Ale może nie musi być tak, jak byśmy chcieli?
Trzynasty dzień maja... Jak zwykle sporo się dzieje. W Polsce jakieś wzmożenie wśród polityków koalicji rządzącej po pojawieniu się informacji, że były minister sprawiedliwości w rządzie PiS, Zbigniew Ziobro, jest w Stanach Zjednoczonych. Trudno oprzeć się wrażeniu, że pragnienie by go dopaść dla wielu z nich to sprawa ważniejsza niż waląca się służba zdrowia, galopujący w zastraszający tempie wzrost zadłużenia Polski i zagrożenie ze strony Rosji. Żenada na całego... W świecie... Uderzyła mnie wczoraj wypowiedź premiera Izraela, który w kontekście ogłoszenia przez Unię Europejską sankcji na niektórych żydowskich osadników z Zachodniego Brzegu (chodzi o rozboje wobec Palestyńczyków, także chrześcijan) mówił o moralnym bankructwie Europy. Ja tam nie uważam, jakoby Europę można było traktować jako strażniczkę wartości – choćby ze względu na stosunek do aborcji – ale mówienie czegoś takiego w kontekście tego, co widzieliśmy w Gazie, teraz w południowym Libanie i tego, co, jak się dowiadujemy, dzieje się na Zachodnim Brzegu, świadczy o zupełnej zatracie poczucia sprawiedliwości. A to, ze wspomniał też, jakoby Izrael i Stany Zjednoczone walczyły z terrorystycznym Iranem za Europę świadczy już o zupełnym odklejeniu od rzeczywistości...
Ale jest trzynasty dzień maja. Nie tylko kolejna rocznica święceń moich kolegów (ach ta prywata), ale przede wszystkim kolejna, czterdziesta piąta już, zamachu na świętego Jana Pawła II. Dla mnie Wielkiego... Wspomnienia po tamtym wydarzeniu? W większości już się zatarły. Zwłaszcza że nałożyło się na tamte dni wspomnienie śmierci błogosławionego prymasa Wyszyńskiego. Ale szoku nie było. Była tylko nadzieja, że będzie dobrze. I było, choć z czasem okazało się, że skutki zamachu były jednak gorsze, niż moglibyśmy się spodziewać ciesząc się, gdy papież opuszczał szpital...
Gdy bywam w Rzymie zawsze staram się na Placu Świętego Piotra podejść w miejsce zamachu, zobaczyć wmurowaną w brukową kostkę tablicę przypominająca o tym wydarzeniu... I gdy myślę o nim dziś, 45 lat później, przypomina mi ono prawdę, może oczywistą, ale często zapominaną: wszystko w ręku Boga; zawsze; On naprawdę może nawet niemożliwe...
Myślę o tym w kontekście ciemnych chmur wiszących nad Polską, światem, trochę też Kościołem w Polsce (tu widzę sporo przejaśnień). Myślę też o tych ciemnych chmurach, które wiszą nad moim życiem. Bóg może wszystko. Gdy powieje wiatr jego Ducha, nagle wszystko może się odmienić. Jak nagle przechodzą nieraz wiosenne ulewy i wychodzi słońce... A jeśli nie? Jeśli przyjdą burze? Cóż, Bóg wie co robi. Jeśli tak ma być, to niech będzie. Ostatecznie jednak i tak wszystko dobrze się ułoży. Nie, nie w trumnie. W wieczności....
aktualna ocena | |
głosujących | |
Ocena |
bardzo słabe |
słabe |
średnie |
dobre |
super |
Abp Tomasz Grysa dotychczas reprezentował papieża m.in. na Madagaskarze, czy Seszelach.