Odważ się odnaleźć siebie

– Jedyny skuteczny sposób podzielenia się wiarą z rówieśnikami to życie tym, w co się wierzy, a nie obwieszanie się medalikami – mówi Ola.

Gdzie są młodzi? – pada często pytanie. Puste ławki w kościele, puste salki parafialne, nieliczni na Drodze Krzyżowej, wielu wypisuje się z katechezy. Taki obraz wyłania się z przekazów medialnych, pojawia się w dyskusjach...

– Często porównuje się dzisiejszy czas z latami 80. ubiegłego wieku. Ale dobrze pamiętam, że z mojej klasy może ze trzy osoby chodziły na spotkania oazowe, wyjeżdżały na rekolekcje. Reszta żyła obok Kościoła. Mieliśmy szczęście, bo nie istniał świat wirtualny i budowaliśmy zwykłe relacje. Owszem, widziało się wielu młodych w kościele, ale wówczas katecheza była w domach parafialnych, więc w sposób naturalny Kościół wpisywał się w codzienność nastolatków, było łatwiej zbudować relacje z kapłanami, zauważyć ich, dostrzec ich wartość. Jako młodzi nie mieliśmy wyboru, czy wejść w świat internetu, czy pójść na rekolekcje wielkopostne. Szło się z chęcią, bo spotykało się znajomych, po Mszy św. można było porozmawiać. Kościół był miejscem wartości, takich jak wolność, która w czasach komuny była ceniona przez wszystkich. Otoczenie się zmieniło, młodzi mają więcej atrakcji, które pociągają, choć tak naprawdę nie dają możliwości rozwoju, ale w sercach są ciągle tacy sami jak my – mówi Ziemowit, w latach 80. ubiegłego wieku animator Ruchu Światło–Życie.

Co to znaczy „fajnie”?

Czasem wydaje się, że wystarczy, gdy na parafię przyjdzie „szalony” ksiądz, a sytuacja się zmienia. Nagle są młodzi, którzy śpiewają na Mszy św., ławki się zapełniają, po Eucharystii z domu parafialnego dochodzi śmiech. – Czy młodzież idzie za księdzem? Czasem zastanawiam się nad tym. Młodzi mówią: „Przyszedł fajny ksiądz i jest fajnie”. Lubię to ich stwierdzenie: „Jest fajnie”. Tylko zawsze pytam: „Co to znaczy »fajnie«?”. Myślę, że rola kapłana polega na tym, żeby rozmawiając z młodymi, łapiąc z nimi kontakt, zaczął skupiać ich wokół Boga. I tak się dzieje – przychodzi taki ksiądz, pokazuje im, że można inaczej spędzać czas, a młodzi wychodzą z ukrycia, często zaciekawieni, zawsze pełni nadziei, że ich życie może się zmienić – mówi ks. Kamil Wyszyński z Warmińskiego Duszpasterstwa Młodzieży.

Z czasem zaczyna być tak, że już nie ksiądz, ale sama młodzież zaprasza rówieśników, mówiąc: „Zobacz, jest wartościowo, jest fajnie z Panem Bogiem”. – Jeden prowadzi drugiego, bo we wspólnocie panuje dobry klimat, Msza św. jest prawdziwą wspólną modlitwą, bo jednoczy nas Jezus Chrystus. Młodzież podkreśla, że jeśli się spotyka, to chce się czuć jak w rodzinie. Zadaniem księdza jest, by uczyć młodych tej wartości. Bo fakt, że jest fajnie, że np. zjemy razem pizzę – to wystarczy jedynie na chwilę. Trzeba zbudować takie relacje, które będą ich trzymać. Słyszą: „W każdy czwartek spotkanie wspólnoty” i mówią: „Żyję od czwartku do czwartku, bo to jest dla mnie bardzo ważne” – dodaje ks. Wyszyński. Kapłan ma być tą iskrą, która rozpali młodych. – Do znudzenia powtarzam, że nie ma takiej sytuacji, iż w parafii nie ma młodzieży. Ona jest, tylko trzeba ją zauważyć, coś jej zaproponować! – podkreśla.

Niektórzy się dziwią...

Drogi młodych do Pana Boga są różne. Nagłe nawrócenia, przypadkowe rozmowy, czasem uczucie do kogoś, kto jest blisko Kościoła. Jednak kluczowe wydaje się świadectwo rodziców. – Od lat jestem w Służbie Liturgicznej Ołtarza. W prace duszpasterstwa młodzieży włączyłem się podczas organizacji spotkania młodych w Rybakach. Myślę, że mam niezłą relację z Bogiem – uśmiecha się Jan. – To dzięki rodzicom, którzy ukazali mi swoim życiem, czym jest miłość do Boga. To był zaczyn, taki fundament, na którym buduję swoją wiarę. Wspólnota daje mi poczucie, że spotykam się z osobami, które nikogo nie muszą grać, jesteśmy tu sobą, bez zbędnych masek. Wspólnota daje szansę na to, abyśmy wraz z rówieśnikami poznawali Boga. Największym problemem jest przełamanie myślenia, że najważniejsze jest to, jak rówieśnicy patrzą na mnie, co o mnie myślą, jak mnie oceniają. Pierwszy krok to zaakceptowanie siebie – uważa Jan.

– Rodzice. Oni zawsze prowadzili mnie do kościoła. Nie wysyłali, ale prowadzili – opowiada Arek. – Tata opowiadał mi, że kiedy był mały, służył do Mszy św. Mówił tak, że sam odczułem pragnienie, by stanąć w prezbiterium. Chciałem zobaczyć, jak to jest – wspomina. Kiedy przy parafii św. Józefa w Olsztynie powstała wspólnota młodzieżowa, wstąpił do niej. – Wiem, że tu doświadczam czegoś nowego, poruszamy wiele tematów, mówimy o wierze, o życiu, o wartościach. W szkole niektórzy się dziwią, że chcę chodzić do kościoła. Ale czuję, że dobrze robię. Myślę, że gdyby każdy z nich odważył się i przyszedł, odnalazłby siebie. Oni spędzają czas inaczej, dużo grają na komputerach, są aktywni na portalach społecznościowych – dodaje Arek.

Młodzi piszą, pytają, dzielą się

Matrix – tak często nazywany jest świat portali społecznościowych. – Trzeba wejść do tego świata, złapać z młodymi kontakt i ich z niego wyciągnąć. To jeden z sukcesów duszpasterstwa – wyciągnięcie ich do prawdziwego świata, pokazanie, że przy kościele może być dobrze, że tu można się rozwijać, nabierać pozytywnych cech, poznawać prawdziwe wartości – mówi ks. Kamil Wyszyński. Dziś tak wiele mówi się o zaburzonych relacjach międzyludzkich. Potrafimy coś napisać na Facebooku, podzielić się sobą, ale tak trudno jest to zrobić w relacjach „na żywo”, kiedy kogoś widzimy.

– O tym mówi młodzież. Ale najtrudniej jest z rodzicami. Im trudniej jest budować relację, bo praca, nadgodziny, po powrocie do domu dominuje zmęczenie i rozdrażnienie. A młodzi potrzebują rozmowy na bardzo ważne dla nich tematy, to pragnienie w sercu, które nosi w sobie każde kolejne pokolenie. Znajdują to we wspólnocie, w grupie rówieśników, w duszpasterstwie młodzieży. Często w duszpasterstwie zapominamy o rodzicach, a sam widzę, jak ważnym zadaniem jest kontakt z rodzicami, by iść w jednym kierunku, którym jest dobro dziecka. Razem łatwiej jest nauczyć je kochania drugiego człowieka – podkreśla kapłan. Okazuje się wówczas, że Kościół przyciąga młodych. Jednak wymaga to wysiłku duszpasterza, poświęcenia czasu, oddania się młodym. – I trzeba mieć zawsze włączoną komórkę – śmieje się ks. Kamil.

– Co chwilę młodzi piszą, pytają, dzielą się codziennością. Telefon to narzędzie pierwszego kontaktu z młodzieżą. Muszę być w ich matriksie, by ich z niego wyciągać, pokazać, że można inaczej, że najprawdziwszym spotkaniem jest wspólnota – dodaje. Bo – jak mówi – prawda jest taka, że otoczenie zmienia się, ale serca młodych od pokoleń są takie same. Potrzebują czasu, akceptacji, miłości i zrozumienia. – Ich największym nieszczęściem jest poczucie, że nikt ich nie rozumie, nikt nie potrafi im pomóc. A kiedy znajdą wspólnotę rówieśników, którzy potrafią ich zrozumieć, przychodzą, będą chcieli zmusić siebie do pracy nad sobą. Tu młody poczuje się po prostu akceptowany i szczęśliwy – zauważa ks. Kamil.

Nie potrafię inaczej

– Po wielu latach zrozumiałam, co to znaczy być w Kościele – zapewnia Marysia. Kiedy miała 8 lat, ciężko zachorowała. – Rodzice mówili, że trzeba się modlić, a będzie dobrze. Wówczas wydawało mi się to błahe, ale dziś widzę, że to płynęło prosto z ich serca. Wyzdrowiałam – opowiada. Zaczęła śpiewać w scholce, potem w zespole młodzieżowym. W zeszłym roku ks. Kamil Wyszyński założył w parafii św. Józefa wspólnotę młodzieżową. – Wiedziałam, że to coś dla mnie. Szukałam drogi, ludzi, z którymi mogłabym poznawać Boga. Trudno jest namówić rówieśników, by przyszli. Każdy jest inny, potrzebuje momentu ukazania się Boga, kiedy otwierasz swoje serce. To ważne wydarzenie, choć w codzienności tak trudno je zauważyć – uważa Marysia.

– W tym roku zdaję maturę, więc wiara nieustannie we mnie wzrasta – śmieje się Ola. Kiedy miała 15 lat, po raz pierwszy pojechała na rekolekcje oazowe. – To był moment, kiedy poczułam, że poznałam Boga, że chcę poznawać Go dalej, że bycie w Kościele jest czymś ważnym – opowiada. W tym roku była na Światowych Dniach Młodzieży w Panamie. – Spotkałam tam wielu młodych ludzi, którzy są katolikami, kochają Pana Boga i są z tego dumni. To było niesamowite doświadczenie jedności całego Kościoła. Papież Franciszek powiedział, żeby nie traktować młodości jak poczekalni na dorosłość, żeby ten czas maksymalnie wykorzystać. To się stało dla mnie ważne. Muszę wykorzystywać każdy dzień, który mam teraz. Rówieśnicy często pytają mnie, czemu jestem cały czas uśmiechnięta. Od kiedy wierzę, nie potrafię inaczej. Smutek szybko znika, bo żyję nadzieją i miłością – mówi Ola.

– Lubię być w kościele. A wszystko zaczęło się od przygotowania do sakramentu bierzmowania. Zaczęłam częściej chodzić do kościoła, poczułam, że pragnę tego, że jest tam coś, co mnie napełnia pokojem. Lubię rozmawiać z Bogiem, On radzi mi w modlitwie, ukazuje, co zrobić ze swoim życiem. Dziś jestem we wspólnocie, angażuję się w wydarzenia organizowane przez duszpasterstwo młodzieży – mówi Wiktoria.

Stan serca

Przed diecezjalnym Warmińskim Duszpasterstwem Młodzieży stało i stoi wiele zadań. Pielgrzymka maturzystów, comiesięczny dzień wspólnot młodzieżowych, organizacja wypoczynku letniego czy jesienne spotkanie młodych. – Papież mówi, że dziś człowiek Kościoła, zwłaszcza młody, powinien pokazywać to, że Kościół jest miejscem marzeń, że wykraczamy poza życie ziemskie, myślimy o życiu wiecznym, co zmienia perspektywę naszego istnienia. Tym powinniśmy zarażać młodych, którzy inaczej spojrzą na swoje życie, nie przez pryzmat posiadania, ale z perspektywy ducha. Młodość w Kościele to nie wiek, lecz stan serca. Młodość to gotowość – mówi diecezjalny duszpasterz młodzieży ks. Radosław Czerwiński. – Ciągle poszukujemy sposobów dotarcia do kolejnych młodych. Ci, którzy są, odnaleźli się we wspólnotach, podejmują inicjatywy duszpasterstwa młodzieży. Ciągle szukamy dróg dotarcia do tych, którzy nie są we wspólnotach, którzy nie poznali Chrystusa. Szukamy młodych spoza Kościoła – dodaje duszpasterz.•

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie... Pobieranie...

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    28 29 30 1 2 3 4
    5 6 7 8 9 10 11
    12 13 14 15 16 17 18
    19 20 21 22 23 24 25
    26 27 28 29 30 31 1
    2 3 4 5 6 7 8