Może trzeba do kardiologa?

Pięknie, że dwa ostatnie przykazania mniej niż konkretnych czynów dotyczą ludzkiego serca.

 

Z cyklu "Jak żyć, by podobać się Bogu" z inspiracji KKK 2514-2519

Nie pożądaj, zgaś w sobie pożądanie, a unikniesz wielu grzechów – napisałem w tekście wstępnym do ostatnich dwóch, połączonych klamrą „nie pożądaj” przykazań. Bo z pożądania cudzych żon  (dziewiąte przykazanie) czy rzeczy należącej do bliźniego (przykazanie dziesiąte) rodzi się wiele różnorodnego zła. Zaglądając do Katechizmu Kościoła Katolickiego jedno może nas jednak trochę zaskoczyć: wprowadzając w te przykazania jego autorzy zwracają uwagę na TROJAKIE grzeszne pożądanie. Odwołują się tu do św. Jana, który w jednym ze swoich listów (1 J 2,16) pisał o „pożądliwości ciała, pożądliwości oczu i pysze życia”.

Interpretacji tych słów Jana może być więcej. Tradycyjnie pierwsze dwie odnosi się  odpowiednio do IX i X przykazania. No, oczywiście obie można by też odnieść do obu tych przykazań, bo pożądanie cudzych żon nie bierz się tylko z ciała, ale też z oczu, a i pożądanie rzeczy, to nie tylko to, co u bliźniego widzę, ale i nieuporządkowane pragnienie wewnętrzne (ciała) która pragnie mieć. Ale co z tą pychą życia?

Zwraca uwagę, co, w kontekście sytuacji człowieka w Edenie, napisano w KKK 377.

„Władanie” światem, które Bóg od początku powierzył człowiekowi urzeczywistniało się przede wszystkim w samym człowieku jako panowanie nad sobą. Człowiek był nieskazitelny i uporządkowany w swoim bycie, ponieważ był wolny od potrójnej pożądliwości, która poddaje go przyjemnościom zmysłowym, pożądaniu dóbr ziemskich i afirmacji siebie wbrew nakazom rozumu.

Już jasne, prawda? Afirmacja siebie wbrew nakazom rozumu. To właśnie jest pycha. Nie bez powodu nazywana jest korzeniem wszelkiego grzechu. Owocować może różnymi złymi czynami, wkraczającymi w zakres wszystkich dziesięciu przykazań. Ot, stawianie się nad Boga (pierwsze przykazanie), posługiwanie się nieprawdą (ósme przykazanie), poniewieranie innymi (piąte przykazanie). Wyraźnie widać ją jednak także w owych IX i X przykazaniu. Jestem lepszy od innych, więc mam prawo. Do cudzych żon, do cudzych rzeczy, które tylko jakimś niepojętym kaprysem losu dotąd nie mnie przypadły, ale mieli je inni. Kiedy mówimy o tych przykazaniach trzeba nam widzieć owe trzy wymiary pożądliwości;  wszystkie trzy zgubne skutki folgowania nieuporządkowanym pragnieniom. To nie tylko szkoda wyrządzona bliźnim. Wyraźnie także temu, pożądliwościom ulega.

Koniecznie trzeba tu zauważyć, że „w potocznym języku pojęcie «pożądanie» może oznaczać każdą gwałtowną postać pragnienia ludzkiego” (KKK 2515). Nie musi oznaczać więc nic złego. Gdy jednak jesteśmy na płaszczyźnie teologii moralnej musimy pamiętać, że chodzi o „pragnienie zmysłowe, które przeciwstawia się wskazaniom rozumu ludzkiego”  (KKK 2515), pożądanie prowadzące do zła, do grzechu.

Podobnie jest zresztą z często stosowanym przez św. Pawła przeciwstawieniem ciała i ducha. Nie chodzi o manichejskie pojmowanie tych pojęć. Że materia ludzkiego ciała jest zła i dlatego należy ją zniszczyć, a ważna jest tylko ludzka dusza, którą trzeba z więzienia ciała wyzwolić. Konsekwentnie, nieważne czy przez umartwienia czy hulaszczy i rozpustne życie. Niestety, w duchowości chrześcijańskiej ten manicheizm w ciągu wieków pod różnymi postaciami lubił wracać :) Tymczasem Paweł pisząc „ciało” ma na myśli naturę ludzką skażoną grzechem, naturę osłabioną, ciągnącą człowieka w dół. Dziś powiedzielibyśmy może jaśniej, że chodzi o ludzkie wady, trwałe tendencje do ulegania złu. Pod pojęciem ducha Paweł rozumie zaś tę szlachetną część ludzkiej natury, która każe mu się piąć wzwyż, szukać dobra, a którą można by dziś nazwać ludzkimi cnotami – stałymi tendencjami do czynienia dobra. Istnienie tych obu tendencji w człowieku, owo wymieszanie dobra i zła, to skutek grzechu pierworodnego. Ale człowiek wezwany jest, by, nie bez pomocy łaski Bożej, wzmacniał w sobie człowieka duchowego, dążącego ku dobru. Ma zaś przeciwstawiać się temu co cielesne, „człowiekowi cielesnemu” w sobie, idącemu  w jakimś ślepym amoku ulegania pożądaniu ku zagładzie w topieli zła.

Człowiek powołany jest, by pożądliwości przeciwstawić czystość. Nie tylko ciała. W pierwszym rzędzie chodzi o oczyszczenie serca. Bo z serca – jak przypomnieli autorzy Katechizmu – pochodzą złe myśli, zabójstwa, cudzołóstwa, czyny nierządne. „Walka z pożądliwością cielesną domaga się oczyszczenia serca i praktykowania umiarkowania: «Zachowaj prostotę i niewinność, a będziesz jak małe dzieci, nie znające zła niszczącego życie ludzkie»” (KKK 2517). Szczególnie chodzi o owo oczyszczenie serca w trzech dziedzinach miłości: czystości, czyli prawości płciowej , umiłowania prawdy i prawowierności w wierze (KKK 2518).

O tej pierwszej – więcej w kolejnym odcinku cyklu. Druga odsyła nas zwłaszcza do ósmego przykazania. Miłości do prawdy – trzeba tu przypomnieć – nie wolno rozumieć jako przyznania sobie prawa do wywlekania na wierzch wszystkiego, co już wiemy i co chcielibyśmy wiedzieć. Miłość do prawdy domaga się nieraz zachowania w tajemnicy tego, czego bliźni wiedzieć nie muszą lub wręcz nie powinni. Zwłaszcza gdy prawdę wykorzystują do czynienia zła. A trzecia,  prawowierność w wierze...

Odwołać można się tu chyba przede wszystkim do dwóch pierwszych przykazań. Prawowierność w wierze to uznanie, że nie jestem ponad Bogiem i że On nie jest narzędziem do odnoszenia jakichś sukcesów (I i II przykazanie). Ma to swoje  konkretne wymiary. Ot, to pokorne przyjmowanie tego, czego przez Chrystusa nas uczył, bez chęci ulepszania czy unowocześniania tej nauki. Ona jest jaka jest i człowiek prawowierny w swojej prostocie i niewinności zawsze ponad poklask otoczenia będzie stawiał na wierność Ewangelii oraz temu, czego na jej podstawie uczy Kościół. Podobnie człowiek taki nie potraktuje nigdy Boga i swojej wiary jako sposobu na zwycięstwo nad innymi czy sposób na robienie kariery...

W jednym z błogosławieństw słyszmy: błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą. Kiedyś twarzą w twarz, w niebie? Owszem. Ale nie tylko. „Już dzisiaj uzdalnia nas ona (czystość serca) do widzenia tak, jak widzi Bóg, przyjmowania drugiego człowieka jako "bliźniego"; uzdalnia nas do uznania ciała ludzkiego - naszego własnego i naszego bliźniego - za świątynię Ducha Świętego, przejaw Boskiego piękna” (KKK 2519).

Na dziś tyle niech wystarczy. Na następnej stronie – jak temat poruszony w tym odcinku naszego cyklu przedstawiony został w Katechizmie Kościoła Katolickiego.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
28 1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10