Obciążniki

Czasami obudzeni nagle, spoglądamy w przelocie na budzik, myśląc tylko o tym, żeby to była druga-trzecia-czwarta, żeby jeszcze można było pospać.

Niekiedy przeciwnie – za nic nie chcemy przebudzić się o tej trzeciej czy czwartej, pełni niejasnych przeczuć, odpowiada nam o wiele bardziej zwykła szósta dwadzieścia, pora pobudki, zew nowego dnia. Albo ktoś źle się czuje, a tu wyniki wychodzą w normie – i zupełnie nie wiadomo co robić, gdzie szukać dalej. Inny odwrotnie – przekonany o własnej możenie potędze, ale sprawności na pewno (jak na swój wiek), a tutaj coś trzeszczy w szwach: ciśnienie jakieś, poziom potasu, marker…Zadziwiające jak często to, co nam się wydaje, czego chcemy, jest inne od tego, co jest.

Na szczęście (?) jednak zazwyczaj brak przestrzeni, by się nad tym dłużej zastanawiać (chwil trzeźwości o trzeciej nie wliczajmy, byliśmy półprzytomni). To nas ratuje, przyznajmy. Pokornie nie robimy szumuwokół dotyczących nas spraw nie z powodu wysokiego poziomu własnej szlachetności, ale dlatego, że robota czeka. Nie jakieś wielkie przedsięwzięcia, ale te zwykłe, jedno-po-drugim czy raz-za-razem, wszystko co trzyma nas w pionie: obiad do zrobienia, kartki brewiarza, „mamo, gdzie jest moja koszulka”, nadjeżdżający tramwaj, a nawet (nie bójmy się tego napisać w tym gronie) pies, którego trzeba wyprowadzić na spacer.

Bogu dzięki za te małe okruchy dnia, za te nadziejorodne pospolitości, za wszystko, co trzeba zrobić od ręki, w tej właśnie chwili! Może nam się wydawać, że przykurzają one rzeczywistość, opóźniają nasz duchowy postęp, odbierają prawo do (wytchnienia, pomyślenia, samych siebie). A przecież tyle mamy w pamięci – skrzypnięcie drzwi, kiedy tato wychodził po bułki rano, zimny policzek babci wracającej wieczorem ze mszy, mglisto-intensywne wspomnienie tamtych wakacji nad morzem… Pierwszy samochód, pierwsza placówka. Książka, smycz, welon… To wszystko co robiło się właśnie wtedy i co trzeba było zrobić właśnie wtedy, wszystko cośmy otrzymali.

To, co bylibyśmy skłonni uznać za ograniczenia, przeszkody, sławetny opór materii. Jakie jest? Czym naprawdę dla nas jest? Jaki nadaje nam rytm?  Każdy dzień może i zaczyna się tak samo i zapewne nie czeka nas dzisiaj nic ekscytującego (albo wolelibyśmy, żeby nas nie czekało). Czy nie jest to jednak bonus, okazja, błogosławieństwo – a skoro obciążenie, to w znaczeniu: potrzebny nam balast, ratunkowy plecak, boja?

Jak to było? Czy jecie, czy pijecie… O nic się zbytnio nie troskajcie, lecz w każdej sprawie… A Bóg pokoju – niech będzie z nami.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31 1 2 3 4 5 6