Budować na zdrowych podstawach

Kościół przez wielkie K potrzebuje czegoś innego niż kościelne budynki.

Kolejny dzień maja. Dziś, przynajmniej u mnie, ciepły i słoneczny. Dość ciężkie chmury na niebie pokazują, że pogoda (jeszcze?) niezbyt stabilna, ale prognozy specjalistów, jak najbardziej optymistyczne. Chmury, jakie gromadziły się ostatnio nad Polską w związku z sytuacją międzynarodową też jakby mniej groźne: prezydent Trump zapowiedział, że amerykańskie wojsko, co to miało  nie przyjechać, jednak do Polski przyjedzie. Będzie trochę bezpieczniej, gdy chodzi o zakusy atomowego mocarstwa ze wschodu.... Coś zresztą chyba i w szerszej perspektywie zaczyna się zmieniać. Pojawiła się zapowiedź, że Amerykanie dostarczą Ukrainie – za odpowiednią opłatą oczywiście – „sprzętu do systemu obrony powietrznej Hawk”. Zobaczymy... W Polsce? Zauważmy przede wszystkim aferę z „tęczowymi małżeństwami”. Konstytucja swoje, obyczajowi rewolucjoniści swoje. Choć nie tak dawno krzyczeli, że bronią konstytucji...

Z kościelnego podwórka zauważyłbym to, co wczoraj, podczas homilii Mszy sprawowanej w łódzkiej archikatedrze. mówił kardynał Krajewski. „Dlaczego tak wielu ludzi nie wierzy w Boga? Może dlatego, że przez cały dzień sobą zasłaniamy Boga, że On nie jest widoczny w moim życiu. To we mnie ma być miłość, jaka jest w Bogu, bo po tym się Boga poznaje”. Nie do końca się z tym zgadzam. To znaczy myślę, że powodów niewiary jest więcej. Wszystkie te, o których mówił nasz Mistrz, Jezus, w przypowieści o siewcy (gdy ziarno pada na drogę, na glebę skalista, między ciernie i tylko część na ziemię żyzną). Wśród tych powodów zauważyłbym także... grzech. Bo, jak to zauważył już autor Księgi Rodzaju pisząc o postępku Adama i Ewy, grzech sprawia, że człowiek chowa się przed Bogiem, ucieka przed Nim. Jednak to, że ludzie nie wierzą w Chrystusa, odrzucają Go, na pewno jest też w pewnej mierze związane z tym, że nie widzą go w chrześcijanach. Zwłaszcza tych ze świecznika. No bo jeśli tylko gadamy, a w praktyce jakąś specjalną miłością bliźniego się nie wyróżniamy; żyjemy, zachowujemy się, działamy, jak wszyscy inni, to cóż to za świadectwo? Sól utraciła smak, blask lampy przesłoniły ozdobne abażury, które może i ładnie wyglądają, ale już nie dają światła....

Tak, to ważny problem współczesnego chrześcijaństwa. Na pewno w naszym kręgu kulturowym. Na inny, innego rodzaju, wskazał papież Leon w swoim przemówieniu podczas audiencji dla kierownictwa stowarzyszeń i ruchów kościelnych. To problem tworzenia się grup, które uważają, że „ich specyficzna rzeczywistość jest jedyną słuszną lub że to właśnie one są Kościołem”. „Jednakże Kościół to my wszyscy i o wiele więcej! – mówił dalej – Dlatego nasze ruchy muszą naprawdę starać się żyć w komunii z całym Kościołem na poziomie diecezjalnym, a biskup jest tu bardzo ważną postacią”. Tak, to problem ruchów, stowarzyszeń, ale też mniej sformalizowanych „opcji” w Kościele. Brakuje nam widzenia tego, czego uczył tzw. trzeci stopień rekolekcji w Ruchu Światło-Życie – spojrzenia na różnorodność w Kościele jako na bogactwo, nie jako zagrożenie dla „prawdziwej” wiary...

Papież w tym samym przemówieniu zwrócił też uwagę na inny problem: sprawowania władzy. „W zarządzaniu instytucjami kościelnymi nie chodzi jedynie o sprawną koordynację. W Kościele władza ma charakter sakramentalny, jest charyzmatem i ma służyć zbawieniu człowieka” – przypomniał. I zauważył:

„Jeśli, jak powiedzieliśmy, sprawowanie władzy jest szczególnym darem Ducha Świętego, który członkowie wspólnoty rozpoznają jako obecny w niektórych swoich braciach w wierze, wynika z tego co najmniej trzy konsekwencje. Pierwsza z nich jest taka, że musi to służyć dobru wszystkich, to znaczy promować dobro wspólnoty, stowarzyszenia i całego Kościoła. Władza nigdy więc nie może być wykorzystywana dla osobistych interesów lub światowych form prestiżu i władzy. Drugą konsekwencją jest to, że nigdy nie może być narzucana z góry, ale musi być darem rozpoznawalnym w społeczności i dobrowolnie przyjętym; stąd znaczenie wolnych wyborów, które ją wprowadzają w życie. Trzecią konsekwencją jest to, że podobnie jak każdy charyzmat, sprawowanie władzy w stowarzyszeniu podlega również rozeznaniu pasterzy, którzy czuwają nad autentycznością i właściwym wykorzystaniem charyzmatów”

To, przypomnijmy, przemówienie do kierowników stowarzyszeń i ruchów kościelnych. O władzy pasterzy Kościoła papież Leon mówił już przy innych okazjach. Na pewno jednak pierwsze odnosi się do wszelkiej władzy w Kościele... 

Co łączy te różne wątki rozważań Leon XIV i kardynała Krajewskiego? Ano wszystkie są jakimś wezwaniem do przemyślenia własnych postaw, wezwaniem do nawrócenia. Niby oczywiste. W dobie zatroskania o sprawne funkcjonowanie instytucji Kościoła tudzież zastanawiania się jak skutecznie głosić Ewangelię chyba jednak zbyt często zapominane. A przecież to, no, może nie fundamenty, ale na pewno parter; coś, o co trzeba zadbać zanim zacznie się remontować kolejne piętra i budować nowe. I na pewno coś ważniejszego niż wszelkie gzymsy i sztukaterie. 

 

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31 1 2 3 4 5 6