Odetkać te kanały!

Warto czasem wysondować, co jest słusznym założeniem, a co tylko ograniczającym szablonem.

Końcówka sierpnia, epidemii w Polsce dzień 542... Jaka będzie ta czwarta fala? W jakim stopniu szczepienia są skuteczne? I wiele innych pytań. Temat rzeka, ale dziś do niej nie wchodźmy :). Zauważmy za to coś, co i w myśleniu o pandemii się pojawia, ale jest zjawiskiem znacznie szerszym: plagę przyjmowania pewnych kontrowersyjnych tez za aksjomaty. Niestety, mocno utrudnia to sensowne spojrzenie na sprawy, a przez to też znalezienie skutecznych rozwiązań istniejących problemów. W Kościele, w Polsce, w świecie. Przykłady? To zacznijmy od świata.

W przemówieniu Joe Bidena, wygłoszonym po zamachach w Kabulu, agencje zauważyły przede wszystkim wątek zapowiedzi zemsty na autorach zamachu. Zabrzmiało groteskowo? W pierwszej chwili można by to tak odebrać. Amerykanie właśnie w popłochu uciekają z Afganistanu oddając go we władanie talibów, więc nie wygląda to poważnie. Tyle że prezydent USA nie zapowiedział zemsty na talibach, w tym akurat wypadku niewinnych, ale na stojących za zamachem bojownikach Państwa Islamskiego. To nie zapowiedź nowej wojny, ale jakiegoś... No właśnie, jak to nazwać? Nie przypadkiem zamachem?

W tym właśnie problem. Opinia publiczna świata zachodu, zazwyczaj tak wrażliwa na punkcie ludzkich wolności, podkreślająca wagę sprawiedliwych procesów, oburzająca się, gdy zamachu dokonują np. rosyjscy agenci, traktuje jako coś najzupełniej zwyczajnego, gdy w ten sposób działają służby ich krajów, zwłaszcza Stanów Zjednoczonych. A  na czym polega niby różnica? Że Zachód ma prawo tak działać, a inni nie?

W przemówieniu tym dostrzegam też inny, smutny wątek. „To nie są dobrzy ludzie, ale mają swoje ważne interesy” – powiedział o talibach Joe Biden. Nie żebym uważał talibów za wzór do naśladowania, ale... Czy podobnie nie można by powiedzieć o wielu zachodnich społeczeństwach, a o Amerykanach już zwłaszcza? Przecież nawet jeśli deklarują, że są czyimiś przyjaciółmi w sytuacjach konfliktowych ewidentnie widać, że zdecydowanie na pierwszym miejscu stawiają gospodarcze interesy, nie, tak? Przykładów takich sytuacji, choćby w odniesieniu do Polski,  w ostatnich miesiącach i latach aż za wiele. Taka przyjaźń, dopóki mamy w tym interes. A jak ktoś, choćby tylko porządkując sprawy, ten interes utrudnia, to sankcje.

W Kościele takich mało racjonalnych schematów myślenia też nie brakuje. Ot, sprawa „zejścia z kanapy” czy „pójścia na ulice”, którą przypomniał mi dziś pewien wpis na Twitterze. Słuszne to? Na pewno. Zastanawiam się tylko jak to jest, że ci, którzy takim ogólnikowym pomysłom najbardziej klaszczą, są też dość często sceptycznie nastawieni do kwestii religii w szkole? To przecież bardzo konkretne wyjście do młodych, danie możliwości, by ich problemy zostały usłyszane, wielka możliwość pociągnięcia ich do Chrystusa, nie tak?

Albo w zupełnie innej sprawie. Uśmiechnąłem się złośliwie, gdy pewien katolicki publicysta pisząc o problemie dzietności użył wobec siebie sformułowania „jako konserwatysta”. Nie, nie bronię nikomu być konserwatystą, choć sam raczej identyfikują się jako człowiek, chrześcijanin, katolik, Polak, Ślązak. W tej kolejności. Widzę jednak poważną trudność w pogodzeniu konserwatyzmu z byciem chrześcijaninem. Sam powiedziałbym raczej o sobie, że jestem (chciałbym być) rewolucjonistą. Tyle że rewolucjonistą Bożej rewolucji. No bo to nie jest tak, że wszystko co było dawniej jest dobre i należy dołożyć wszelkich starań, aby to zachować. Zdecydowanie nie. Przeczy temu nie tylko nauczanie ostatniego soboru i papieży ostatnich dziesięcioleci, w którym mnóstwo wezwań do przemieniania naszej nieciekawej rzeczywistości, ale przede wszystkim Ewangelia, która wzywa do ciągłego otwierania się na to, co lepsze niż to, co zastaliśmy. Konserwatyzm? Tak, ale tylko tam, gdy chodzi o „konserwowanie” tego, co dobre. Gdy potrzeba nowego, chrześcijanin powinien iść w awangardzie zmian.

Swoją drogą to częste utożsamianie chrześcijaństwa i konserwatyzmu to jedna z przyczyn, dla której jako chrześcijańskie przedstawia się poglądy z chrześcijaństwem nie do pogodzenia. A w konsekwencji tych, którzy przypominają zdrową naukę, odsądza się od czci i wiary jako nowinkarzy....

Sprawdzajmy więc, przynajmniej od czasu do czasu, czy szablony których używamy nie przeszkadzają widzieć sprawy takimi, jakimi są.

 

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Reklama

Reklama

Reklama

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
31 1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10