O miłosierdziu cyrylicą

„Isuse upowawam se na Tebe” – tak brzmi po bułgarsku wezwanie „Jezu, ufam Tobie”, na razie mało w Bułgarii znane. Pochodząca stamtąd Darina Kaykova, od lat wrocławianka, razem z przyjaciółmi chce zanieść swoim rodakom przesłanie s. Faustyny Kowalskiej.

Jedna z dróg głoszenia im w ich ojczystym języku orędzia o Miłosierdziu Bożym jest powstającą właśnie płyta z fragmentami „Dzienniczka” w formie audiobooka. Płyty dotrą do Bułgarii miedzy innymi podczas sierpniowej pielgrzymki polsko-bułgarskiej, do której przygotowania zaczęły się we Wrocławiu w grudniu 2010 r. To nie pierwsze kontakty chrześcijan stolicy Dolnego Śląska z Bułgaria. Trwają od lat, a przyczynia się do nich właśnie Darina.

Bóg przychodzi – na egzaminach i… na Piasku

– Zostałam ochrzczona w Kościele prawosławnym ze względu na moja prababcie, która była osoba wierzącą – wspomina. – Inni członkowie rodziny specjalnie nie interesowali się sprawami wiary. Zresztą niewiele wcześniej w Bułgarii ludzie idący do cerkwi choćby zapalić świeczkę na Wielkanoc byli dokładnie spisywani przez „komsomołców”. Kiedy miałam ª lat, usłyszałam, jako ciekawostkę, że babcia mojej koleżanki wierzy w Boga. Odtąd brałam pod uwagę, że być może On istnieje. Pierwszy raz sama zwróciłam się do Niego, gdy zdawałam w Sofii na studia plastyczne na wydziale ceramicznym. Było mi trudno, chciałam wypowiedzieć to przed Kimś, kto wie o wszystkim. Z osobami wierzącymi zetknęłam się bezpośrednio najpierw na… egzaminie z historii partii komunistycznej Bułgarii. Były to dwie Polki, które – zanim wyciągnęły kartki z pytaniami – gorąco się pomodliły. Zaintrygowały mnie.

Po I roku studiów przed Dariną pojawiła się możliwość wyjazdu do Polski w ramach studenckiej wymiany. Był .£ª£ rok. Wspomina, ze jeszcze w Bułgarii polska sztuka wydawała Jej się pełna jakiejś siły wyrazu, ekspresji. – Kiedy we Wrocławiu poznawałam polska mentalność, zrozumiałam lepiej „to cos”. Rok wcześniej były tu wielkie studenckie strajki, w rozmowach często pojawiały się tematy dotyczące opozycji – u nas, w Bułgarii, nieobecnej w tak widoczny sposób. Ja podczas dyskusji broniłam wtedy komunizmu.

Po mniej-więcej trzech latach pobytu Dariny w Polsce pojawiła się groźba, ze jej stypendium studenckie, jak wiele innych w tym czasie, zostanie wycofane. – Nie wiedziałam, co będzie dalej, byłam podłamana tez kilkoma innymi zdarzeniami – wspomina. – W trudnej chwili weszłam do kościoła pw. NMP na Piasku, a tu… poczułam nagle życzliwą Obecność, takie „utulenie”. Poczułam, ze jest Ktoś, kto mnie wspomaga. Wkrótce wszystkie trudności rozwiązały się, a ja zaczęłam szukać Boga.

Chodziłam najpierw do cerkwi prawosławnej, gdzie intuicyjnie znajdowałam tę „Obecność”. Kilka lat później trafiłam do wspólnoty modlitewnej na Wojszycach, prowadzonej przez ks. Mariusza Rosika. Tam zaczęło się moje świadome życie duchowe. W 2001 r. podjęłam decyzje o wstąpieniu do Kościoła katolickiego.

Pędzlem i piórem

Po 2001 r. Darina jako malarka zajęła się głównie sakralna sztuka (obecnie na przykład maluje obrazy Świętej Rodziny oraz Dobrego Pasterza). Spiewa w chórze parafii pw. Opieki sw. Józefa, do której należy, jest sympatykiem wspólnoty Hallelu Jah. Przyjaźni się z różnymi zgromadzeniami, np. Małymi Siostrami Baranka.

Do_„Dzienniczka” s. Faustyny zajrzała po raz pierwszy dzięki znajomemu karmelicie, o. Zbigniewowi. Kilka razy próbowała czytać „Dzienniczek” i... odkładała. – Nie mogłam wtedy pojąć tak Wielkiej bliskości Boga wobec człowieka. To było ponad moje siły – wspomina. – Wróciłam do_„Dzienniczka” po dwóch latach i przez następne dwa czytałam go codziennie przed snem. Trwało moje zadziwienie jego treścią. Widziałam rozdźwięk miedzy moim życiem a tym, co znajdowałam w „Dzienniczku”, ale wracałam do tekstu, rozważałam go...

Nawiązała kontakt ze_ Zgromadzeniem Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia w Kaliszu i Krakowie-Łagiewnikach, odwiedzała Siostry Służebnice Bożego Miłosierdzia w Rybnie. Z czasem miłosierny Jezus zaczął pojawiać się w jej pracach. Obraz „Jezu, ufam Tobie” malowała kilka razy – dla franciszkanów w Krynicznie, dla pewnego dominikanina z Wrocławia, dla jezuity o. Kazimierza Kucharskiego. Namalowała go tez dla parafii w Warnie. Pan Jezus ma na nim wysokość taka jak na Całunie Turyńskim – 1.86 m.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie...

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    29 30 31 1 2 3 4
    5 6 7 8 9 10 11
    12 13 14 15 16 17 18
    19 20 21 22 23 24 25
    26 27 28 29 30 31 1
    2 3 4 5 6 7 8