Dzieci jak to dzieci, mają prawo zadawać dziwne pytania.
Dobry czy zły pasterz… Ale po kolei. Przed tygodniem red. Andrzej Macura napisał w komentarzu: „Skoro niedźwiedź - ale i wilki czy dziki - w lesie są u siebie (…) to dlaczego zwolennicy chronienia ich uważają, że zwierzęta te mają prawo zakradać się do ludzkich zagród.” Gdy przeczytałam te słowa, przypomniało mi się pewne szwendanie (w ramach „Śląsko- zagłębiowskich szwendań okolicznych”). Dzień październikowy albo listopadowy, ale słoneczny i w miarę ciepły. Trasa krótka, łatwa i przyjemna. Z jednej części Śląskiego Ogrodu Botanicznego do drugiej czyli z Mokrego na Sośnią Górę. Towarzyszący nam młody przewodnik - przyrodnik często zatrzymywał się, by to i owo z wyjaśnić, a także w drodze nie unikał rozmów, odpowiedzi na pytania. Nie pamiętam już jak dokładnie brzmiało moje pytanie, ale odpowiadając przyrodnik uświadomił mi, że słowo „prawo” w odniesieniu do świata zwierząt jest nieadekwatne. Każdy gatunek stara się przetrwać i jeśli tylko ma takie możliwości, dominować nad innymi. Pytania: wolno mu czy nie? ma prawo czy nie? - jawią się jako bezsensowne. Ostrożnie próbowałam dociekać czy nie mogłoby to dotyczyć także gatunku ludzkiego. Po co czepiać się człowieka, że - wyniesiony przez Boga czy Matkę Naturę na szczyt - eliminuje te czy inne stworzenia, tworząc przestrzeń dla siebie? Tu przyrodnik nagle poczuł się niekompetentny i poradził mi, żebym z takim zapytaniem zwróciła się do etyka. No tak, zwierzę kieruje się instynktem, a człowiek – niebo gwiaździste, prawo moralne…
Z grubsza wiem, co mógłby odpowiedzieć etyk. Ten uznający istnienie Boga i jego władzę nad nami. Rzekłby zapewne, że Pan Bóg nie po to postawił człowieka tak wysoko w hierarchii bytów stworzonych, żeby niszczył przyrodę, ale żeby dbał, doglądał, pielęgnował najlepiej jak potrafi. Także etyk niewierzący powiedziałby coś o naszych obowiązkach jako istot rozumnych wobec planety i innych gatunków.
Chyba jeszcze tak by odpowiedział. Choć powoli myślenie o człowieku, przyrodzie i związkach człowieka z przyrodą zmienia się niepokojąco. Czy dla kolejnych pokoleń jasny będzie biblijny obraz dobrego pasterza, a co za tym idzie także obraz Jezusa jako Dobrego Pasterza? Dobry pasterz prowadzi powierzone jego opiece zwierzęta na zielone pastwiska i do wodopoju, ale także pilnuje stada. Broni przed dzikim zwierzem. Próbuje lwa, niedźwiedzia czy wilka zwierza odstraszyć, ale w razie potrzeby używa również broni. Łuku, procy, strzelby. Jak widzimy na starych obrazach, wyciąga zabłąkaną owieczkę z ciernistego krzaka, w który się zaplątała i niesie do owczarni, chroniąc przed rozszarpaniem przez wilka.
Porusza nas to, prawda? Ale chyba już niebawem doczekamy się dziwnych pytań ciekawskich dzieci. Jeśli ten pasterz taki dobry, to dlaczego nie podzielił się owieczką z biednym, głodnym, dzikim zwierzakiem? Chyba nie jest taki dobry. Raczej zły… Pasterz znaczy się. A zadowoliwszy się owcą czy barankiem, może wilk czy misio oszczędziłby dzielnego jelonka Bambi? No, może by oszczędził. Przynajmniej do czasu, kiedy populacja wilków i niedźwiedzi dokarmiana baraniną nie rozrosłaby się znacznie.
Dzieci jak to dzieci, mają prawo zadawać dziwne pytania. Gorzej, gdy rozumowanie dorosłych, stanowiących przepisy - lub wpływających w ten czy inny sposób na poglądy innych ludzi - zmierza w kierunku, w którym coraz mniej do powiedzenia ma człowiek. I zwykły ludzki rozsądek.
aktualna ocena | |
głosujących | |
Ocena |
bardzo słabe |
słabe |
średnie |
dobre |
super |
Niewinni i bezbronni cywile nadal ponoszą największe koszty konfliktów.
O godz. 8.45 planowane jest lądowanie na boisku sportowym „Arcoleo” w Acerrze.
Mamy nadzieję na Kościół, który jest miejscem dla każdego - powiedział bp Maciej Małyga.