Po staremu

Wiosna, lato, jesień, zima. Zasiew, wzrost, zbiory, odpoczynek. Nie mam wątpliwości. Gdy dojdzie do kolejnego przesilenia, upadku cywilizacji, zawirowania dziejów, przetrwa to, co widzę za oknem.

Biurko stoi obok okna. Zerkam na ekran komputera. Nowy dokument Papieskiej Komisji Teologicznej, zapowiedź medytacji, jakie wygłosi w kolejne piątki Wielkiego Postu ojciec Robert Pasolini. To portal watykański. W innych wojny, konflikty, polityczne spory. W mediach społecznościowych nic nowego. Oblężone twierdze wystrzeliwują w kierunku przeciwników kolejne pociski, a obsługujący armaty dalej przekonani są, że zbawiają świat.

Spoglądam w okno. Nabrzmiewają pędy forsycji. Lada moment pojawią się kwiaty. Podobnie jak wyrastające obok krokusy nie będą długo cieszyć oczu. Kilka dni zaledwie. Ozimina zastanawia się co dalej. Obudzić się z zimowego snu, czy jeszcze poczekać. Na krańcu pola para żurawi. W ubiegłym roku chodziły z młodym. Widocznie dojrzał i wybrał się na poszukiwanie partnerki. Rodzice tymczasem w zakamarkach Jeziora Radziszewskiego budują nowe gniazdo. Na niebie coraz częściej pojawiają się klucze gęsi i kaczek. Widziałem przed kilkoma dniami stado, odpoczywające w pobliżu kłocieńskiego kościoła.

Zza okien coraz częściej dochodzi turkot ciągników. Maszyny to największa zmiana cywilizacyjna na wsi. Lejce w rękach i pokrzykiwanie na konia to już historia. Podobnie jak pomoc sąsiedzka. Konie zobaczyć można na Krzewencie. Wracam myślami w przeszłość i próbuję wyobrazić sobie ciągnące pług zwierzę i protestujących na obrzeżach pola miłośników zwierząt. Ta miłość niekiedy przybiera osobliwe formy. Jesienią zatrzymała się przy kościele rodzina. Samochód na warszawskich numerach. Po chwili na parkingu pojawiły się dwa psy myśliwskie, ubrane w specjalne kołderki. Na dworze piętnaście stopni. Cóż, mogłem jedynie psom współczuć.

Ekran komputera mówiący o ambicjach mocarstw, walkach politycznych frakcji, modach, kryzysach, trendach, nowinkach technicznych. Zapowiadający kolejne zmiany w stylu życia. Czasem zachwycających, częściej budzących niepokój. I widok z okna. Życie wyznaczone rytmem natury. Wiosna, lato, jesień, zima. Zasiew, wzrost, zbiory, odpoczynek. Nie mam wątpliwości. Gdy dojdzie do kolejnego przesilenia, upadku cywilizacji, zawirowania dziejów, przetrwa to, co widzę za oknem. Być może człowiek będzie musiał nauczyć się wszystkiego od nowa, ale przetrwa. Po staremu wyjdzie w pole. Będzie orał, sadził, siał, o deszcz modlił się co dnia i przeżyje.

Przy okazji pochwały tego, co widzę za oknem naszła mnie myśl biblijno-teologiczna. Historia zbawienia zaczyna się w ogrodzie. Wśród zwierząt, mających służyć za pokarm roślin, rodzących owoce drzew. Ale kończy się w mieście. Jeruzalem nowe, gdzie płaczu ni śmierci nie będzie. Próbuję wyobrazić sobie nową ziemię poza jego murami. Będą pola, lasy, jeziora, zwierzęta? Jakim będzie nowy człowiek wśród nowego stworzenia?

Odpowiedzi na te pytania nie znajdziemy dziś. Jedno nie ulega wątpliwości. Jest na co czekać…

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9