Ludzie z Dzieciątkiem

Tajemnica narodzenia Pańskiego pokazuje, jak blisko człowieka jest Bóg. Niektórym pozwala się On czasem nawet wziąć na ręce.

Była noc 24 grudnia 1922 roku. W klasztorze San Giovanni Rotondo panował chłód, więc kapucyni przynieśli do zakrystii naczynie z ogniem. Grzały się przy nim trzy kobiety, czekające na Mszę o północy, którą miał odprawić o. Pio. Wśród nich była Lucia Iadanza, która korzystała z duchowego kierownictwa kapucyna. Jej towarzyszki zasnęły, ona jednak czuwała, modląc się na różańcu. Nagle zobaczyła o. Pio schodzącego po schodach zakrystii. Jego twarz promieniała. Gdy zatrzymał się przy oknie, otoczył go blask, a w jego ramionach pojawiło się Dzieciątko Jezus. W pewnej chwili wizja znikła, a zakonnik zauważył przyglądającą się mu w osłupieniu kobietę. „Łucjo, co widziałaś?” – zapytał. Gdy przyznała się, że wszystko dostrzegła, powiedział jej: „Nikomu o tym nie mów”.

Niósł Go

Święty o. Pio od dzieciństwa darzył tajemnicę narodzenia Pańskiego wyjątkowym sentymentem. W rodzinnym domu w Pietrelcinie zawsze sam przygotowywał małą stajenkę. Bardzo się do tego przykładał, pracując nieraz już od października. Figurki lepił z gliny, szczególną uwagę poświęcając oczywiście Dzieciątku.

O swoim nabożeństwie do Nowonarodzonego tak napisze po latach do jednej ze swoich duchowych podopiecznych: „Kiedy rozpoczynała się święta nowenna ku czci Dzieciątka Jezus, czułem się tak, jakby mój duch odradzał się do nowego życia. Czułem się tak, jakby moje serce było za małe, by przyjąć wszystkie te łaski Boże”.

Ojciec Ignazio de Ielsi, ówczesny przełożony klasztoru w San Giovanni Rotondo, pisał w 1923 roku: „To daremne chcieć opowiedzieć, z jakim uczuciem Ojciec Pio świętuje Boże Narodzenie. Myśli o tym i liczy dni, które dzielą go od jednego Bożego Narodzenia do drugiego, już od dnia następnego po święcie. Dzieciątko Jezus ma dla niego szczególne znaczenie. Wystarczy, że usłyszy dźwięk pastorałki, kolędy, a już jego duch unosi się wysoko jak w ekstazie”.

Świadkiem jednego z mistycznych doświadczeń o. Pio był brat Raffaele, kapucyn przygotowujący się do kapłaństwa. W nocy z 19 na 20 września 1919 roku przewracał się na posłaniu w swojej celi klasztoru San Giovanni Rotondo, nie mogąc zasnąć. Około północy poczuł jakiś lęk. Wyjrzał na ciemny korytarz, oświetlony tylko słabym ognikiem naftowej lampy. W tym momencie zobaczył ojca Pio… z Dzieciątkiem Jezus w ramionach. „Szedł powoli i odmawiał swe modlitwy. Przeszedł przede mną, promieniejący od światła, i nawet nie zauważył mojej obecności” – wspominał o. Raffaele. Po kilku latach dowiedział się, że 20 września przypadała rocznica otrzymania przez o. Pio stygmatów. „Jak widać, nawet wizja Dzieciątka Jezus jest związana ze stygmatami, a zatem również z męką Jezusa” – podsumował.

Jasność w Greccio

Szczególny rozwój pobożności związanej z Bożym Narodzeniem miał miejsce za sprawą św. Franciszka z Asyżu. Zawsze głęboko się wzruszał na myśl o tajemnicy Wcielenia, mocno przeżywał okoliczności pojawienia się Pana Jezusa na tym świecie. Bardzo poruszała go myśl o ubóstwie Świętej Rodziny, szukającej miejsca w Betlejem. Ewangeliczne ubóstwo było przecież dla Franciszka jedną z najsilniejszych inspiracji. Tym bardziej chciał unaocznić sobie i innym tajemnicę betlejemskiej groty.

W nocy 24 grudnia 1223 roku, w grocie opodal włoskiej miejscowości Greccio, Franciszek zorganizował pierwszą szopkę. „Nagotowano żłóbek, przyniesiono siano, przyprowadzono wołu i osła. Uczczono prostotę, wysławiono ubóstwo, podkreślono pokorę, i tak Greccio stało się jakby nowym Betlejem” – pisał kilka lat później Tomasz z Celano, pierwszy biograf św. Franciszka. Od niego też dowiadujemy się, że na tę uroczystość zwołano ludzi z okolicy; przybyli także liczni bracia z formującego się zakonu.

Za zgodą papieża w tej scenerii stajenki odprawiono Mszę św. „Noc stała się widna jak dzień, rozkoszna dla ludzi i zwierząt. Przybyły rzesze ludzi, ciesząc się w nowy sposób z nowej tajemnicy. Głosy rozchodziły się po lesie, a skały odpowiadały echem na radosne okrzyki” – pisze biograf. Sam św. Franciszek, jak czytamy, „stał przed żłóbkiem, pełen westchnień, przejęty czcią i ogarnięty przedziwną radością. Ponad żłóbkiem kapłan odprawiał uroczystą Mszę Świętą, doznając nowej pociechy”. Święty, posługując jako diakon, odśpiewał Ewangelię, po czym wygłosił kazanie, „słodko przemawiając o narodzeniu ubogiego Króla i małym miasteczku Betlejem”.

Tomasz z Celano pisze, że jeden z uczestników Pasterki w Greccio miał wizję. „Widział w żłóbku leżące dzieciątko, bez życia, ale kiedy święty Boży zbliżył się doń, ono jakby ożyło i zbudziło się ze snu” – relacjonuje. I dodaje własną in1terpretację: „To widzenie nie jest nieodpowiednie, gdyż w wielu sercach dziecię Jezus zostało zapomniane. Dopiero Jego łaska, za pośrednictwem sługi świętego Franciszka, sprawiła, że zostało w nich wskrzeszone i utrwalone w kochającej pamięci”.

Zakonnik z Dzieckiem

Dzieciątko Jezus jest najbardziej popularnym „atrybutem” na wizerunkach św. Antoniego z Padwy. Tradycja przedstawiania tego świętego z Dzieciątkiem powstała na podstawie świadectwa hrabiego Tiso, właściciela dóbr Camposampiero, który gościł go u siebie. Arystokrata, zaglądając do pokoju Antoniego, zobaczył tę właśnie scenę, którą znamy z niezliczonych obrazów. Święty trzymał w ramionach promieniejące Dziecko, które przytulało się do niego z uśmiechem. Hrabia chciał się dyskretnie wycofać, ale Antoni go zauważył. Zapytał gospodarza, czy widział Dzieciątko, a gdy ten potwierdził, prosił go, żeby nikomu za jego życia o tym nie mówił. Tak się też stało. Jednak po śmierci świętego franciszkanina hrabia zeznał przed biskupem pod przysięgą, co widział.

Na niektórych obrazach scena ta jest przedstawiana nieco inaczej: Dzieciątko stoi na rozłożonej przed św. Antonim księdze. Ta wersja nawiązuje do podania, wedle którego Antoni miał tak żarliwie zagłębiać się w lekturę zawartego w Ewangelii opisu narodzenia Pańskiego, że ujrzał przed sobą małego Jezusa.

Matka podaje Dziecko

Wielką czcią Bożego Dzieciątka odznaczał się św. Kajetan, założyciel zakonu teatynów. Jego ulubionym miejscem była kaplica Żłóbka Pana Jezusa w bazylice Matki Bożej Większej w Rzymie. Często tam przychodził na modlitwę. Ludzie widywali go płaczącego ze wzruszenia nad miłością Bożą, jaka objawiła się w tajemnicy przyjścia Jezusa na ziemię. Modlił się tam także w noc Bożego Narodzenia 1517 roku. W pewnej chwili doznał nadzwyczajnej łaski. „Ja, śmiałek, w godzinie Jego narodzin sam stałem przed Świętym Żłóbkiem. Doznałem pocieszenia (...) i z ufnością, z ręki bojaźliwej Dziewicy, nowej Matki, mojej Mistrzyni, wziąłem czule Ciało Dzieciątka – ucieleśnienie Odwiecznego Słowa. Moje serce musiało być niezwykle twarde, skoro nie roztopiło się w tym momencie!” – przyznał później w liście do zakonnicy s. Laury Mignani.

Nie pojmiemy tego

Szczególny rodzaj objawień Jezusa pod postacią Dziecka miała św. Faustyna. Widziała Dzieciątko w konsekrowanej Hostii albo na ręku Maryi. Dzieciątko przychodziło do niej, a nawet – ku jej zdziwieniu – mówiło do niej. W „Dzienniczku” znajdujemy wiele opisów takich wizji. „W czasie Pasterki ujrzałam małe Dzieciątko Jezus w Hostii, duch mój pogrążył się w Nim. Choć mała Dziecina, jednak majestat Jego przenikał moją duszę. Głęboko przeniknęła mnie ta tajemnica, to wielkie uniżenie się Boga, to niepojęte wyniszczenie Jego. Całe Święta żywe mi to było w duszy. O, my nigdy nie pojmiemy tego wielkiego uniżenia się Boga” – pisała Faustyna w noc Bożego Narodzenia 1932 r.

„Często widzę Dzieciątko Jezus w czasie Mszy św. Jest niezmiernie piękne, na wiek to tak wygląda jakoby Mu roczek dochodził. Kiedy raz w naszej kaplicy ujrzałam to samo Dzieciątko w czasie Mszy św., opanowało mnie szalone pragnienie i chęć nieprzeparta, żeby się zbliżyć do ołtarza i zabrać Dziecię Jezus. W tej samej chwili Dziecię Jezus stanęło przy mnie na rogu klęcznika i obiema rączętami trzymało się ramienia mojego – wdzięczne i radosne, wzrok pełen głębi i przenikliwości” – zapisała wiosną 1935 roku.

Mistyczne doświadczenie bliskości Nowonarodzonego zawsze zostawia w tych, którym zostało ono dane, odczucie nadzwyczajnej radości. Tak było u Faustyny, tak było u innych świętych. To, co oni przeżyli w sposób wyjątkowy, przeżywa w jakimś stopniu każdy, kto ze szczerym sercem zbliża się do żłóbka. I nawet jeśli nie rozumie doniosłości przyjścia Pana, oświetla go Jego piękno. •

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
27 28 29 30 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
1 2 3 4 5 6 7