Droga Neokatechumenalna w pigułce

Zapoczątkowana w okresie Soboru Watykańskiego II w Hiszpanii Droga Neokatechumenalna jest duszpasterstwem parafialnym wprowadzającym w chrześcijaństwo.

Stanowi drogę nawrócenia, dzięki której można odkryć bogactwo chrztu. Jest narzędziem w służbie biskupów i proboszczów, które w ciągu lat formacji, opartej na lekturze Pisma Świętego i modlitwie w niewielkich wspólnotach, prowadzi do pełni chrześcijaństwa - daje moc przyjęcia Krzyża i miłowania

Od początku :.
Jeszcze trochę historii :.
Kawał Drogi :.
Swoje miejsce w Kościele :.
Mam dość swego pogaństwa :.
Jestem słaby... :.
Dekret zatwierdzający Statuty :.
Statuty Drogi Neokatechumenalnej (pdf) :.
O zatwierdzeniu Statutu :.
Mówi Kiko Arguello :.
Według bpa Zbigniewa Kiernikowskiego :.
Zdaniem kard. Salvatore Pappalardo, biskupa Palermo :.
O zastrzeżeniach związanych z neokatechumenatem :.
Ostateczne zatwierdzenie Drogi Neokatechumenalnej :.
List abpa Tadeusza Gocłowskiego :.
Oficjalna strona Drogi Neokatechumenalnej :.


Początki
Droga Neokatechumenalna zaczęła się w slumsach Madrytu, do których w latach 60 trafił jej inicjator, Kiko Arguello (ur. 1939). Pochodzi on z zamożnej mieszczańskiej rodziny, był malarzem, a jego prace zdobywały nagrody na konkursach i wystawach. Ze slumsami zetknął się, gdy próbował pomóc służącej maltretowanej przez męża pijaka. Próbował interweniować jednak, gdy jego wysiłki nie przyniosły skutków, zaczął rozważać, czy Bóg nie mówi mu, aby zostawił wszystko i poszedł żyć z ludźmi z marginesu, aby im pomóc.

Po odbyciu służby wojskowej w Afryce założyciel odczuł, że gdyby jutro Chrystus przyszedł powtórnie na ziemię, to chciałby, aby znalazł go u stóp Krzyża, wśród tych, którzy bardziej cierpią na skutek grzechów innych ludzi - wśród ubogich. Zdecydował się zejść do "społecznych katakumb", aby przepowiadać Ewangelię nędzarzom. Chciał w ten sposób realizować formułę Charlesa de Foucauld: żyć w ciszy, jak Jezus w Nazarecie, w kontemplacji u nóg Chrystusa Ukrzyżowanego, wśród biedaków. Pewien opiekun społeczny wskazał mu slumsy Palomeras Altas, gdzie zamieszkał w baraku z desek, w którym chroniły się psy. Miał ze sobą tylko Biblię i gitarę, spał na podłodze na sienniku wypchanym słomą.

W slumsach Kiko poznał Carmen Hernandez, absolwentkę chemii, która miała licencjat z teologii. W tym czasie Carmen przygotowywała grupę ewangelizacyjną, mającą się udać do biedaków pracujących w kopalni Oruro w Boliwii. Ostatecznie także zamieszkała w barakach i razem z Kiko zaczęli przepowiadać Ewangelię ludziom z marginesu. Po latach Kiko powie: "Pod naciskiem tego środowiska biednych Pan pozwolił nam znaleźć formę przepowiadania, syntezę, która została przyjęta przez owych braci i stworzyła pewną "koinonię", wspólnotę chrześcijańską. Tak zrodziła się wśród biednych pierwsza wspólnota, złożona z Cyganów, analfabetów, żebraków, byłych więźniów, prostytutek itd. Wspólnota, gdzie uwidaczniała się miłość Chrystusa Ukrzyżowanego, stała się znakiem. Dzięki ówczesnemu arcybiskupowi Madrytu, Casimiro Morcillo, można było przenieść tę rzeczywistość na inne parafie Madrytu, Rzymu i innych krajów. W barakach odkryliśmy trójnóg, na którym później oparliśmy całą Drogę Neokatechumenalna: Słowo, Liturgię i Wspólnotę".

W ten sposób zaczęło realizować się objawienie z 1959 r., w którym Kiko otrzymał polecenie od Najświętszej Dziewicy Maryi: "Trzeba tworzyć wspólnoty chrześcijańskie takie jak Święta Rodzina z Nazaretu, które żyłyby w pokorze, prostocie i uwielbieniu, gdzie drugi jest Chrystusem". Te słowa Kiko umieścił na ikonie Bogarodzicy, którą namalował w 1973 r. i która jest szczególnie bliska wstępującym na Drogę.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • gree
    10.01.2011 10:05
    Witam,

    niektórzy z Was piszą jakby co najmniej ich indywidualne i subiektywne postrzeganie Neokatechumenatu, miało być uogólnione na cały ruch. To niedorzeczne. Jestem pewien, że są takie wspólnoty, których członkowie nie dają dobrego świadectwa. Pewnie też są wspólnoty źle prowadzone... Jednak takie podstawy nie uprawniają do przestrzegania przed uczestnictwem - podkreślam - w katolickiej wspólnocie, która jest jedną z dróg wzrostu dla chrześcijan w KK. Z pewnością nie jeden brat z Neo gorszy swoją postawą(ja na pewno). Pytanie tylko, co w tym niezwykłego? Czy Judasz z pierwszej wspolnoty zawiązanej przez Chrystusa nie zgorszył? Gdybysmy mieli czekać z wejściem do wspólnoty Kościoła aż będziemy święci - nigdy byśmy w Nim nie byli. Nie potrzebują zdrowi Lekarza.

    Jestem w Neo od 2 lat. Wstaje przy Komunii Świętej, modle się przez wstawiennictwo Maryi, nie jestem bardziej niż kiedyś zamknięty, chodzę w tygodniu na Mszę w parafii, czuje i nie czuje się wybrańcem jednocześnie. Bracia ze starszych wspólnot angażują się w akcję pomocowe, np Akcji Katolickiej, uczestniczą w oprawie liturgicznej świąt Wielkanocnych, chodzą po miastach i rozmawiają z ludźmi, także biednymi i potrzebującymi, o Bogu, zapraszają parafian do uczestnictwa w życiu parafii i Kościoła poprzez odwiedzanie ich(często tych, tórzy już do Kościoła nie trafiaja) w ich własnych domach.
  • Adrian
    28.04.2014 23:04
    Szczerze mówiąc nie wiem skąd się biorą te przypuszczenia o tajemniczości drogi. Jestem we wspólnocie chyba z 3 lata. Komunia jest na stojąco, zawsze wiadomo na co idą kolekty, a apropo konwiwencji są to takie 3 dniowe rekolekcje z jutrznią, mszą, nieszporami oraz dzieleniem się doświadczeniami z braćmi. Nie wiem co jest w tym takiego tajemniczego poza tym wystarczy zapytać kogoś kto jest dłużej we wspólnocie i nie ma problemu.

    Dodam jeszcze że od czasu pisania tego artykułu na drodze wiele się zmieniło więc serdecznie zapraszam na katechezy :) A i jeszcze najważniejsze, nie wiem czy wiecie ale tydzień temu JEZUS CHRYSTUS ZMARYWYCHSTAŁ więc radujmy się bracia :)
  • NIK
    27.01.2015 18:15

    Witam! Neo wypłukało ze mnie wiarę. Zniszczyło emocjonalnie. Konwiwencje wtłaczały mi w głowę co mam myślec i przy tym żadnych pyań "przychodź i słuchaj"> wiarę joko mi przekazali rodzicę nazwano naturalna religijnością i potępioną. Odychano mnie od parafii jako od anonimowej wspólnoty, która nic nie daje. Ci co pytali byli wrogami, wykluczano ich z pewnych działań (mnie też) . Tylko niekiedy wiedziałam co sie dzieje z kolektą. Gdy pytałam mówiono, ze mam problem ze sobą, bo nie umiem zaufać. Wszystko to niszczyło we mnie mój indywidualizm. Zasady na jakich sie opierano maja znaminona zasda sekty.

  • K.
    11.07.2017 19:30
    Od paru miesięcy jestem sam w nowym mieście. Od tego czasu zbliżyłem się do Kościoła, ale czuję cały czas potrzebę właśnie wspólnoty. Nie znam się, nie wiem do jakiej wspólnoty bym się najbardziej wpasował. Skorzystałem z najprostszej drogi czyli internetu i znalazłem wspólnotę Neokatechumenalną, na stronie głównej zobaczyłem gdzie w okolicy odbywają się spotkania i zachęcony zapewnieniem, że jest to dla każdego wybrałem się na spotkanie! Oto z niego właśnie wracam, siedzę w parku obok Kościoła i co? Jestem bardzo zawiedziony. Niepewny swego, nieśmiało wybrałem się na salki i gdy zebrałem się na odwagę żeby zajrzeć powiedziano mi, że nie mogę uczestniczyć, że to wspólnota zamknięta i że jak chce to mam iść w sobotę na katecheze. Ja rozumiem, że takie zasady, ja rozumiem, że wszyscy tak mają i każdy musi najpierw wziąć udział w katechezie, ale w większości to są znajomi, żyją w danej parafii ileś lat razem, a co z takimi jak ja? Nie wiem jak to funkcjonuje, nie wiedziałem jaki jest pierwszy etap, bo też instrukcji postępowania nigdzie nie znalazłem. I szczerze? To na tą katecheze na pewno nie pójdę, bo tak się upokorzony poczułem. Już nie do tych ludzi, a zapewne i w ogóle. Można powiedzieć, że no co mieli zrobić, że takie zasady, ale jeśli ktoś tak jak ja dopiero od niedawna w życiu Kościoła stara się brać czynny udział i nie wie o co chodzi to przepraszam, ale wątpię, że ktokolwiek na moim miejscu po wielkim zbieraniu się w sobie nie pozostanie z urazem który raczej już do ponownej próby nie zachęci.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie...

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    27 28 29 30 31 1 2
    3 4 5 6 7 8 9
    10 11 12 13 14 15 16
    17 18 19 20 21 22 23
    24 25 26 27 28 29 30
    1 2 3 4 5 6 7