Bunt oznacza klęskę

Nauczyłam się przyjmować to, co przynosi czas, i nie walczyć na siłę o to, co wydaje mi się, że będzie dla mnie dobre. Pragnienia są po to, żeby je spełniać, ale potrzebna jest pokora, która daje umiejętność harmonijnego życia. Zawsze uważałam, że spełnienie pragnień za wszelką cenę nigdy nie jest dobre.

Wywiad z Janiną Ochojską-Okońską to fragment książki "Ludzie na walizkach. Nowe historie" Szymona Hołowni. Książkę można wygrać w naszym KONKURSIE (zobacz na końcu tekstu).

Nazywam się Janina Ochojska-Okońska, jestem szefową Polskiej Akcji Humanitarnej, pomagam ludziom – to jest moje główne zajęcie i pasja. Jako dziecko zachorowałam na polio, od dzieciństwa chodzę o kulach, musiałam przejść trzydzieści trzy operacje, trzydziesta czwarta pewnie niebawem mnie czeka. Jeszcze dwa lata temu wejście po schodach nie przedstawiało dla mnie trudności, teraz jest mi coraz trudniej. Spodziewałam się, że z wiekiem będę coraz mniej sprawna, i zawsze myślałam, że skoro wiem, czego się spodziewam, to będę to potrafiła przyjąć łatwiej. Ale nie jest łatwiej. Nauczyłam się przyjmować to, co przynosi czas, i nie walczyć na siłę o to, co wydaje mi się, że będzie dla mnie dobre. Pragnienia są po to, żeby je spełniać, ale potrzebna jest pokora, która daje umiejętność harmonijnego życia. Zawsze uważałam, że spełnienie pragnień za wszelką cenę nigdy nie jest dobre. Nie szukałam męża, ale kiedy go poznałam, wiedziałam, że spotkało mnie ogromne szczęście. Pewnego dnia po prostu przyszedł do nas do biura przeprowadzić ze mną wywiad. Pobraliśmy się rok później. To były bardzo szczęśliwe lata. Niestety, potem przyszła zdrada. Człowiek, który jest zdradzony, opuszczony, zawsze ma poczucie, że jest gorszy z jakiegoś powodu. Z tym poczuciem musiałam sobie jakoś dać radę.

 

Zdrada uderza w serce, w kobiecość, we wszystko, co duchowe. Jak po czymś takim się zebrać, jak wstać, jak znaleźć na nowo sens i umiejętność życia z taką raną w sercu?

Po każdym upadku trzeba wstać, nie można leżeć bez końca. Doktor Lech Wierusz, człowiek, który stworzył ośrodek dla osób niepełnosprawnych, gdzie spędziłam lata jako nastolatka, mówił nam zawsze: „Możecie całe życie płakać z powodu niepełnosprawności, bo to jest niełatwe. Tylko co z tego przyjdzie? A przecież można żyć pięknie. Każdy z nas ma coś wyjątkowego”. Powtarzał: „Macie więcej, a nie mniej. Wam dano, a nie odebrano”. Wyrastałam w poczuciu, że ta choroba tak naprawdę wysunęła mnie na czoło stawki, że autentycznie dostałam coś więcej, co pozwala, ba – nakazuje mi – robić więcej dla innych. A to, co mnie spotkało ze strony bardzo przeze mnie kochanego męża? Nie wiem, jaki jest tego sens. Ale wiem, że się kiedyś dowiem. Bo teraz wiem już, jaki sens ma moja choroba. Nie rozmawiałabym dzisiaj z panem, gdybym kiedyś nie zachorowała na polio. Nie wiem, jakie byłoby moje życie i co bym dzisiaj robiła. Skoro mam poczucie sensu życia, to moja choroba była darem. Więc może i ta zdrada jest...?

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Reklama

Reklama

Reklama

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
28 29 30 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 31 1
2 3 4 5 6 7 8