Czeski film

„Nikt nic nie wie”? Raczej „Wacław”, bo przecie všecko bude!

Tak właśnie, nieustannie, zapewniał bohater tego nakręconego w 2007 roku filmu. Matka go o coś prosi, sąsiadowi coś obiecał, miał gdzieś iść, coś zrobić, czymś się zająć. Tyle, że znowu zaspał, zapomniał, zabrał się za inną robotę... Ale przecież to nie problem. - Všecko bude! – wykrzykuje po raz kolejny, wcielający się w tytułową postać, Ivan Trojan. Zrobi się. Nadgoni. Wszystko będzie w porządku. Tylko kiedy? I czy w ogóle?

Oglądałem tego „Wacława” dobrych parę lat temu, ale w ostatnich tygodniach to jego všecko bude wróciło i nadal wraca, jak bumerang. Bo to samo słyszę w kolejnych urzędach, instytucjach, bankach, punktach pomocy… Ale co tam ja. Najgorsze, że to samo słyszą kobiety z Ukrainy. Potrzebują jakiegoś zaświadczenia, numeru PESEL, rachunku bankowego, garnka do gotowania, bucików dla dzieci, by o 500+, czy innych finansowych dopomohach nie wspomnieć. - Všecko bude! Tylko kiedy?

Kiedy przyniesie pani zaświadczenie z urzędu. Kiedy wróci pani z numerkiem/świstkiem/formularzem/papierkiem/pieczątką/potwierdzeniem. Niepotrzebne skreślić. Choć tu właściwie wszystko jest potrzebne. Wszystko trzeba donieść. Oryginał i kopię. A najlepiej trzy.

Naprawdę, załamać się można po kolejnych i kolejnych starciach z polską biurokracją. Trzy podejścia 75-letniej staruszki do banku, żeby założyć konto. Dwukrotne odsyłanie samotnej matki z dwójką małych dzieci z powrotem na granicę, bo nie ma jakiejś pieczątki w paszporcie.

W przypadku tej ostatniej udało nam się z Żoną w porę zainterweniować. Dziewczyna jednak nie musiała wracać po sztympelek, bo okazało się, że wystarczy przecież oświadczenie o przekroczeniu granicy. Ale dwie urzędniczki na granicę próbowały ją odesłać. Bo nie wiedziały. Bo nie doczytały. Bo sztympelek zawsze musi być.

No nie wygląda to za ciekawie. Zamiast maksymalnie uprościć procedury, ułatwić życie uchodźczyniom, tylko dodatkowo się im to wszystko komplikuje. Bo też ciągle coś się zmienia. Np. godziny otwarcia punktów pomocy. Było codziennie - jest co drugi dzień. A potem już tylko dwa dni w tygodniu. Zawsze było otwarte od rana, teraz od 16:00. Było tu – jest tam. A za chwilę przeniosą w jeszcze inne miejsce. Albo w ogóle zlikwidują, bo wolontariusze zaczynają się już wykruszać. Bo ile można „jechać” na dobrej woli dobrowolników? (pytanie do rządzących).

Ukrainki głupieją. Nie wiedzą co się dzieje. - Ale przecież są informacje o zmianach. Na naszym Facebooku... Ano są. Szkoda tylko, że wyłącznie po polsku. Itd. Itp.

Z czeskiego všecko bude przechodzę więc do słowackiego muoj Bože. Ballado-modlitwy pod takim tytułem, którą śpiewa Katarína Knechtová.

Muoj Bože z hlubin Ťa volám, úzkostnú modlitbu moju slyš (...) Modlitba stúpá k Tobě v lkaniu. Své ucho nachyl k bědovaniu...

Bo jak tu nie łkać, nie biedować, skoro tu u nos taki czeski film? Więc co tam. Dzisiejszy felieton zakończy właśnie słowacka piosenka:

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Reklama

Reklama

Reklama

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9