"Osoby rozwiedzione żyjące w nowych związkach nie są ekskomunikowane"

Ks. dr hab. Krajczyński na zebraniu KEP.

Osoby rozwiedzione żyjące w nowych związkach nie są ekskomunikowane. Są pełnoprawnymi członkami Kościoła, choć zdarza się w praktyce, że nie doświadczają one w lokalnej wspólnocie należnej bliskości, wsparcia i zrozumienia ze strony duszpasterzy i wiernych świeckich. Osoby te mogą angażować się w działalność Kościoła na wiele sposobów, m.in. na niwie społecznej, charytatywnej, kulturalnej. Ich własnym duszpasterzem jest proboszcz i on najpierw winien zainteresować się ich szczególną sytuacją – uważa ks. dr hab. Jan Krajczyński, prof. UKSW, który podczas 375. zebrania plenarnego KEP przedstawił wykład nt. rozeznawania sytuacji osób rozwiedzionych trwających w nowych związkach.

W swoim wystąpieniu ks. J. Krajczyński skupił uwagę na trzech kwestiach: charakterze procesu rozeznawania sytuacji rozwiedzionych żyjących w nowym związku, jego motywach i celach; zasadach natury ludzkiej i religijnej, jakie należy zachować celem realizacji założeń rozeznawania; konkretnych rozwiązaniach, które duszpasterz może zaproponować wymienionym osobom. Zaznaczył on, że wspomniany proces rozeznawania jest w gestii duszpasterza. On też winien wskazać wiernym stosowne rozwiązania adekwatne do ich aktualnej sytuacji. W efekcie duszpasterz, np. spowiednik, nie może pozostawić samemu wiernemu decyzji co do kształtu i zakresu jego udziału w życiu sakramentalnym Kościoła.

Prelekcja ks. Krajczyńskiego wpisała się w dyskusję wokół prac nad stworzeniem wytycznych dla duszpasterzy zajmujących się posługą na rzecz rodziny. Konferencja Episkopatu Polski ma wkrótce opracować taki dokument.

Główną częścią wystąpienia ks. dr. hab. J. Krajczyńskiego było wskazanie dróg „odpowiedzenia Bogu i – jak określa to papież – rozwoju tych ludzi pośród ich ograniczeń”. – Rozwiązania, które duszpasterz może zaproponować w ramach procesu rozeznawania – zauważył prelegent – winny być uwarunkowane czterema czynnikami: niezmiennym zamysłem Pana Boga nt. małżeństwa; charakterem przepisów prawa kanonicznego, naruszonych przez osoby znajdujące się w sytuacji nieprawidłowej; celami posługi duszpasterskiej względem rozwiedzionych żyjących w nowych związkach; szczególną sytuacją i potrzebami tych osób, ustalonymi w procesie rozeznawania.

Ks. profesor UKSW zaznaczył, że przedłożone rozwiązania służące aktywizacji i integracji wiernych znajdujących się w sytuacji nieprawidłowej zależą m.in od indywidualnej sytuacji prawnej danej osoby, jej rozwoju religijnego i duchowych potrzeb. – Inna jest sytuacja i inny powinien być rodzaj pomocy duszpasterskiej wobec osób, które po rozwodzie trwają w samotności i zmagają się z ciężarem porzucenia, inne zaś rozwiązania należy przewidzieć względem osób, które wstąpiły w nowy związek - powiedział.

Kanonista nadmienił, że osoby rozwiedzione, które wstępują w nowy związek cywilny, czynią to z różnych motywów: jedni z konieczności zajęcia się wychowaniem potomstwa, inni z potrzeby zapewnienia opieki swoim bliskim, jeszcze inni z racji doskwierającej im samotności. Wymienione okoliczności należy wziąć pod uwagę w przypadku przedłożenia im sposobu zaangażowania się w życie lokalnej wspólnoty kościelnej. Naturalnie, należy tu odróżnić odpowiedzialność moralną tych osób za decyzje dokonywane w przeszłości (np. rozpad małżeństwa, rozwód, zawarcie małżeństwa cywilnego) od ich sytuacji aktualnej, tj. trwania w związku, który stoi w sprzeczności z prawem Bożym. Tym bowiem, co jest nie do pogodzenia z przyjmowaniem Komunii świętej w takim przypadku, zauważył ks. profesor, nie są grzechy dawne, które zostały odpuszczone, lecz aktualna wola rozwiedzionych żyjących w nowym związku.

Traktując nt. konkretnych rozwiązań, jakie duszpasterz może przedłożyć rozwiedzionym żyjącym w nowym związku, ks. Krajczyński wymienił też możliwość udzielenia rozgrzeszenia sakramentalnego i dopuszczenia tych osób do Komunii świętej. Aby mogło to nastąpić, powinny być zachowane cztery następujące warunki, rozumiane łącznie, mianowicie: niemożliwość rozejścia się stron, postanowienie powstrzymania się od współżycia na sposób małżeński, naprawienie szkód i niesprawiedliwości popełnionych w małżeństwie, brak zgorszenia.

Ks. Krajczyński podkreślił wagę tego ostatniego warunku. Jego niezachowanie mogłoby bowiem wzbudzić pytania u osób, które po rozpadzie małżeństwa wiernie zachowują zasadę nierozerwalności małżeństwa i w samotności zmagają się z obowiązkiem wychowania dzieci. – Osoby takie mogłyby pytać: dlaczego wiernych, którzy po rozpadzie małżeństwa wstąpili w nowy związek, traktuje się inaczej niż nas? My zmagamy się z krzyżem samotności, a im się przebacza i dopuszcza do korzystania z pełni dóbr duchowych Kościoła – powiedział.

Sygnały, jakie docierają ze strony osób rozwiedzionych żyjących w nowych związkach, wskazują, że niekoniecznie doświadczają one tego, o czym mówi papież Franciszek, to jest życzliwości, zainteresowania, zrozumienia i realnej pomocy ze strony Kościoła. – Choć słyszą, że nie są ekskomunikowani, nie otrzymują zbyt wielu propozycji czynnego zaangażowania się w Kościele. Tymczasem w istocie są oni pełnoprawnymi członkami wspólnoty kościelnej i mogą realizować się w niej na wiele sposobów – zauważył ks. profesor.

„Trzeba zainteresować się bliżej ich sytuacją, zapewnić im konieczną formację, przedstawić cały wachlarz działań, jakie mogą podejmować w Kościele. Bierność bowiem i swoista absencja tych ludzi w życiu lokalnej wspólnoty kościelnej spowodowana jest niekiedy ich ignorancją. Potrzeba im wskazać konkretne sposoby realizacji ich misji. Dobrym przykładem może być eksponowane przez papieża Franciszka zaangażowanie tych osób na niwie charytatywnej i społecznej. Aktywność taka może przynieść społeczności kościelnej wiele dobra, a tym wiernym dopomóc w osiągnięciu zbawienia” – zaznaczył kanonista.

Kwestię zbawienia osób rozwiedzionych, które wstąpiły w nowe związki, podkreślił ks. Krajczyński, należy pozostawić Panu Bogu. Zbawienie jest darem Boga, Jego łaską. Nie wolno sobie pozwolić na potępianie na wieczność tych ludzi, ograniczanie się w dokonywaniu oceny ich czynów do samych tylko ogólnych zasad prawnych, traktowanie ich indywidualnej, niepowtarzalnej sytuacji wyłącznie w kolorze czarnym i białym. Zapominamy bowiem, że mogą istnieć okoliczności, które zmniejszają winę i stopień odpowiedzialności człowieka za dokonane czyny – powiedział.

Ks. dr hab. Krajczyński przyznał, że w dyskusji po jego wystąpieniu padło wiele pytań wskazujących na wielkie zatroskanie księży biskupów o osoby rozwiedzione żyjące w nowych związkach. Gros kwestii podnoszonych w dyskusji dotyczyło uprawnień podmiotowych tych osób, w tym możliwości dopuszczenia takich wiernych do pełnienia zadania chrzestnego, świadka obrzędu zaślubin, lektora, czy też ich udziału w gremiach doradczych, takich jak diecezjalna i parafialna rada duszpasterska. Prelegent zasugerował, że w pewnych przypadkach, np. podczas rekolekcji ewangelizacyjnych, misji parafialnych czy dni skupienia dla rozwiedzionych żyjących w nowych związkach zasadne byłoby zezwolenie tym osobom na czynny udział w kościelnej posłudze słowa, tak by wierni ci mogli podzielić się z innymi doświadczeniem swego wzrastania w wierze pośród ograniczeń. – Zdarza się bowiem, że dopiero niemożliwość korzystania z pewnych dóbr duchowych Kościoła pozwala docenić ich szczególną wartość. Samo zaś doświadczenie życia pośród ograniczeń może stanowić istotny czynnik, który służy duchowemu rozwojowi człowieka, a dla postronnych jest dobrą szkołą życia – dodał ks. dr hab. Jan Krajczyński.

«« | « | 1 | » | »»
Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg
  • Hubal
    23.10.2017 22:07
    Przypowieść o uczcie wg. Łukasza i tyle w temacie. Rozwodników dzielimy na złych i dobrych i tyle w temacie. Dzielimy na tych, którzy zabili Miłość i tych, u których Miłość obróciła się w obrzydzenie, w strach, w zniewolenie. W takim stanie para nie żyje w Miłości a tam, gdzie nie ma Miłości - nie ma Boga i tyle w temacie. Nowy związek dla dobrego rozwodnika, który tej Miłości nie zabił, który Boga nie zbezcześcił, nie podeptał jest jak najbardziej na miejscu. Jesteśmy powołani do Miłości i do Rodziny i tyle w temacie. Dobry rozwodnik nie żyje w grzechu śmiertelnym - jest mu wmawiane, że jest grzesznikiem. Bóg prosił i prosi nadal - nie osądzajcie ... .
  • Hubal
    23.10.2017 22:40
    Opis Eucharystii wg. Mt 26,28 warto jeszcze przytoczyć by udowodnić, że Eucharystia gładzi grzechy. Grzesznik, który nie popełnił grzechu śmiertelnego ( a jest nim tzw. dobry rozwodnik), może, a nawet powinien przystąpić do komunii świętej nawet bez uprzedniej pokuty sakramentalnej by nie trafić np. na księdza z niewłaściwą duchowością w tej materii. Co więcej, akt pokuty we Mszy Świętej oraz pełne w niej uczestnictwo, odnawiają człowieka w nie mniejszym stopniu niż to się dzieje podczas spowiedzi. Bóg wie jak bardzo chcecie korzystać z Eucharystii, że pragniecie przystąpić do stołu Pańskiego a odmawia Wam się tego. Wiemy, że to nie Wasza wina, że jesteście rozwiedzeni, wiemy ile przecierpieliście i cierpicie dalej na łonie Kościoła Katolickiego. Wiemy, że na drodze powołania do Rodziny został Wam dany nowy partner i potomstwo.
  • Hubal
    23.10.2017 22:51
    Reasumując. "Zły rozwodnik" dopuszcza się grzechu bo zabił Miłość i podeptał tym samym Boga. Czy "dobry rozwodnik" ma żyć w samotności
  • Hubal
    23.10.2017 22:53
    Ma żyć w samotności skoro jest powołany do Rodziny?
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    1 2 3 4 5 6 7
    8 9 10 11 12 13 14
    15 16 17 18 19 20 21
    22 23 24 25 26 27 28
    29 30 31 1 2 3 4
    5 6 7 8 9 10 11