Ks. Pawlina: seminaryjna formacja księży nie wystarcza

"Dzisiaj mentalność młodzieży zmienia się tak szybko, że młody człowiek, który przyszedł do seminarium, po sześciu latach już młodych ludzi nie rozumie" - mówi w rozmowie z KAI ks. prof. Krzysztof Pawlina, rektor Papieskiego Wydziału Teologii w Warszawie.

Papieski Wydział Teologiczny w Warszawie wychodzi z ofertą dla księży, którzy są czy chcą być duszpasterzami młodzieży. Skąd taki pomysł?

Ks. prof. Krzysztof Pawlina: Badania pokazują, że młodzi ludzie szukają duchowości, że jest w nich dostrzegalna tęsknota za Bogiem, a z drugiej strony jest ich coraz mniej w Kościele, jakby ten Kościół nie był dla nich miejscem spotkania z Bogiem. Dlatego uznałem, że warto przemyśleć, jak przygotować albo „przebudować” część duszpasterzy po to, żeby tę tęsknotę za Bogiem młodzi mogli zrealizować. Bo najwidoczniej coś z nami, duszpasterzami, jest nie tak, skoro nie potrafimy znaleźć wspólnego języka albo nie potrafimy być dobrymi świadkami, a może nie mamy właściwych narzędzi. To pokazuje konieczność dobrego przygotowania duszpasterzy do profesjonalnej pracy z młodzieżą, która stanowi przecież specyficzną, niejednorodną i ciągle zmieniającą się grupę.

Nieprzypadkowo zbiega się to chyba z niedawnymi Światowymi Dniami Młodzieży, synodem o młodych czy publikacją adhortacji „Christus vivit”…

- Tak, nasza Szkoła Duszpasterzy Młodzieży jest po prostu odpowiedzią Papieskiego Wydziału Teologicznego, a więc uczelni papieskiej, na głos i prośbę samego papieża. Adhortacja sama nie przełoży się na życie. Miałem jeszcze jedną motywację – w ubiegłym roku na rzymskiej Salezjanie [Uniwersytet Salezjański - przyp. KAI] uczestniczyłem w sympozjum na temat młodzieży. Około 600 uczestników, w większości ze szkół salezjańskich. Wygłosiłem tam referat, a podczas tego kilkudniowego pobytu przyszła mi do głowy myśl, że w Polsce nie ma ośrodka akademickiego zajmującego się duszpasterstwem młodzieży. Ta myśl dręczyła mnie, aż uznałem, że nasza uczelnia może to zrobić.

A formacja seminaryjna nie wystarcza do bycia dobrym duszpasterzem, również młodzieży?

- Życie pokazuje, że nie wystarcza. Dzisiaj mentalność młodzieży zmienia się tak szybko, że młody człowiek, który przyszedł do seminarium, po sześciu latach już młodych ludzi nie rozumie. Nam się tylko wydaje, że ich rozumiemy i mamy jakieś propozycje, które odpowiadają na ich zapotrzebowania. Po drugie, uważam, że ogólne przygotowanie seminaryjne jest dziś niewystarczające do pracy z młodzieżą. Młodym trzeba zaproponować coś więcej niż tylko duszpasterstwo, jakie mamy dzisiaj w parafii. To, co kiedyś może pomagało ludziom zbliżyć się do Pana Boga, dla młodego pokolenia dziś bywa po prostu nudne. Jeśli się dzisiaj do młodego człowieka nie wyjdzie z takim narzędziem, które go dotyka, to Kościół może sobie opowiadać wiele rzeczy, ale to nie będzie dla młodych przystępne.

Wielu z nas, duszpasterzy, ma takie przekonanie, że mamy Ewangelię, dobrą nowinę, i to jest niezmienny skarb w Kościele, który wystarczy tylko głosić. Jednak młode pokolenie ma inne podejście. Dla dzisiejszej młodzieży prawdziwe jest to, co użyteczne, co działa. Ewangelia w takim bezpośrednim dotknięciu tak szybko nie działa. I tu następuje rozejście się dwóch dróg – księży, którzy mówią: „nie przejmujmy się, róbmy swoje, kiedyś to zadziała” i pokolenia młodych ludzi, którzy mówią: „to nie działa, chyba nie jest prawdziwie, więc zostawmy to”. Nie wystarczy posiąść prawdę, trzeba jeszcze wiedzieć, co z nią zrobić. To jest zadaniem duszpasterzy w pracy z młodzieżą i to jest zadanie naszej Szkoły Duszpasterzy: co zrobić z Ewangelią, żeby to, co jest skarbem, skarbem się ujawniało?

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»
  • rodzic
    25.04.2019 09:02
    Jeśli skupicie się tylko na dzieciach i młodych ludziach to nic z tego nie będzie. Dawniej wiarę przekazywało się głównie w rodzinach: rodzice, dziadkowie dzieciom i wnukom. Obecnie wielu dorosłych-rodziców nie żyje wiarą na codzień i nie przekazuje jej swoim dzieciom i stąd się biorą odejścia dzieci po I Komunii, czy bierzmowaniu od Kościoła, bo nie ma kontynuacji w rodzinach. Zacznijcie w końcu katechizować DOROSŁYCH!. Pan Jezus tak robił. Dorośli skończyli katechizację w szkole średniej i przez następnych 20 i więcej lat zapomnieli to, czego się nauczyli, więc jak mogą przekazać coś dzieciom, albo wspierać je w rozwoju duchowym? Tylko taka istotna uwaga: katechizacja dorosłych to nie czekanie, aż oni wejdą do istniejących wspólnot działających przy parafii, bo nie wejdą. Należy wprowadzić coś takiego jak '"szkółki niedzielne", które byłyby prowadzone w KOŚCIELE, a nie w jakichś zamkniętych salkach, do których trudno trafić osobom z zewnątrz. Do kościoła prędzej wejdą osoby, nawet przypadkiem, by się pomodlić i zostaną posłuchać jeśli akurat tam będzie odbywała się katechizacja-ewangelizacja. Potem dorośli pociągną dzieci i młodzież. Problem z odpływem młodzieży i w ogóle wiernych powstał dlatego, że kapłani skupili się jedynie na prowadzeniu małych zaangażowanych wspólnot, a zaprzestali zajmować się ogółem wiernych.
  • nkt
    25.04.2019 14:14
    Ech, różne grupy i wspólnoty przy Kościele już od dawna o tym mówią i świadczą. Ksiądz rektor odkrył Amerykę. Lepiej jednak późno, niż wcale
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie... Pobieranie...

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    28 29 30 1 2 3 4
    5 6 7 8 9 10 11
    12 13 14 15 16 17 18
    19 20 21 22 23 24 25
    26 27 28 29 30 31 1
    2 3 4 5 6 7 8