Święta załoga

– Nasi rodzice to były chodzące Ewangelie – mówi ksiądz Giuseppe Beretta, brat św. Joanny Beretty-Molli. Z trzynaściorga rodzeństwa świętej żyją tylko on i siostra Virginia.

Pniemy się krętą drogą po wzgórzu San Vigilio w Bergamo. Im wyżej, tym gęściej od oleandrów, cyprysów i winnic. Taksówkarz niepewnie szuka numeru. Kiedy słyszy, że jedziemy do Berettów krzyczy: Mamma mia! Trzeba było tak od razu! Wita nas matka Virginia, 89 lat, kanosjanka (Zgromadzenie Córek Miłości, Służebnic Ubogich św. Magdaleny z Canossy), siostra św. Joanny Beretty-Molli. Rysy twarzy i uśmiech jak u św. Joanny. – Byłyśmy sobie bliskie. Spałyśmy razem, cieszyłyśmy się, płakały.

Cierpiałam z nią, kiedy odchodziła – mówi o świętej zakonnica. Idziemy do jadalni. Na fotelu przy oknie czeka ks. Giuseppe, brat św. Joanny. Ma 93 lata, z trudem się rusza, choć pozostały mu niezwykła bystrość umysłu i pamięć. – To nasza Santa Giannina – wskazują na fotografie świętej. To z Laurą, Gianną i Pierluigim, dziećmi, na wczasach w Alpach, to z Pietrem, mężem, na nartach. Z osobistych przedmiotów świętej nie ma tu nic. – Wszystkie wzięła Gianna, przechowuje je, bo tylko to ma po mamie – tłumaczy s. Virginia. – Miała ją kilka dni… W domu na San Vigilio skromne meble pamiętają małych Berettów biegających po pokojach.

Rodzina, choć często się przeprowadzała do Mediolanu, Genewy, tu spędziła najwięcej czasu. – Tu, w sypialni, umarli rodzice – mówi s. Virginia. – Bardzo się kochali. Kiedy tata mówił, że jest bliski śmierci, mama na to: niemożliwe, bo ja czuję się dobrze. Była przekonana, że odejdą razem. I tak się stało. Był kwiecień 1942 r. Alberto Beretta ma 62 lata, Maria 51. On musi wyjechać w sprawach służbowych. – Mama odeszła nagle. Ukrywaliśmy tę wiadomość przed tatą – opowiada s. Virginia. – Ale przeczuł. „Nie mogę żyć bez waszej mamy”, mówił. Po 6 tygodniach zmarł w tym samym łóżku – kończy Virginia, nie kryjąc wzruszenia, choć minęło już ponad pół wieku.

Towarzysz

Ósemka małych dzieci zostaje sierotami. Wychowują je dziadkowie. – Byliśmy oswojeni ze śmiercią, bo za życia rodziców umarła piątka z nas, głównie przez epidemię hiszpanki. Ale rodzice nauczyli nas ufać Bogu. Pół naszej rodziny zabrał do siebie, co może być lepszego? Ks. Giuseppe: – Nasi rodzice to były chodzące Ewangelie. S. Virginia: – Tata szedł na Mszę na 5.30 rano. Wracał na śniadanie. Kiedy wychodził do pracy – 60 km do Mediolanu – mama budziła nas. – Głaskaniem po twarzy! Do dziś to czuję… – przerywa ks. Giuseppe. – I biegliśmy z mamą na Mszę – dorzuca zakonnica. – Msza św. była czymś naturalnym, szliśmy za przykładem rodziców. Ks. Giuseppe: – Chcieliśmy z mamą uklęknąć i przyjąć Jezusa. Po powrocie śniadanie i do szkoły.

Kiedy ojciec wracał z pracy, ósemka uśmiechniętych buziek czekała już przy wagonikach kolejki, u podnóża San Vigilio. – Wjazd do góry i wspinaczka do domu to był czas na opowieść o tym, co robiliśmy w ciągu dnia – dodaje don Giuseppe. Dzień u Berettów kończył Różaniec. – Wszystko się u nas zaczynało i kończyło na Bogu. To był i jest nasz Towarzysz. Dzieci Berettów wcześnie przystępują do Komunii św. – Gianna, gdy miała 5 i pół roku. Przygotowywała ją mama – zresztą jak nas wszystkich – dodaje s. Virginia. Trójka z rodzeństwa wybiera życie konsekrowane: s. Virginia jedzie na misje do Indii, br. Alberto jest kapucynem. I don Giuseppe. S. Virginia: – Czwórka z nas jest też lekarzami. Jeden z braci ożenił się i miał piątkę dzieci. Lekarką jestem ja, brat Albert był chirurgiem, no i Gianna – geriatrą i pediatrą. W kolejnym pokoleniu jedynie Gianna, najmłodsza córka naszej Joasi, jak matka została geriatrą.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie...

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    30 1 2 3 4 5 6
    7 8 9 10 11 12 13
    14 15 16 17 18 19 20
    21 22 23 24 25 26 27
    28 29 30 31 1 2 3
    4 5 6 7 8 9 10