Przygotowanie do bierzmowania Zbuntowana dojrzałość

Niektórzy twierdzą, że w mniejszych miasteczkach czy na wsiach łatwiej jest dziś wychowywać młodych ludzi do sakramentu dojrzałości chrześcijańskiej. Czy tak jest naprawdę? Rozmowa z proboszczem parafii pw. Najświętszego Serca Pana Jezusa, ks. Piotrem Żyndą.

Andrzej Urbański: Czy młodzi ludzie interesują się bierzmowaniem?

Ks. Piotr Żynda: – Na ten temat warto spojrzeć w dwóch aspektach. W naszej parafii do bierzmowania przygotowujemy uczniów klas drugich i trzecich gimnazjalnych. Jest to dla nich zwieńczenie pewnego etapu w życiu. Bardzo mocno podkreśla się, że bierzmowanie to sakrament dojrzałości chrześcijańskiej. W przypadku naszej parafii zainteresowanie przygotowaniem do tego sakramentu jest duże. Natomiast innym aspektem jest to, w jaki sposób młodzież przygotowuje się do bierzmowania.

Czy ludzie w tym wieku wiedzą i wierzą, że jest to sakrament dojrzałości chrześcijańskiej?
– W tym wypadku dotykamy aspektu dojrzałości młodego człowieka w ogóle. Wielu z nich ma świadomość, że jest to wydarzenie bardzo istotne. Można powiedzieć, przełomowe w życiu. Oczywiście nigdy nie da się w stu procentach wyeliminować tych, którzy przystępują do tego sakramentu z przyzwyczajenia, tradycji, bo tak należy, bo cała klasa idzie.

Może więc należy takie osoby eliminować? Przesuwać ich start w dojrzałość na później?
– Pewnie można by tak uczynić, ale tutaj dotykamy pewnego niebezpieczeństwa, dotyczącego całej świadomości wychowania chrześcijańskiego. Początek świadomości chrześcijańskiej zaczyna się podczas chrztu. To rodzice przejmują na siebie odpowiedzialność za wychowanie chrześcijańskie. Jeżeli rodzice mają tę świadomość, że to ich zadanie, którego podjęli się w czasie sakramentu małżeństwa, to w takim wypadku nie będziemy mieli jakiegoś większego problemu. To dziecko od samego początku wychowywane jest i kształtowane w środowisku rodzinnym, religijnym, Kościoła domowego, w którym wspólnota chrześcijańska jest po prostu codziennością.

Wydaje mi się, że mówi Ksiądz cały czas o pewnym ideale.
– Nie, mówię o normalności. Kiedyś pewien rodzic powiedział mi, że dla niego jest rzeczą zupełnie normalną, iż jak jest niedziela, to idzie się do kościoła. To nie jest coś nienormalnego dla chrześcijanina. Choć zdaję sobie sprawę, że dzisiaj pewne środowiska próbują wprowadzić pewien niepokój. Chcieliby, żeby chodzenie do kościoła całą rodziną było czymś nienormalnym. W momencie, gdy kontakt z Kościołem jest codzienny, nie ma problemu z wychowaniem. Jeśli tego nie ma, a rodzina każe iść dziecku do bierzmowania, bo wszystkie dzieci idą, to zaczyna się problem. Wówczas bierzmowanie potrzebne jest tylko po to, by później bez problemu mieć możliwość uzyskania pozwolenia na ślub kościelny. W takim wypadku nie możemy mówić o świadomości chrześcijańskiej, tylko jakimś przyzwyczajeniu.

Co więc zrobić z takimi osobami?
– Oczywiście staramy się poprzez katechezę, przygotowanie bezpośrednie, próbować pogłębiać wiedzę, poruszać tę strunę odpowiedzialności i wrażliwości. W końcu jest to sakrament, w którym mówi się młodym ludziom, że swoją wiarę mają świadomie wyznawać i stawać w jej obronie.

Co roku jest ten sam problem z ludźmi niedojrzałymi. Potem czasami możemy ich spotkać w czasie Mszy św. pod kościołem, a nie w kościele. Może więc warto dać im więcej czasu?
– W sakramencie bierzmowania zakłada się przecież działanie łaski Pana Boga. To pierwsza i zasadnicza sprawa. Druga to pytanie, które zadaje sobie każdy duszpasterz: czy ta osoba po odrzuceniu w tym momencie powróci kiedykolwiek jeszcze po ten sakrament.
«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie...

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
29 30 1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31 1 2
3 4 5 6 7 8 9