Siła naszej pamięci

Prezes IPN dr Jarosław Szarek mówi o potrzebie pamięci o sierpniowych rocznicach.

Andrzej Grajewski: Sierpień to ważny miesiąc pamięci zwłaszcza w tym roku, kiedy wspominamy 100. rocznicę Bitwy Warszawskiej oraz 40. powstania Solidarności. Wcześniej obchodziliśmy 80. rocznicę zbrodni katyńskiej.

Jarosław Szarek: W tych datach kumuluje się cała sekwencja wydarzeń, które zdeterminowały los Polski w poprzednim stuleciu, a czego konsekwencje odczuwamy do dzisiaj. W 1920 r. zatrzymujemy armię bolszewicką, ratując nie tylko własną niepodległość, ale istnienie cywilizacji łacińskiej i chrześcijaństwa w Europie. Stało się to gigantycznym wysiłkiem całego narodu. Niedawno zastanawialiśmy się w szerszym gronie, czy dzisiaj, w obecnej kondycji naszego społeczeństwa, taki wysiłek byłby możliwy do podjęcia.

Jak Instytut upamiętni rocznicę Bitwy Warszawskiej?

Będą konferencje naukowe, wystawy, publikacje, renowacje grobów poległych… Już rozpoczęliśmy odsłanianie kilkunastu tablic w wielu regionach Polski, od Suwałk po Sosnowiec i Sędziszów Małopolski, upamiętniających pochodzących z tamtych terenów ochotników, którzy latem 1920 r. zgłosili się do wojska, aby odeprzeć bolszewicki atak. Chcemy, aby ta pamięć trwała też w miastach, które nie były wówczas w granicach państwa polskiego, takich jak Wrocław czy Szczecin. W tym ostatnim przypomnimy profesora medycyny Tadeusza Sokołowskiego, a we Wrocławiu dr. Lucjana Węgrzynowskiego, naczelnego lekarza Armii Ochotniczej. Pracował we Lwowie, później działał w konspiracji. Po wojnie zamieszkał we Wrocławiu. Będzie także monumentalny album o ochotnikach 1920 roku i najsłynniejszym z nich, ks. Ignacym Skorupce.

Fenomen Armii Ochotniczej nie jest obecny w naszej pamięci.

To prawda. Wspominamy militarne zmagania kampanii 1920 r.: zajęcie Kijowa, później Bitwę Warszawską, Zadwórze, Komarów, bitwę niemeńską. Uchodzi natomiast naszej uwagi przełom, jaki dokonał się w kraju między lipcem i sierpniem 1920 r., a bez niego nie byłoby tych zwycięstw. Do tej chwili byliśmy narodem mocno podzielonym, skłóconym, z ostro zwalczającymi się stronnictwami politycznymi. Obszary nędzy i nierówności społecznych w całym kraju były ogromne. Jeszcze w czerwcu przez 3 tygodnie nie mieliśmy rządu, a Warszawa była sparaliżowana strajkiem służb komunalnych. Punktem zwrotnym było powstanie Rady Obrony Państwa. Premier Władysław Grabski mówił wtedy, że trzeba wydobyć naród ze stanu lekkomyślności. To wszystko zmienia się w lipcu 1920 r. Powstaje Armia Ochotnicza, a setki tysięcy ludzi w różny sposób włączają się w obronę własnego kraju. Wstępują do wojska, do straży obywatelskich czy służb medycznych, składają ofiary finansowe na rzecz armii. Chcemy poprzez nasze okolicznościowe tablice zwrócić uwagę na lokalny wymiar tamtych wydarzeń.

W momentach śmiertelnych zagrożeń potrafimy się jednoczyć, gorzej nam to wychodzi w spokojniejszym czasie.

Niestety tak często bywało w naszej historii. Nie zawsze także potrafiliśmy wykorzystać owoce wielkiego zwycięstwa. Wymagało to wytężonej, a przede wszystkim konsekwentnej pracy, a z tym bywało różnie.

Wielu z bohaterów wojny 1920 r. znajdzie kres swego życia w dołach katyńskich.

Pokolenie, które doprowadza do wskrzeszenia Polski, ginie w kolejnej katastrofie dziejowej. Najpierw broniąc kraju przed niemiecką i sowiecką agresją we wrześniu 1939 r., a później w KL Auschwitz, w Palmirach, Katyniu, że wymienię tylko miejsca symboliczne dla okupacyjnego terroru. Najwidoczniej dwa totalitarne systemy wyciągnęły wniosek z historii Polski. Wiedziały, że aby skutecznie naród zniewolić, trzeba zlikwidować jego elitę. Ten plan realizowano z wielką konsekwencją, ale on się nie powiódł. Kilkadziesiąt lat później mamy Sierpień ’80 i powstaje Solidarność, która zmienia bieg historii.

Jakie są źródła Sierpnia?

Sierpień 1980 roku był niezgodą na upokorzenie wszechobecnym kłamstwem i warunkami życia, na odbieranie godności, tęsknotą za wolnością. Jego źródła mają zarówno charakter doraźny wynikający z aktualnych wydarzeń, jak na przykład zwolnienie z pracy Anny Walentynowicz czy wcześniejsza działalność wolnych związków zawodowych i środowisk opozycyjnych, jak i szerszy, wpisany w kontekst powojennej historii Polski. Ważne miejsce wśród tych przyczyn zajmuje pamięć o poprzednich buntach i protestach. Dla Wybrzeża szczególnie ważna jest pamięć o tragedii Grudnia ’70. Ogromną rolę odgrywają Kościół oraz pontyfikat Jana Pawła II i jego pielgrzymka do ojczyzny rok wcześniej. Miliony ludzi wyszły wtedy na ulice i place polskich miast, aby osobiście spotkać się z papieżem. Jak ktoś później słusznie zauważył, Polacy się policzyli. Upamiętniamy te wydarzenia, organizując w 51 miastach, gdzie latem 1980 r. strajkowano, wystawy terenowe pod wspólną nazwą „Tu rodziła się Solidarność”. Przypominamy w niej nie tylko strajki na Wybrzeżu czy na Górnym Śląsku, ale także w wielu mniejszych miejscowościach, gdzie wspierano 21 postulatów z Gdańska. 28 sierpnia wszystkie te wystawy staną na placu Marszałka Piłsudskiego obok papieskiego krzyża w Warszawie. W ten symboliczny sposób dotkniemy miejsca, gdzie historia Solidarności tak naprawdę się zaczęła. 2 czerwca 1979 r. Jan Paweł II wzywał o odnowę polskiej ziemi, a Solidarność była podjęciem i realizacją tego przesłania.

Niedawno IPN udostępnił w internecie bazę ofiar zbrodni wołyńskiej. Umieszczono tam prawie 17 tys. nazwisk. Jak ta baza powstała?

Wykorzystujemy, dokonując jednocześnie ich weryfikacji, dane biograficzne zgromadzone w wyniku wielu lat pracy przez Ewę Siemaszko oraz jej ojca Władysława. Jednocześnie dokładamy prowadzone w IPN pod tym kątem systematyczne kwerendy w archiwach państwowych oraz w naszych zasobach. Wiele nowych informacji pozyskaliśmy dzięki śledztwom prowadzonym przez pion prokuratorski IPN w sprawie zbrodni ukraińskich nacjonalistów. Mamy świadomość, że jesteśmy dopiero na początku procesu upamiętnienia tych wszystkich, których ofiara długo nie znajdowała się w centrum narodowej pamięci.

Czy jest możliwość uzupełniania tej listy przez krewnych ofiar?

Na portalu jest umieszczony formularz kontaktowy umożliwiający uzupełnienie listy o nowe nazwiska. Zapraszamy do wspólnej pracy nad gromadzeniem tych danych. Skoro mówimy o relacjach polsko-ukraińskich, to warto dodać, że w kontekście 1920 r. pamiętamy także o tych wątkach, które nas łączą, a więc m.in. o udziale Ukraińców w obronie Polski. Planowaliśmy szereg przedsięwzięć z tej okazji na Ukrainie, m.in. w Winnicy, gdzie Piłsudski spotkał się z Petlurą; niestety pandemia przekreśliła te plany. Udało się natomiast wydać kilka ważnych publikacji na ten temat autorstwa historyków polskich i ukraińskich. Dzięki dobrej współpracy z różnymi instytucjami ukraińskimi możemy także przywrócić pamięć o ofiarach „operacji polskiej NKWD” z okresu 1937–1938. Ponad 650 tys. skanów sowieckich dokumentów z archiwów ukraińskich znalazło się w naszych zasobach archiwalnych. Ich zbadanie poszerzy naszą wiedzę o losach Polakach, którzy po traktacie ryskim stali się obywatelami Związku Sowieckiego i poddani zostali straszliwej eksterminacji pod koniec lat 30. ubiegłego wieku.

Czy możliwe są prace ekshumacyjne na terenie Ukrainy? Prezydent Zełenski zapowiadał taką możliwość.

Udało się je przeprowadzić jedynie w Hołosku pod Lwowem, gdzie znajdują się mogiły żołnierzy z września 1939 r., zresztą także Ukraińców, którzy polegli w obronie Polski. Niestety nie mamy zgody na inne ekshumacje. Nie tylko tam, gdzie miała miejsce zbrodnia wołyńska, ale także w rejonie Kostiuchnówki, miejscu najkrwawszej bitwy legionów. Są deklaracje polityczne, ale nie przekładają się one na konkretne działania.

Prezydent Miedwiediew w 2011 r. obiecywał, że materiały z rosyjskiego śledztwa katyńskiego zostaną odtajnione i przekazane stronie polskiej. Czy tak się ­stało?

Nie. Dostaliśmy jedynie niewielki fragment tej dokumentacji. I to się szybko nie zmieni. Nawet w Rosji znaczna część tej dokumentacji jest nadal utajniona. Nie przekazano nam nawet treści umorzenia śledztwa.

Jednocześnie mamy rosyjską ofensywę historyczną, próbującą II Rzeczpospolitą obarczyć odpowiedzialnością za wywołanie II wojny światowej i usprawiedliwić zbrodnie Stalina.

Wydawało się, że po decyzjach władz Federacji Rosyjskiej z początku lat 90. ubiegłego wieku temat zbrodni katyńskiej przestanie być przedmiotem sporu między Polakami i Rosjanami. Niestety tak nie jest. Dzisiaj mamy recydywę stalinowskiej narracji na ten temat. Dlatego tak ważna jest nasza pamięć o przeszłości. Gigantyczny wysiłek, jaki został podjęty w 1920 r., oraz następujące dwie dekady suwerenności dały potencjał, bez którego nie powstałaby Solidarność. Składową tego procesu była także siła naszej pamięci. Decydujący o sukcesie wysiłek często był dziełem nielicznej grupy ludzi, ale to oni decydowali o biegu historii i o tym, kim dzisiaj jesteśmy. Na szczęście nigdy takich osób w naszych dziejach nie brakło.•

Jarosław Szarek

Historyk i publicysta, doktor nauk humanistycznych w zakresie historii. Od 2016 roku prezes IPN.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Reklama

Reklama

Reklama

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9