Klucz

Do Franciszka? Do Ewangelii? A może ewangeliczny klucz do Franciszka?

Nie wiem, czy jest ważniejsze pytanie od tego, kim jest Bóg. Od odpowiedzi na nie zależy cała nasza religijność. Bez tej naszej odpowiedzi wszelkie praktyki wiszą w próżni. Jeśli zaś jest fałszywa, generuje również fałszywe, niechrzecijańskie  postawy.  Naprawdę jest więc arcyważna. Gdzie jej szukać? Oczywiście na kartach Pisma Świętego.  Bóg nie kazał nam szukać się po omacku. Zostawił swoje objawienie, natchnął ludzi, by napisali Księgę. A na jej kartach objawił siebie i swoją wolę nie tylko przez słowa (choć raczej nie uczone definicje), ale też ukazując samego siebie w działaniu.

Bardzo się ucieszyłem słuchając, a potem i czytając homilię papieża Franciszka. Tę wygłoszoną na Jasnej Górze. Fascynujące było w niej właśnie to, że papież, opowiadając o Bożym działaniu,  wszystkim nam przypominał  kim jest Bóg. A, jak napisałem, nie ma dla naszej wiary ważniejszej sprawy, niż właśnie odpowiedź na to pytanie. Odnajdywałem w tej homilii i swoje w tym względzie intuicje, zrodzone z lektury Pisma Świętego. Jednocześnie jednak Papież potwierdził moje przypuszczenia odnośnie do zrozumienia jego postawy. Dość często nie przystającej do naszego obrazu tego, jaki powinien być papież. On naprawdę jest taki a nie inny i czasem może nawet przesadza, byśmy w końcu zrozumieli, że Ewangelia i to, co wskutek różnych przyzwyczajeń za Ewangelię uważamy, to jednak dwie różne sprawy.

Czemu Franciszek (podobnie jak wcześniej Jan Paweł II i Benedykt XVI) tak mocno akcentuje potrzebę miłosierdzia? Wyjaśnił tow swojej homilii  nawiązując do okoliczności zjawienia się na świecie Jezusa Chrystusa.

Scena tego świata nie zasłużyła sobie zatem na przyjście Boga, a wręcz „swoi Go nie przyjęli” (J 1, 11). Pełnia czasu była zatem darem łaski: Bóg wypełnił nasz czas obfitością swego miłosierdzia, jedynie z miłości. Jedynie z miłości zainaugurował pełnię czasu.

Czemu Franciszek staje na uszach, by będąc jedną z najważniejszych postaci tego świata zachowywać się, jakby nią nie był? Ano mówił o Bogu, który – jak podkreślił – małym, bliskim i konkretnym. I wyjaśniał:

Uderza przede wszystkim to, jak się dokonuje przyjście Boga w historii: „zrodzony z niewiasty”. Nie ma mowy o wejściu triumfalnym, jakiejkolwiek imponującej manifestacji Wszechmogącego: nie ukazuje się jako oślepiające słońce, ale przychodzi na świat w sposób najprostszy – jako dziecko zrodzone przez matkę.

A potem

Pan nie utrzymuje dystansów, ale jest bliski i konkretny, jest między nami i troszczy się o nas, nie decydując za nas i nie zajmując się kwestiami władzy. Woli On bowiem pozwolić się ogarnąć przez to, co jest małe, w przeciwieństwie do człowieka, który dąży, by posiadać wciąż coś większego. Pragnienie władzy, wielkości i sławy jest rzeczą tragicznie ludzką i jest wielką pokusą, która stara się wkraść wszędzie; dawać siebie innym, eliminując dystanse, pozostając w małości i konkretnie wypełniając codzienność – to subtelnie Boskie.

Tylko wprowadzać w życie, w codzienne postawy i wybory.

Nie nazwałbym tej homilii przełomową. Papież przecież nie powiedział nic nowego. Dla mnie jednak bardzo ważne jest, że właśnie to nam przypomniał.  

Czy to nas zmieni?  Zbyt dobrze wiem, jak daleka droga od dobrych postanowień do życiowej praktyki. Ważne jednak, by były. Te postanowienia. A czy będą? Proszę przyjrzeć się komentarzom po tym wydarzeniu w innych mediach. Powiedzą wszystko.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Reklama

Reklama

Reklama

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9