jaką w młodości odmawiał: „Daj mi czystość i umiarkowanie, ale jeszcze nie w tej chwili”.

Po latach tak wyjaśniał to rozdarcie: bał się, że Bóg mógłby go od razu „uleczyć z choroby pożądania”, a on to pożądanie chciał wtedy „raczej nasycić niż zgasić”. Chwilowe bzdurne przyjemności trzymały go na uwięzi. „Zatrzymywały mnie zupełne głupstwa, skończone marności, moje stare przyjaciółki” – powie o tym później. Miał wrażenie, jakby te rzeczy chwytały go za „szatę cielesną” i szeptały: „Opuścisz nas? I od tej chwili już przenigdy nie będziemy z tobą? I od tej chwili już przenigdy nie będzie ci wolno tego czy tamtego?”.

Jakie to powszechne. Kto, chcąc się nawrócić, nie słyszał podobnych rzeczy? Augustyn, szczerze opisując swoje wewnętrzne zmagania, pokazał, że istnieje pewien schemat działania złego ducha, powtarzany w każdym przypadku i we wszystkich epokach. Kto zaledwie pomyśli o wkroczeniu na drogę wolności i prawdziwego szczęścia, które są w Chrystusie, natychmiast w swoim wnętrzu usłyszy tysiąc argumentów, żeby tego nie robić. Wszystkie będą sugestywne i wszystkie będą zawierały scenariusz katastrofy, która może nastąpić, gdy człowiek zwróci się ku Bogu. Widać z tego, że diabeł więzi ludzi wirtualnymi kajdanami. A w gruncie rzeczy nie są oni skrępowani niczym, co naprawdę czyniłoby nawrócenie niemożliwym. Od wolności dzieli ich tylko jeden krok: własna decyzja. A żeby go postawić, potrzebna jest tylko jedna rzecz: zaufanie Bogu. Zaufanie jest jak ucięcie dyskusji z demonami, które robią hałas w mózgu i szalejąc w ludzkiej wyobraźni, zakłócają właściwy ogląd rzeczy.

Augustyn to właśnie wtedy zrozumiał. Pojął nagle, jak puste i ciemne były podszepty „starych przyjaciółek”, które straszyły go niemożnością robienia „tego czy tamtego” przy Chrystusie. „Co one miały na myśli, mówiąc o »tym czy tamtym«? Co miały na myśli, Boże mój?” – zdumiewał się, gdy oświecił go blask Prawdy. „Niechże Twoje miłosierdzie odwróci od sługi Twego tę ohydę, tę hańbę, jaką mi raiły” – modlił się potem pokornie.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    29 30 1 2 3 4 5
    6 7 8 9 10 11 12
    13 14 15 16 17 18 19
    20 21 22 23 24 25 26
    27 28 29 30 31 1 2
    3 4 5 6 7 8 9