Garść uwag do czytań na III niedzielę Wielkiego Postu roku A z cyklu „Biblijne konteksty”.
A co to jest? Powoli. To nie traktat teologiczny ;) Samarytanka nie jest zainteresowana teologią, a wodą. Dlatego Jezus nie zaczyna od tłumaczenia czym jest ta żywa woda, ale co może ona człowiekowi dać.
„Każdy, kto pije tę wodę (wodę ze studni), znów będzie pragnął. Kto zaś będzie pił wodę, którą Ja mu dam, nie będzie pragnął na wieki, lecz woda, którą Ja mu dam, stanie się w nim źródłem wody wytryskującej ku życiu wiecznemu”.
Ta woda zaspokaja więc wieczne pragnienie. Czymkolwiek ono by nie było. I ta dana człowiekowi woda nie jest wcale tylko napojem. Ona – o paradoksie – staje się źródłem. Źródłem, którego wody wlewają się do jakiegoś zbiornika życia wiecznego. Czyli chyba jakoś tak: człowiek przyjmując od Jezusa ten dar wody żywej nie tylko zaspokaja raz na zawsze pragnienie, ale przez to, że woda ta w tajemniczy sposób jakoś się w nim pomnaża, pozwala mu on połączyć z oceanem wieczności, osiągnąć szczęśliwą wieczność.
Kolejną wypowiedź Jezusa – tę o mężach Samarytanki – moglibyśmy pominąć jako nie niosąca ważnej treści. W dynamice sceny pełni ona jednak ważna rolę. Sprawia, że to co mówi Jezus, przestaje być dla Samarytanki jakimś bajdurzeniem. I skłania do zadania kolejnego pytania, o prawdziwy kult Boga. Pamiętajmy, Żydzi i Samarytanie wiedli w tej kwestii gorący spór. Z naszej perspektywy odpowiedź Jezusa wydaje się bardzo ważna.
„Wierz Mi, niewiasto, że nadchodzi godzina, kiedy ani na tej górze (Garizim – miejscu kultu Samarytan), ani w Jerozolimie nie będziecie czcili Ojca. Wy czcicie to, czego nie znacie, my czcimy to, co znamy, ponieważ zbawienie bierze początek od Żydów. Nadchodzi jednak godzina, owszem, już jest, kiedy to prawdziwi czciciele będą oddawać cześć Ojcu w Duchu i prawdzie, i takich to czcicieli chce mieć Ojciec. Bóg jest duchem; potrzeba więc, by czciciele Jego oddawali Mu cześć w Duchu i prawdzie”.
Jezus odpowiada wiec Samarytance, że to Żydzi lepiej niż Samarytanie znają Boga. Ale w tej chwili nie ma to już znaczenia. Właśnie rozpoczynają się czasy, w których ani Żydzi ani Samarytanie nie będą już dobrze czcić Boga Ojca. Będą to robić ci, którzy będą oddawali cześć Bogu w Duchu i prawdzie.
Egzegeci spierają się, czy przypadkiem nie należałoby napisać w Duchu i Prawdzie. Greckie rękopisy nie rozróżniały wielkich i małych liter. Tłumaczenie, że chodzi o prawdę (z małej litery) znacznie upraszcza myśl Jezusa. Bo bez tego... Duch – wiadomo – to Duch Święty. Choć Samarytanka Go nie zna, znają Go już czytający Ewangelię chrześcijanie. Ale „cóż to jest prawda”? chciałoby się za Piłatem zapytać? Chodzi o to, że prawdziwy kult, to nie kult zewnętrzny, a kult płynący z potrzeby ducha? – jak czasem tłumaczą wrogowie budowania świątyń (swoje nazywają domem modlitwy). A może chodzi o kult prawdziwy w sensie ortodoksji, wolności od błędów? Gdy pisać Prawdę z dużej litery (w myśl innej wypowiedzi z Jana: Ja jestem Drogą, Prawdą i Życiem) wszystko staje się bogatsze, a jednocześnie, o paradoksie, prostsze. Prawdziwi czciciele Ojca to ci, którzy oddają Mu cześć w Duchu Świętym i w Jezusie. Stwierdzenie niezwykle istotne w kontekście dzisiejszych dialogów międzyreligijnych: owszem inne religie znają część prawdy o Bogu, jakoś go tam czczą, ale najlepiej znają chrześcijanie, i najlepiej oddają Ojcu cześć, bo przez Chrystusa w Duchu Świętym...
aktualna ocena | |
głosujących | |
Ocena |
bardzo słabe |
słabe |
średnie |
dobre |
super |
Nazywał siebie świnią, gdy kolejny raz się upił. Potem był odwyk i wyjście na prostą.
Tu przed wiekami Afrykanie tracili wolność, dziś przychodzą do Matki prosić o opiekę - reportaż.