Proszę wstać! Sąd idzie

Miłość – oto właściwy motyw postępowania i środowisko życia w niebie.

W połowie lat 80. w klasztorze franciszkanów umierał brat Anzelm, prosty zakonnik, który przez lata dbał o zaopatrzenie nowicjatu. Jednym z nowicjuszy był wtedy Syrach Janicki, obecny wykładowca i ojciec duchowny seminarium franciszkanów w Katowicach-Panewnikach. Dobrze pamięta tamtą scenę. Wszyscy bracia zeszli się w celi konającego. Gwardian namaścił go olejami i zapytał: „Bracie, czy nie boisz się, że staniesz na sądzie przed Bogiem?”. Wtedy brat Anzelm odpowiedział: „Nie, nie boję się, bo ja w życiu nikogo nie osądziłem”.

– Brat Anzelm nawiązywał do słów Jezusa: „Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni”. Oczywiście i tak staniemy przed Bogiem, ale wysiłek niesądzenia ludzi, jaki w swoim życiu podejmował ten zakonnik, dał mu pokój w chwili śmierci. Umierał bez lęku, z przeświadczeniem, że nie skrzywdził innych swoim sądem – wspomina o. Syrach.

Prosty podział

„Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią” – zapowiada Jezus (Mt 5,7). Miłosierdzie, które możemy otrzymać, ma ścisły związek z miłosierdziem, które możemy okazać. O tym też jednoznacznie mówi Ewangelia czytana w niedzielę Chrystusa Króla.

„Gdy Syn Człowieczy przyjdzie w swej chwale, a z Nim wszyscy aniołowie, wtedy zasiądzie na swoim tronie pełnym chwały. I zgromadzą się przed Nim wszystkie narody, a On oddzieli jednych ludzi od drugich, jak pasterz oddziela owce od kozłów. Owce postawi po prawej, a kozły po swojej lewej stronie” – zapowiada Zbawiciel.

Kryterium tego podziału będzie proste. Decydujące będzie to, co się uczyniło bądź czego się nie uczyniło Chrystusowi, którego – jak się okaże – spotykaliśmy w głodnych, spragnionych, pozbawionych domu, nagich, chorych, uwięzionych.

„Pod wieczór naszego życia będziemy sądzeni z miłości” – mówi św. Jan od Krzyża. A zatem miłość – oto właściwy motyw postępowania i środowisko życia w niebie. Przyjdzie taka chwila, gdy tylko miłość będzie miała znaczenie.

Ujrzysz wszystko

Ludzie, którzy otarli się o śmierć, mówią, że „życie przeleciało im przed oczami”. Czy to przebłysk tego sądu, jaki czeka każdego człowieka, gdy dla jego oczu „światło ziemi zgaśnie”?

„Wszyscy bowiem musimy stanąć przed trybunałem Chrystusa, aby każdy otrzymał zapłatę za uczynki dokonane w ciele, złe lub dobre” – zapowiada św. Paweł (2 Kor 5,10).

Teologia rozróżnia między sądem szczegółowym a sądem ostatecznym. Nie są one tożsame. Sąd szczegółowy odbywa się nad każdym w chwili jego śmierci. Wszystkie czyny, słowa i myśli człowieka staną się jawne i nie będzie możliwości ukrycia czegokolwiek. Zobaczymy tam w świetle odwiecznej prawdy, której nie da się zaprzeczyć, całe swoje życie. Ujrzymy swoje prawdziwe motywacje, zdamy sobie sprawę z wszelkich zafałszowań, uświadomimy sobie skutki naszych wyborów. Wtedy też rozstrzygnie się wieczny los człowieka.

„Każdy człowiek w swojej nieśmiertelnej duszy otrzymuje zaraz po śmierci wieczną zapłatę na sądzie szczegółowym, który polega na odniesieniu jego życia do Chrystusa...” – czytamy w Katechizmie Kościoła Katolickiego (1022).

Sąd szczegółowy ujawni więc stopień naszego upodobnienia się do Jezusa. Tam okaże się, czy nasze postępowanie było zgodne ze wzorem, jaki dał Zbawiciel, czy było jego zaprzeczeniem. Okaże się, czy kierowaliśmy się prawym sumieniem, czy też znieczuliliśmy sumienie, a podejmując egoistyczne decyzje i żyjąc w grzechu, utraciliśmy podobieństwo do Niego. To ostatnie może się, niestety, zdarzyć nawet komuś, kto w imię Jezusa czynił nadzwyczajne rzeczy, ale żył w zakłamaniu, realizując swoją wolę i wykorzystując charyzmaty dla budowania własnego ego. Jezus ostrzega przed taką postawą: „Wielu powie Mi w owym dniu: Panie, Panie, czy nie prorokowaliśmy mocą Twego imienia i nie wyrzucaliśmy złych duchów mocą Twego imienia, i nie czyniliśmy wielu cudów mocą Twego imienia? Wtedy oświadczę im: Nigdy was nie znałem. Odejdźcie ode Mnie wy, którzy dopuszczacie się nieprawości!” (Mt 7,22-23).

Spadną maski

Na sądzie zdamy sobie sprawę, że nasze grzechy autentycznie ugodziły samego Zbawiciela. Stojąc przed Bogiem, ujrzymy wszelkie niewdzięczności, jakich dopuściliśmy się względem Niego. Ludzie, którzy doświadczyli wielkości Boga, a mimo to zdradzają Go, „krzyżują bowiem w sobie Syna Bożego i wystawiają Go na pośmiewisko” – mówi autor Listu do Hebrajczyków (6,6).

Tam na jaw wyjdzie wszelka obłuda i okaże się, na ile nasze deklaracje wiary były zgodne z prawdą, a na ile były pustym powtarzaniem: „Panie, Panie”.

Sąd wykaże, któremu panu naprawdę służyliśmy za ziemskiego życia: Bogu czy Mamonie. Choć wielu sądzi, że da się te rzeczy pogodzić, to pod adresem faktycznego wyznawcy Mamony padają pełne grozy słowa Jezusa: „Głupcze, jeszcze tej nocy zażądają twojej duszy od ciebie; komu więc przypadnie to, coś przygotował?” (Łk 12,20). Przed obliczem Boga bezużyteczne okażą się wszystkie skarby egoistycznie gromadzone na ziemi.

„Wszelkie zło, które uczynili niegodziwi, zostało zanotowane, a oni tego nie wiedzą” – mówi św. Augustyn. „W tym dniu, w którym »Bóg nasz przybędzie«, powie do nich: (...) Wiedzcie, że gdy moich najmniejszych i potrzebujących umieściłem dla was na ziemi, ustanowiłem ich waszymi posłańcami, którzy wasze uczynki zaniosą do mojego skarbca. Nic nie złożyliście w ich ręce i dlatego u mnie nic nie posiadacie” – czytamy w „Mowach” świętego.

Tego dnia ujawnią się też blask i wieczna trwałość skarbu zgromadzonego w niebie, którym jest w istocie każdy objaw bezinteresownej miłości. „Jest potrójne wykonanie miłosierdzia; pierwsze: słowo miłosierne – przez przebaczenie i pocieszanie; drugie: gdzie nie możesz słowem, to modlić się – i to jest miłosierdzie; trzecie: uczynki miłosierdzia. A gdy przyjdzie dzień ostatni, z tego sądzeni będziemy i według tego otrzymamy wyrok wieczny” – zapisała św. Faustyna w „Dzienniczku”.

Na sądzie Bożym odpadną z nas wszelkie pozory. „To bowiem, co za wielkie uchodzi między ludźmi, obrzydliwością jest w oczach Bożych” – zapewnia Jezus (Łk 16,15). Na sądzie Bożym prysną wszelkie złudzenia co do wartości rzeczy cenionych na ziemi. Jasne się stanie, co było pokorą, a co pychą. Tam okaże się, kto spełniał czyny miłości szczerze, a kto, czerpiąc profity z kreowanego przez siebie wizerunku filantropa i dobrodzieja, „odebrał już swoją nagrodę”.

Z każdego słowa

Jezus w Ewangelii często mówi o konieczności przynoszenia owoców. Dary, które otrzymujemy, wymagają pomnożenia w zależności od indywidualnego obdarowania. „Komu wiele dano, od tego wiele wymagać się będzie” – zapowiada Jezus (Łk 12,48).

Przypowieści o talentach i minach nie pozostawiają wątpliwości: z każdego daru, uzdolnienia, możliwości trzeba się będzie rozliczyć. Sługa, który zakopał talent, usłyszał straszne słowa odrzucenia.

Każde ludzkie zachowanie może być wyrazem miłości bądź jej zaprzeczeniem. Nic nie jest obojętne. „Z każdego bez­użytecznego słowa, które wypowiedzą ludzie, zdadzą sprawę w dzień sądu. Bo na podstawie słów twoich będziesz uniewinniony i na podstawie słów twoich będziesz potępiony” – przestrzega Jezus (Mt 12,36-37).

Ile czasu trwoni się na puste gadulstwo, czasu, który może być spożytkowany dla czyjegoś dobra. Zamiast słów potrzebnych bliźnim padają oszczerstwa, wulgaryzmy, kłamstwa. To gorzej niż mowa bezużyteczna: to mowa szkodliwa.

O grzechach języka często mówi papież. „Bardzo proszę, bracia i siostry, uczyńmy wysiłek, aby nie plotkować. Obmawianie jest gorszą zarazą niż COVID-19. Gorszą. Podejmijmy wysiłek: żadnych plotek, żadnych plotek” – prosił niedawno Franciszek.

Na ostatek

Przyjdzie jednak dzień ostatni, gdy czas dobiegnie swojego kresu i historia zostanie zamknięta, jak zamyka się przeczytaną książkę. Wtedy Chrystus zjawi się w chwale, a Jego królestwo nie będzie już „z tamtego świata”, bo to będzie świat całej zbawionej ludzkości.

To będzie sąd ostateczny. Wtedy „poznamy ostateczne znaczenie dzieła stworzenia i ekonomii zbawienia oraz zrozumiemy przedziwne drogi, którymi Jego Opatrzność prowadziła wszystko do ostatecznego celu. Sąd ostateczny objawi, że sprawiedliwość Boga triumfuje nad wszystkimi niesprawiedliwościami popełnionymi przez stworzenia i że Jego miłość jest silniejsza od śmierci” – mówi katechizm.

Jakkolwiek biblijne zapowiedzi sądu mogą się wydać niepokojące, to jednak wszystkie one sprowadzają się do wspólnego mianownika – Bóg jest dobry. Ktokolwiek z żyjących na tym świecie słyszy o czekającym każdego sądzie, otrzymuje zarazem komunikat: „Jest jeszcze dla ciebie czas miłosierdzia. Nie marnuj go. Oby dzień ostatni był dla ciebie dniem zbawienia”. •

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
30 31 1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10