„Myślę, że Pan Bóg ma poczucie humoru i chyba czasem się uśmiecha, słuchając rozmaitych modlitw czy praktyk religijnych i to zarówno ludzi najprostszych, jak i wyrafinowanych teologów” – mówi filozof i kosmolog.
Osobiście używam sztucznej inteligencji i to dosyć często, choć przyznam, że niemal wyłącznie w dziedzinie matematyki. Ogromnie mi pomaga, często po prostu zastępuje moją niewiedzę. Pytam o coś i znajduję odpowiedź. Z tym, że nauczyłem się jednego: wszystko potem trzeba sprawdzić osobiście, bo, choć rzadko, ale ona potrafi zmyślać.
Czy powiedzieć, że sztuczna inteligencja się uczy, byłoby nadużyciem?
Nie, nie, ona się autentycznie uczy, tylko… można by tu zrobić wielki wykład. Nie jestem specjalistą od sztucznej inteligencji, to co wiem, wiem z praktyki, ale też trochę starałem się to zrozumieć. Jedno jest pewne: jeżeli ktoś coś dzisiaj pisze na temat sztucznej inteligencji, to w momencie publikacji jest to już przestarzałe. Tak szybko następuje jej rozwój.
Czuję, że muszę powiedzieć trochę więcej. Za początek sztucznej inteligencji przyjmuje się, choć to data nieco umowna, rok 1950. Wówczas to, uczony Alan Turing napisał kilka artykułów, w których zajmował się właśnie projektem sztucznej inteligencji. Wtedy nie używano tego określenia, ale chodziło o to, czy maszyny, komputery (choć wówczas mówiono raczej o maszynach liczących i mózgach elektronowych) będą myśleć. Badanie tego problemu to postępowało, to nieco zanikało, aż nagle wybuchło w naszych czasach.
Sztuczna inteligencja opiera się oczywiście na matematyce, jak wszystko. Ale ta matematyka, która leży u podstaw tego wszystkiego, jest stosunkowo prosta. Niewiele wychodzi poza statystykę, rachunek prawdopodobieństwa i algebrę liniową, jeśli to cokolwiek komuś mówi, w każdym razie są to podstawowe działy matematyki. Wszystko polega na tym, że sztuczna inteligencja niesamowicie i zaskakująco szybko wykonuje rachunki.
Z grubsza i bardzo upraszczając, zobrazuję to przykładem: chcę nauczyć ją rozróżniania na obrazku kota od psa. Daję jej więc wizerunki obydwu zwierząt i “puszczam” ją - niech robi, co chce. Ona zaczyna szukać korelacji pomiędzy punktami na obrazkach. Z początku w ogóle jej to nie wychodzi. Ale wtedy się jej mówi: to jest źle, a tutaj trafiłaś dobrze. I “puszcza” się ją jeszcze raz, więc ona idzie w kierunku, w którym robiła dobrze i właściwych trafień jest już więcej. Wtedy znowu komunikujemy jej: no, teraz jest lepiej, itd. W ten sposób ona się uczy, ale ten proces jest bardzo żmudny. Oczywiście są różne metody: od automatycznej po niemal ręczną, w której trzeba jej wskazać niemal wszystko. Dużo zależy od tego, jakimi zasobami danych dysponuje. Obecnie są to już zasoby całego Internetu, wobec czego tych danych ma całą masę. A ona potrafi wyszukiwać korelacje między różnymi rzeczami i statystycznie łączyć je ze sobą i weryfikować: te pasują, a te nie. Świetne wyniki uzyskuje na przykład w tłumaczeniu z języka na język, bo to jest stosunkowo proste. Przy czym nie uczy się gramatyki - po prostu na przykładach widzi, że to z tym pasuje, a tamto już nie.
Sztuczna inteligencja wykonuje w określonym czasie ogromną ilość operacji, co wywołało zaskoczenie. Co prawda wiemy, jakie są zasady, jakimi rachunkami się posługuje, ale z powodu niesamowicie szybkiego narastania kolejnych etapów, nie jesteśmy w stanie odtworzyć kolejności jej działań i całego procesu krok po kroku. To jest sztuczna inteligencja. Ona nie myśli, tylko kombinuje. Szuka korelacji między różnymi punktami i te, które korelują, łączy i szuka dalej. Przyznam, że gdy każę jej rozwiązać jakieś zadanie matematyczne i ona to robi błyskawicznie, w ciągu 3 sekund, i jeszcze ładnie mi to pokaże…
…to jest Ksiądz urzeczony. I cieszy się, że ma wreszcie godnego partnera.
Tak. I moje wrażenie jest takie, że ona myśli, że mogę z nią rozmawiać, chociaż wiem, że nie.
Łudzące wrażenie, że tam, po drugiej stronie, jest partner.
Tak. I dopiero trzeba jakiejś wpadki z jej strony, żebym widział, że jednak nie.
No, ale skoro uczy się na błędach, to warto wytykać jej te wpadki. Ksiądz Profesor na pewno tego nie omieszka….
Tak. I ona sobie to już zapamięta. Co więcej, obecnie programy sztucznej inteligencji są łączone ze zwykłymi algorytmami, a więc mają już charakter hybrydowy. Sztuczna inteligencja kieruje się też pewnymi regułami narzuconymi przez programistów, co widać po jej zachowaniach. Na przykład nigdy nie powie, że nie masz racji, tylko powie: właściwie to tak, ale… I będzie coś tam kombinować, w stylu: tak, miałeś rację, cudownie, jednakże... Bo tak jest zaprogramowana, że ma schlebiać użytkownikowi.
Czy sądzi Ksiądz, że sztuczna inteligencja mogłaby być wykorzystana w rozwoju takiej nauki jak teologia?
Na obrzeżach niewątpliwie.
A co do istoty?
Co do istoty, to wątpię. Tym bardziej, że, według mnie w nauce też może pomagać w różnych technicznych rzeczach oraz takich, które wymagają wielkich zasobów danych, służących obliczeniom. Ale żeby była zdolna stworzyć nową teorię względności czy nową mechanikę kwantową? Co prawda nie jest to wykluczone, metodą prób i błędów, ale chyba bardzo mało prawdopodobne.
To znaczy raczej niemożliwe jest, by “samodzielnie” dokonała odkryć porównywalnych z największymi osiągnięciami naukowymi, czy tak?
Raczej nie. Przynajmniej taka sztuczna inteligencja, jaką dziś znam. Ona potrafi zrobić tylko to, co jest w danych, z których się uczy. A gdy trzeba poza nie wyjść, to wtedy jest bezsilna.
A więc, póki co (choć nikt chyba nie wie, jaki czas tu zakładamy) takie odkrycie mogłoby być hipotetycznie, możliwe jako efekt metody prób i błędów?
Dam prosty przykład. Jak mówiłem, jestem zadziwiony zdolnościami matematycznymi sztucznej inteligencji, ale kiedyś dałem jej zadanie, żeby mi coś tam wynalazła czy podsunęła. To było zadanie z fizyki matematycznej. Okazało się, że nie miała tego w dostępnych sobie danych. Zagadnienie było na tyle nowe, że zgłupiała. Zaczęła coś wymyślać...
Schlebiając pytającemu.
Oczywiście. Niemniej, odpowiedzi nie znała, po prostu. Ale przestrzegam: w nauce nigdy nie należy mówić „nigdy”. Są już doniesienia, że AI zdołała udowodnić matematyczne twierdzenie, które dotychczas nie miało dowodu (a więc nie było jeszcze twierdzeniem). Ale to jednak co innego niż wynaleźć ogólną teorię względności.
Chciałem skierować do Księdza pytanie Jezusa z Ewangelii wg św. Łukasza: “Czy Syn Człowieczy znajdzie wiarę na ziemi, gdy przyjdzie?”
Jeśli Pan Jezus nie wiedział, to ja mam wiedzieć?
aktualna ocena | |
głosujących | |
Ocena |
bardzo słabe |
słabe |
średnie |
dobre |
super |
Wzrasta poziom zagrożenia. Dziesięć krajów obawia się rozprzestrzeniania się wirusa.
Poświęcona trosce o człowieka w dobie sztucznej inteligencji.