Nie możemy żyć bez niedzieli

Wszechobecna kultura weekendu osłabiła, jeśli nie zabiła, poczucie świętości niedzieli jako dnia Pańskiego. Czy katolicy jeszcze chcą i potrafią świętować pierwszy(!) dzień tygodnia w zgodzie ze swoją wiarą?

Znajoma żyjąca w Irlandii opowiadała, jak młodzi mieszkańcy tego kraju spędzają weekendy. „Nawet nie chodzi o to, że przesiadują w pubach i piją. Oni piją na umór, do nieprzytomności. Dosłownie tak”. Przyznam, że nie chciałem wierzyć. Aż do czasu, gdy przeczytałem „Młode skóry”, zbiór opowiadań Colina Baretta o życiu młodych współczesnych Irlandczyków. W nim fragmencik à propos niedzieli. „Jest niedziela. Weekend, trzydniowe święto wyniszczania, prawie się skończył. Niedziela to dzień oczyszczenia i zadośćuczynienia, dzień czaszek wyjątkowo uwrażliwionych na dotyk, podchodzących do góry żołądków i pustych przyrzeczeń, żeby nigdy więcej tak się nie nawalić”. Proszę wybaczyć tak mocny cytat. Sięgnąłem po przykład Irlandii, bo Polska bywa z nią porównywana ze względu na silne przywiązanie do katolicyzmu i powracające pytanie, czy u nas też tak się stanie jak u nich.

Kwestia przeżywania niedzieli i utraty poczucia jej religijnego znaczenia to część szerszego procesu sekularyzacji. W Polsce trzeba na razie odnotować dwa niepokojące symptomy zeświecczenia niedzieli. Pierwszy – od kilkudziesięciu lat spada odsetek uczestników niedzielnej Mszy św. (ostatnio po raz pierwszy poniżej 40 proc.). Spadek jest powolny, ale konsekwentny. Drugi znak to powszechny zwyczaj robienia „niedzielnych” zakupów.

W 1998 roku Jan Paweł II napisał list o świętowaniu niedzieli. W kilku zdaniach zwrócił w nim uwagę na niepokojące zjawiska, ale przede wszystkim przypomniał o religijnym sensie niedzieli. Podkreślał, że „dzień ten stanowi samo centrum chrześcijańskiego życia”. To przesłanie dziś wydaje się jeszcze bardziej aktualne. Dlaczego niedziela jest tak ważna dla nas, chrześcijan?

Święte lenistwo

Niedziela jest dniem świętym przede wszystkim dlatego, że jest to dzień upamiętniający zmartwychwstanie Jezusa. Pierwsi uczniowie Chrystusa byli Żydami, którzy postępowali zgodnie z trzecim przykazaniem Dekalogu: „Pamiętaj o dniu szabatu, aby go uświęcić” (Wj 20,8). Z powodu zmartwychwstania dokonali przeniesienia dnia świętego z soboty (szabat) na niedzielę. Nie oznaczało to radykalnego zerwania z żydowską wiarą i tradycją. Między Starym a Nowym Przymierzem istnieje ciągłość. Niedziela wyrasta wprost z szabatu, choć oczywiście zostaje wzbogacona o nowość płynącą z Chrystusa. „Kult niedzielny wypełnia przepis moralny Starego Przymierza, przejmując jego rytm i ducha przez oddawanie co tydzień czci Stwórcy i Odkupicielowi Jego ludu” (KKK, 2176).

Zwróćmy uwagę, że trzecie przykazanie należy do „pierwszej tablicy” Dekalogu, czyli odnosi się wprost do Boga. W świętowaniu niedzieli chodzi więc w pierwszym rzędzie o Boga. Owszem, to także dzień odpoczynku dla człowieka. Ale priorytetem jest przypomnienie, że wszelkie nasze działania powinny mieć odniesienie do Boga. Nasza praca, nasze życie mają być modlitwą na cześć Stwórcy. Chwalenie Boga, oddawanie Mu chwały – to jest cel naszego istnienia. W ciągu sześciu dni gonitwy łatwo zapomnieć o Bogu. Jesteśmy wciągnięci w kołowrót codzienności jak w wyżymaczkę. W niedzielę muszę się zatrzymać i wziąć oddech. Spojrzeć w niebo, czyli w stronę Boga, w wieczność. Nabrać koniecznego dystansu do ziemskich spraw. Muszę „zmarnować” czas dla Boga. Inaczej będę miał tylko week-end, czyli koniec tygodnia, nic więcej. Często „łyk” płynów znieczulających i end – koniec, pustka.

Dlaczego w niedzielę mamy powstrzymać się od pracy? To trudniej zrozumieć współczesnym niż obowiązek pójścia na Mszę. Raz jeszcze trzeba powtórzyć, że chodzi o Boga. Rezygnacja z pracy w niedzielę ma sens religijny! Nie chodzi tylko o wypoczynek, choć o to również. W opisie stworzenia z Księgi Rodzaju czytamy: „A gdy Bóg ukończył w dniu szóstym swe dzieło, nad którym pracował, odpoczął dnia siódmego po całym swym trudzie, jaki podjął” (Rdz 2,2). Jak to rozumieć, że Bóg „odpoczął”? Jan Paweł II tłumaczy, że Boży „odpoczynek” polega na tym, że kieruje swe spojrzenie na to, co stworzył. I widzi, że jest ono „bardzo dobre”. To rodzi radość. „Jest to więc spojrzenie »kontemplacyjne«, które nie zwraca się ku następnym dziełom, lecz pozwala raczej zachwycić się pięknem tego, co zostało wykonane”. Bóg spogląda przede wszystkim na człowieka, który jest Jego najwspanialszym dziełem. Spogląda jak oblubieniec na oblubienicę, czyli z miłością, z pragnieniem bliskości, zjednoczenia, zaślubin. Odpoczynek niedzielny ma być takim bezinteresownym spojrzeniem na świat, na miniony tydzień, na bliskich w taki sposób, by zobaczyć dobro i ucieszyć się nim. By kochać, modlić się, dziękować, uwielbiać, tęsknić za niebem, świętować. Nie wolno się smucić w niedzielę.

Trzecie przykazanie zaczyna się od słowa „pamiętaj”. Mamy tendencję do zapominania o sprawach najważniejszych. Myślimy wciąż, co trzeba zrobić, co naprawić, jak zapanować nad światem. Jak ów hydraulik, który odwiedzając Niagarę, mruczy pod nosem: „Sporo tej wody tu leci, ale spróbuję się z tym uporać”. Niedziela ma być odświeżeniem pamięci o Bogu i przypomnieniem, kim naprawdę jestem, przypomnieniem, że „być” jest ważniejsze od „mieć”, że „dawać” jest ważniejsze od „posiadać”, że „uczestniczyć” jest ważniejsze niż „podbijać”, „organizować”, „zarządzać”.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Reklama

Reklama

Reklama

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9