Narodzony na nowo

Bóg nie zostawia nas w pustce. Sprawia, że dobro rodzi dobro. Trzeba Mu tylko na to pozwolić…

Zapisany w pamięci

– Rodzice Michaela Ollisa nie zamknęli się w bólu, otwarli się na ludzi, zaczęli się udzielać społecznie, zaczęli spotykać wiele życzliwych osób – mówi Karol. A bywa często zupełnie inaczej. Rodzice zabitych na wojnie synów dzielą swoje życie między cmentarzem i codziennymi zajęciami. Dom, cmentarz, cmentarz, dom. Rodzice Michaela założyli fundację imienia swojego syna, która pomaga weteranom wojennym. W Nowym Jorku nazwano imieniem Michaela Ollisa plac, na którym odsłonięto pomnik bohaterskiego żołnierza. W 2019 r. zaplanowano oddanie do użytku promu „MV Michael H. Ollis”, który będzie pływał między wyspami miasta.

Bohaterską postawę sierżanta sztabowego Michaela Ollisa podkreślił też prezydent Andrzej Duda. W liście do Donalda Trumpa z okazji Dnia Niepodległości z 4 lipca 2017 roku napisał, że „dodatkowym, niewątpliwym wzmocnieniem naszych bliskich relacji jest braterstwo broni naszych żołnierzy, wykute w Iraku, Afganistanie i innych punktach zapalnych współczesnego świata. W pamięci zbiorowej Polaków zapisał się czyn 24-letniego sierżanta sztabowego Michaela H. Ollisa, który w sierpniu 2013 roku podczas ataku talibów na bazę w Ghazni w Afganistanie oddał życie, osłaniając własnym ciałem podporucznika Karola Cierpicę”.

Narodziłem się na nowo

Po powrocie z Afganistanu Karola dopada poważna depresja.

– Byłem na kilku misjach, żyłem w ciągłym napięciu, takim „haju” na adrenalinie. Myślałem, że ode mnie wszystko zależy, bo zostałem tak wyszkolony. W walce, w skokach spadochronowych, w sporcie. Czułem jednak, że przestaję słuchać ludzi, choć z nimi rozmawiałem. Czułem też, że oddalam się od Boga, choć pochodzę z religijnej, katolickiej rodziny. Moje relacje z ludźmi, z Bogiem zaczęły się rozwalać – przyznaje. Do tego doszły myśli samobójcze, używki.

Paradoksalnie Karol szukał wówczas Boga. – I On zaczął działać. W Afganistanie postawił na mojej drodze anioła. Stawiał kolejnych – innych ludzi, którzy pomagali mi odzyskać pokój. Dzięki nim znalazłem się na Mszy św. połączonej z modlitwą o uzdrowienie. Nie mając już poczucia własnej siły, wszystko oddałem w ręce Boga. Ty się musisz mną zająć – wołałem w głębi duszy. – I zostałem uzdrowiony. Tej mocy doświadczam w czasie każdej Mszy św. – podkreśla. Odszedł z armii, choć wcześniej wiązał z nią całe swoje życie, karierę, sposób na utrzymanie rodziny. Te plany się rozsypały. – Zrozumiałem, że teraz mam inną misję – mówić o Bogu.

Trafiłem do wspólnoty Szkoły Nowej Ewangelizacji przy parafii Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Krakowie. Jezus ma na życie każdego z nas doskonały plan. Miał go dla mnie. Ale wszystko, każdą sferę mojego życia, musiałem Mu oddać. Dopiero wtedy wszystko zaczęło wracać na swoje miejsce. Idę z Bogiem, a On ze mną – mówi Karol. Każdy może mówić o Bogu. Każdy. – Tylko trzeba Mu wszystko oddać – podkreśla. Dodaje, że nie można być trochę człowiekiem, trochę żołnierzem, trochę chrześcijaninem.

Z Emmanuelem

Wspólnota „Chrystus w Solnym Mieście” powstała po Światowych Dniach Młodzieży w Krakowie. Zaprasza, nie tylko młodych, na comiesięczne spotkania w bazylice św. Mikołaja w Bochni. Zainteresowani mogą usłyszeć świadectwo wiary zaproszonego gościa, ale przede wszystkim adorować Najświętszy Sakrament. – Coraz więcej młodych przychodzi na nasze czuwania. Dla mnie był to na początku wolontariat, ale teraz jest on czymś więcej. Czuję się tutaj jak w rodzinie. Spotkałam rówieśników, którzy wierzą i nie boją się o tym mówić. Mówienie o Panu Bogu czy dzielenie się wiarą to żaden obciach. Znam wielu młodych, którzy odważnie przyznają się do wiary – mówi Martyna.

Zwyczajem jest zabieranie ze sobą kartek z fragmentem Pisma Świętego oraz specjalnie przygotowanych przez młodych gadżetów, które mają symboliczne znaczenie, jak chociażby listopadowa gumka do mazania zachęcająca do sakramentu pokuty lub grudniowe drewniane serduszka z wygrawerowanym „Dziękuję!”, które uczestnicy zabierali ze sobą sprzed Najświętszego Sakramentu, by dać je następnie osobom, którym coś zawdzięczają.

– Przychodzę na spotkania wspólnoty „Chrystus w Solnym Mieście”, ponieważ świadectwo bardziej do mnie przemawia niż kazanie w czasie Mszy św. Ksiądz zawsze mówi językiem typowym dla księży, a gdy mówi ktoś świecki, używa języka, który jest dla mnie zrozumiały, dociera do mnie, bo mówi tak, jak się komunikujemy na co dzień. Dziś przychodzę podziękować za każdy dzień, za to, że ostatnio wszystko się układa, za spowiedź w Rzezawie, w czasie której przeżyłem przemianę mojego serca – powiedział podczas grudniowego spotkania Maciek.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie...

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    1 2 3 4 5 6 7
    8 9 10 11 12 13 14
    15 16 17 18 19 20 21
    22 23 24 25 26 27 28
    29 30 31 1 2 3 4
    5 6 7 8 9 10 11