Nad chrześcijańską demokracją w Europie niektórzy postawili już krzyżyk. Czy literka „C” powinna zniknąć ze skrótów nazw większości partii chadeckich?
Niedawna śmierć nestora włoskiej polityki, Giulia Andreottiego, jednego z ostatnich – jak mawiają niektórzy – prawdziwych chadeków, obudziła dyskusję nad stanem dzisiejszej chadecji w Europie. Krytycy zmarłego męża stanu mówili, że nawet on nie uniknął do końca tego, co stało się chorobą toczącą chrześcijańską demokrację. W dużym uproszczeniu sytuacja wygląda tak: w Europie działają partie, które bądź wprost w swoich nazwach, bądź w deklaracjach programowych odwołują się do chrześcijaństwa jako podstawy ideowej swojej działalności. W praktyce coraz rzadziej (lub wcale) różnią się od partii socjalistycznych czy liberalnych, gdy dochodzi do głosowań nad ustawami tzw. światopoglądowymi. W „najlepszym” przypadku polega to na bierności chadecji wobec pomysłów lewicy, forsującej bez kompleksów najbardziej rewolucyjne, sprzeczne nawet nie tyle z religią, co ze zdrowym rozsądkiem, ustawy. W najgorszym wydaniu polega to na przejęciu języka i poglądów wywracających naturalny porządek do góry nogami. Trudno powiedzieć, kiedy dokładnie zaczął się proces dechrystianizacji chadecji (co samo w sobie brzmi dość kuriozalnie). Można natomiast wskazać na wydarzenia, które ten proces stopniowo pogłębiały.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
już od 14,90 zł
aktualna ocena | |
głosujących | |
Ocena |
bardzo słabe |
słabe |
średnie |
dobre |
super |
Wielu kapłanów, zakonników i zakonnic z Polski zostało na Ukrainie dzieląc los jej mieszkańców.
W kilku diecezjach podobna inicjatywa odbyła się w minionych tygodniach.
O uzależnieniach behawioralnych w Instytucie Biskupa Wilhelma Pluty.
Nowy punkt w Lublinie ma stać się centrum koordynacji działań na wschodzie kraju.
1 lutego ks. prof. Waldemar Chrostowski, laureat watykańskiej Nagrody Ratzingera, skończył 75 lat.