Fakty i mity świeckiej szkoły

– Finansowanie lekcji religii w szkołach z budżetu państwa to nie marnotrawstwo, ale inwestycja – uważa ks. Tyberiusz Kroplewski, dyrektor Wydziału Katechetycznego archidiecezji gdańskiej.

Od początku lipca w całej Polsce, m.in. w Warszawie, Krakowie, Wrocławiu, Szczecinie, Poznaniu, Łodzi i Lublinie, trwa akcja „Świecka szkoła”, której pomysłodawcą jest Leszek Jażdżewski z łódzkiego Stowarzyszenia „Liberté!”. Niedawno inicjatywa dotarła także do Trójmiasta. Wolontariuszy zbierających podpisy pod projektem ustawy mającej zakazać finansowania lekcji religii z budżetu państwa można spotkać codziennie, głównie przed galeriami handlowymi. – Nie jesteśmy przeciwnikami religii jako takiej, ale jej miejsce nie jest w szkole – mówi Piotr Pawłowski, koordynator akcji na Pomorzu. – Nie twierdzimy tak, bo tak nam się podoba, ale posługujemy się twardymi argumentami – dodaje. Postanowiliśmy na nie odpowiedzieć i rozprawić się z krążącymi od lat, a powtarzanymi przez pomysłodawców inicjatywy mitami na temat lekcji religii w polskich szkołach.

Mit pierwszy

Czyli finansowanie z budżetu państwa lekcji religii jako przykład dyskryminacji osób niewierzących lub innych wyznań. – Nie jest normalne, aby państwo wydawało rocznie 1,2 mld zł podatników na wynagrodzenia dla katechetów. To są naprawdę duże pieniądze publiczne, które mogłyby zostać przeznaczone na dużo pożyteczniejsze cele, np. naukę pływania, lepsze wyposażenie laboratoriów czy zajęcia z języków obcych dla wszystkich, bez względu na wiarę – twierdzi P. Pawłowski. Dlatego – zdaniem inicjatorów akcji „Świecka szkoła” – Kościół i wierni sami powinni organizować i finansować katechezę.

Z taką argumentacją nie zgadza się Jarosław Szydłak, menedżer zajmujący kierownicze stanowisko w jednym z banków. – Budżet składa się także z podatków katolików, którzy stanowią najliczniejszą grupę wyznaniową w Polsce. Skoro państwo finansuje z tych samych pieniędzy program in vitro, procedurę przerywania ciąży czy działalność organizacji promujących ideologię gender, z którymi katolicy się nie zgadzają, to nie widzę przeszkód, żeby część naszych podatków przeznaczana była na lekcje religii. Obecność takich zajęć w szkołach jest wyrazem oczekiwań większości społeczeństwa – uważa. Potwierdza to sondaż TNS z 2013 r., według którego ponad połowa Polaków chce katechezy w szkole. Z kolei według najnowszego badania CBOS (z 2015 r.) aż 82 proc. Polaków nie przeszkadza religia w publicznych placówkach oświatowych.

Założenia inicjatywy „Świecka szkoła” pozostają w opozycji także do rozwiązań przyjętych w zdecydowanej większości krajów Unii Europejskiej, gdzie lekcje religii (a nie religioznawstwa) w szkole są obecne w aż 24 państwach. Jedynie Francja, Holandia, Luksemburg i Słowenia wyłamują się z tego schematu. W 9 krajach UE udział w szkolnych lekcjach religii organizowanych przez szkoły publiczne jest obowiązkowy. W 15 państwach – podobnie jak w Polsce – są to zajęcia dobrowolne, w zależności od woli rodziców bądź pełnoletnich uczniów. We wszystkich tych krajach nauczanie religii, wpisane w państwowy system oświaty, jest finansowane z pieniędzy publicznych.

– Tym różni się państwo demokratyczne od totalitarnego, że jeśli rodzice życzą sobie obecności religii w szkole, obowiązkiem władz jest zorganizowanie tych zajęć i przeznaczenie na to niezbędnych środków. Szkoda, że nie rozumieją tego aktywiści „Świeckiej szkoły” z hasłami wolności i tolerancji na sztandarach – mówi J. Szydłak.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

TAGI| KOŚCIÓŁ

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Reklama

Reklama

Reklama

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9