Aby nie krzywdził innych

O dramacie ofiar wykorzystywania seksualnego oraz o oczekiwaniach wobec Fundacji Świętego Józefa, którą Konferencja Episkopatu Polski powołała w celach prewencyjnych i aby pomóc ofiarom, mówi prezes Fundacji Marta Titaniec.

Bogumił Łoziński: Ilu poszkodowanych zwróciło się do Fundacji Świętego Józefa w czasie półtora roku jej istnienia?

Marta Titaniec: Kilkadziesiąt osób. Mają one bardzo różne historie, a każda z nich to osobny dramat. Nie wszystkie kontakty kończą się udzieleniem pomocy, ponieważ czasami osoby te są już otoczone pomocą i chodzi tylko o wysłuchanie. Obecnie fundacja pomaga w różny sposób ok. 30 poszkodowanym, którzy zgłosili się do nas indywidualnie albo poprzez diecezje lub zakony. Muszę podkreślić, że w zamyśle biskupów istnienie fundacji nie znosi obowiązku przełożonych kościelnych do udzielenia pokrzywdzonym trojakiej pomocy: psychologicznej, duszpasterskiej i konsultacji prawnej. Stąd to diecezja lub zgromadzenie zakonne w pierwszej kolejności są zobowiązane do finansowania pomocy psychologicznej potrzebującym. Gdy jednak taka pomoc trwa dłuższy czas, zwracają się do nas o wsparcie. My możemy je w tych zadaniach wspomagać, ale nie wyręczać. Chodzi bowiem o to, aby miejsce, w którym kiedyś doszło do zranienia, stawało się dziś miejscem uzdrowienia.

Jakie są osoby, które zwracają się o pomoc do fundacji?

Jeśli chodzi o motywacje, to w zdecydowanej większości mówią o dwóch sprawach. Po pierwsze, o akcie sprawiedliwości. To jest dla nich bardzo ważne. Nie chodzi o zemstę. Nazwanie zła złem i ukaranie sprawcy jest oddaniem sprawiedliwości pokrzywdzonym i oznacza, że nie są winni temu, co się stało, a często żyją w takim przekonaniu albo społeczeństwo je o to oskarża. Druga sprawa, nawet częstsza, to pragnienie, aby ten, który ich kiedyś wykorzystał, w podobny sposób nie skrzywdził innych. Trauma spowodowana wykorzystaniem seksualnym w dzieciństwie wpływa na późniejsze funkcjonowanie pokrzywdzonych. Oni mocują się z życiem. Potrzebują pomocy psychologicznej, aby zmierzyć się z konsekwencjami zła, które dotyka niemal każdej dziedziny ich życia. Terapeuci mówią, że pokrzywdzeni nie ujawniają od razu faktu, że byli wykorzystani seksualnie. Przychodzą z innymi problemami, a dopiero po jakimś czasie w ramach terapii wychodzi na jaw, że w tle jest zranienie w dziedzinie seksualnej. Niektórzy na początku nawet nie wiążą problemów, jakie mają, z wydarzeniami z dzieciństwa. Inną ważną sprawą jest poczucie bezpieczeństwa. Osoby, które się do nas zwracają, często boją się, aby fakt wykorzystania seksualnego nie został ujawniony na zewnątrz. Nie chcą, aby o tym wiedziała rodzina czy środowisko. Z bardzo różnych powodów proszą o dyskrecję.

Czy zdarzały się przypadki, że osoby poszkodowane oczekiwały od fundacji wypłaty odszkodowania?

Nie mieliśmy takich sytuacji. Statut fundacji nie przewiduje wypłacania odszkodowań.

Jaką pomoc oferujecie pokrzywdzonym?

Pomagamy bezpośrednio i pośrednio. Pomoc bezpośrednia polega m.in. na pokrywaniu kosztów terapii, konsultacji prawnej w postępowaniach przeciwko sprawcy, kosztów edukacji w przypadku trudności z ukończeniem nauki czy pokrywaniu kosztów szkoleń zawodowych w celu znalezienia pracy lub przekwalifikowania się. Pomoc pośrednia jest skierowana do tych, którzy w diecezjach i zgromadzeniach zakonnych pomagają osobom wykorzystanym seksualnie: delegatów, duszpasterzy, psychologów, psychoterapeutów, prawników. Chodzi o profesjonalizowanie oraz wsparcie ich działań przez m.in. pokrycie wydatków za ich szkolenia, specjalistyczne studia podyplomowe, a także superwizje.

Czy w jakiś sposób weryfikujecie osoby, które zgłaszają się jako pokrzywdzone?

Jeżeli udzielamy pomocy osobie na prośbę diecezji lub zgromadzenia zakonnego, to znaczy, że jest ona już im znana, a jej historia uznana za wiarygodną. Jeżeli osoba zgłasza się bezpośrednio do fundacji, to nawiązujemy kontakt z diecezją, z której pochodzi oskarżony duchowny, albo z jego zgromadzeniem. Pytamy, czy ta osoba jest znana w diecezji lub zgromadzeniu, czy dokonała oficjalnego zgłoszenia oraz czy i w jakiej formie udzielono jej pomocy. Następnie razem szukamy sposobu, aby jej pomóc.

Może być jednak sytuacja, że dana osoba nie zgłosiła przestępstwa w diecezji, a zwraca się do Was. Co wówczas robicie?

Wspieramy ją w dokonaniu oficjalnego zgłoszenia. Jeśli ma trudności, aby to uczynić, proponujemy towarzyszenie przy spotkaniu z delegatem. Aby to ułatwić, nieraz takie zgłoszenie odbywa się w naszym biurze w Warszawie. Na jego podstawie rozpoczyna się postępowanie kościelne. O ile mi wiadomo, dotychczas nie mieliśmy przypadków fałszywego oskarżenia.

Pokrzywdzony staje się Waszym podopiecznym, gdy wstępna weryfikacja wskazuje, że mogło dojść do przestępstwa, czy też po wydaniu wyroku przez odpowiednie instytucje kościelne?

Dokumenty kościelne mówią, że należy udzielać pomocy osobie od momentu zgłoszenia. Dlatego nasza pomoc rozpoczyna się już po wstępnej weryfikacji.

Czy obejmujecie opieką tylko ofiary molestowania przez duchownych?

Bezpośredniej pomocy udzielamy osobom wykorzystanym seksualnie przez duchownych. Pomoc pośrednia, która służy profesjonalizacji osób oraz budowaniu struktur pomocowych, ma na celu dotarcie z nią do wszystkich w ten sposób pokrzywdzonych. Mamy bowiem sygnały, że pokrzywdzeni wykorzystaniem seksualnym w innych środowiskach szukają pomocy, ale nie mają do kogo się zwrócić. Dlatego wraz z Krajowym Ośrodkiem Duszpasterstwa Rodzin rozpoczęliśmy projekt, który jest w pewnym stopniu wyjściem naprzeciw tym ludziom. Duszpasterstwo to ma praktycznie w każdej diecezji poradnie, w których udzielana jest pomoc psychologiczna, duchowa lub prawna. Nasz projekt polega na finansowaniu specjalistycznych studiów podyplomowych dla dwóch osób z każdej diecezji pracujących w kościelnych poradniach. Chodzi nam o to, aby były przygotowane do pomocy zranionym w dziedzinie seksualnej, niezależnie od tego, kim był sprawca przestępstwa.

Celem fundacji jest też prewencja. Jakie działania podejmujecie w tej sferze?

Przede wszystkim wspieramy finansowo Centrum Ochrony Dziecka (COD), które prowadzi działalność szkoleniową w tematyce związanej z wykorzystywaniem seksualnym małoletnich. COD wspiera też w opracowaniu i rozwoju programów prewencji i wzorów dobrych praktyk różne instytucje i grupy duszpasterskie, formacyjne i wychowawcze, aby pomóc im w tworzeniu bezpiecznych środowisk dla dzieci i młodzieży. Oprócz samej działalności COD finansujemy także programy, które realizują, m.in. system prewencji wykorzystywania seksualnego osób z niepełnosprawnością czy przygotowanie kursów ­e-learningowych przeznaczonych dla dorosłych liderów duszpasterskich i formacyjnych grup parafialnych czy pozaparafialnych, młodzieżowych liderów i członków rad parafialnych. Ponadto finansujemy szkolenia organizowane przez diecezje i zgromadzenia zakonne dla katechetów, kleryków, księży, zakonników i sióstr zakonnych. Ostatnio sfinansowaliśmy szkolenia dla wyższych przełożonych żeńskich zgromadzeń zakonnych, oficjałów sądów biskupich i innych osób prowadzących postępowania kościelne, a także kuratorów duchownych oskarżonych lub skazanych za przestępstwa seksualne.

Środki na działalność pochodzą ze składek duchownych; każdy ksiądz wpłaca rocznie 150 zł, a biskup 2 tys. zł. Czy wszyscy się z tego wywiązują?

Nie mamy z tym żadnych problemów. Mimo pandemii wpłaty są na poziomie 100 procent.

Spotkałem się z opiniami księży, że płacąc na fundację, muszą ponosić odpowiedzialność za innych. Co by im Pani powiedziała?

Trzeba się w tej sytuacji zachować jak dobry samarytanin. Choć to nie ja osobiście skrzywdziłem człowieka, to jednak nie mogę przejść obok niego obojętnie. Jezus wzywa mnie, abym zatrzymał się przy pokrzywdzonym, opatrzył jego rany i pomógł w jego zdrowieniu. On mówi każdemu z nas: „Weź swój krzyż”. A jeśli jestem członkiem Kościoła, to ból drugiego jest zawsze także moim brzemieniem, które powinienem podjąć i nieść. Podobnie jak Jezus wziął cudze grzechy na swoje ramiona.

Utkwiły mi w pamięci słowa jednego z biskupów, który powiedział, że zło wykorzystania seksualnego istnieje od początku, ale Opatrzność właśnie nam zadała zajęcie się tym problemem. Na końcu dnia przed samym Bogiem odpowiemy, jak żeśmy się z tym zmierzyli. •

Marta Titaniec

była kierowniczką działu projektów zagranicznych w Caritas Polska. Jest członkinią zarządu warszawskiego Klubu Inteligencji Katolickiej. Była przewodniczącą Komitetu Organizacyjnego X i XI Zjazdu Gnieźnieńskiego. Pełni funkcję sekretarz generalnej Polskiej Rady Chrześcijan i Żydów.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Reklama

Reklama

Reklama

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9