Co znaczy czcić ojca i matkę?

Nie no, na ołtarzyku się ich nie stawia. Ale na pewno trzeba za ich miłości odpłacić wdzięcznością. A konkretnie?

Z cyklu "Jak żyć, by podobać się Bogu" na kanwie KKK 2214-2220

Bycie ojcem czy matką to pewnie wielka radość, ale na pewno też wielki obowiązek. Trudny, bo wymagający stworzenia domu. Pełnego ciepła i miłości. Na przekór kłopotom dnia codziennego, nieuniknionym w takich wypadkach spięciom z mężem/żoną, z dziećmi... Ustąpić, rozładować napięcie albo i sprawić, by z twarzą mógł się wycofać ten, który ustąpić powinien. Na pewno nie jest łatwo, ale gdy się pamięta, że ciągle jest się dzieckiem, dzieckiem Boga... To temat poprzedniego odcinka cyklu.

Po prostu wdzięczność

Oburzyła się Czytelniczka, że w tytule owego odcinka zapytałem „za co?”; za co dzieci mają czcić ojca i matkę. W tym pytaniu nie chodziło o to, by kochać za coś, czcić tylko, jeśli jest za co. Chodziło o uświadomienie tego, co często zbywane jest wzruszeniem ramion. O pokazanie, jak wielkimi dobrodziejami są zazwyczaj rodzice dla swoich dzieci. Nawet jeśli daleko im do ideału, dają i tak bardzo wiele. I zwykła wdzięczność wymaga, by im za to dobrem odpłacić. Dziś więc o owych obowiązkach dzieci wobec rodziców.

A te wynikają właśnie  „z wdzięczności wobec tych, którzy przez dar życia, swoją miłość i pracę wydali na świat dzieci i pozwolili im wzrastać w latach, w mądrości i w łasce” – czytamy w Katechizmie Kościoła Katolickiego 2214. „Z całego serca czcij swego ojca, a boleści rodzicielki nie zapominaj! Pamiętaj, że oni cię zrodzili, a cóż im zwrócisz za to, co oni tobie dali?” – zacytowano jeszcze Syracha w tym samym punkcie. Tak, zwykła wdzięczność leży u podstaw tego, co nazywamy szacunkiem dla rodziców albo „czcią synowską”. „Szacunek dzieci - niepełnoletnich lub dorosłych - dla ojca i matki karmi się naturalnym uczuciem zrodzonym z łączącej ich więzi. Tego szacunku domaga się przykazanie Boże” (KKK 2214).

Uległość i posłuszeństwo

Przejawia się on „w prawdziwej uległości i posłuszeństwie”  wobec rodziców (KKK 2216). To nie przejęzyczenie. „Tak długo jak dziecko mieszka z rodzicami, powinno być posłuszne każdej prośbie rodziców, która służy jego dobru lub dobru rodziny” – czytamy dalej (KKK 2217). Co więcej, ten wypływający z czwartego przykazania nakaz Kościół rozciąga na „wychowawców i tych wszystkich, którym rodzice dzieci  powierzyli”. Tylko „jeśli (...) dziecko jest przekonane w sumieniu, iż jest rzeczą moralnie złą być posłusznym danemu poleceniu, nie powinno się do niego stosować” (KKK 2217).

Mocne, zdawałoby się jednoznaczne, pozwalające rodzicom na bycie tyranami. Dopóki ojciec czy matka nie żądają działań niemoralnych – trzeba słuchać. Bóg każe, w razie czego – ukarze. Zwróćmy jednak uwagę na owo stwierdzenie, że chodzi o „prośbę rodziców służącą dobru dziecka albo rodziny”. To już trochę tonuje ostrość nakazu posłuszeństwa. Ale np. takie „posprzątaj swój pokój” – to nakaz może niekoniecznie służący dobru dziecka, ale rodziny na pewno, prawda? I chyba nie sprzeczny z prawem Bożym. Czyli – dziecko powinno ten nakaz posłusznie wypełnić. Każdy jednak łatwo może sobie wyobrazić sytuację, w której taki nakaz ojca czy matki (albo i wychowawcy w szkole) wcale nie jest wyrazem miłości i troski o rodzinę (ucznia), a przejawem agresji, chęci poniżenia drugiego. Czy to znaczy, że Bóg jednak staje po stronie tyrana?

To właśnie powód, dla którego uznałem, że zanim napiszę o obowiązkach dzieci, powinienem napisać o obowiązkach rodziców. Teraz tylko przypomnę: „Rodzice powinni uważać swoje dzieci za dzieci Boże i szanować je jako osoby ludzkie. Wychowują oni swoje dzieci do wypełniania prawa Bożego, ukazując samych siebie jako posłusznych woli Ojca niebieskiego” (KKK 2222). Czwarte przykazanie nie usprawiedliwia tyranii. Na przykład ojca, który w pijanym widzie postanowił "postawić swoje dzieci do pionu". Tyrania jest sprzeczna z zasadami moralnymi. Czwarte przykazanie zaś odnosi się do porządku miłości. Gdy nie ma miłości, a jest pomiatanie słabszymi, zależnymi od rodzicielskiej władzy, to nawet taki wydawałoby się niewinny nakaz posprzątania pokoju może być nakazem głęboko niemoralnym.

Warto w tym miejscu przypomnieć (bo była o tym mowa w poprzednim odcinku), że są też inne sprawy, w których dziecko nie jest zobowiązane do posłuszeństwa rodzicom. To wybór zawodu i stanu życia (KKK 2230). Czyli szkoły, studiów, męża/żony czy wybrania drogi życia zakonnego albo kapłaństwa. Owszem, rodzice mogą i nawet powinni radzić, ale dziecko ma prawo zdecydować samo. W tych sprawach posłuszeństwo wobec rodziców nie obowiązuje. Bo to są kwestie, które rzutują na dorosłe życie dziecka. A dziecko w pewnym momencie może/powinno nawet opuścić ojca i matkę.

Ten obraz relacji rodzinnych może się komuś wydać smutny: ciągła walka o to, na ile być posłusznym. Ale to chyba nie aż tak. W rodzinach, owszem, bywają spory, ale choćby z racji ciągłego mieszkania z sobą trzeba się jednak jakoś dogadywać. Znacznie poważniejsze grzechy wobec rodziców może popełnić dziecko już dorosłe.

Dorosłe dzieci miewają żal. I bywają okropne

„Wzrastając, dzieci będą nadal szanować swoich rodziców. Będą uprzedzać ich pragnienia, chętnie prosić o rady i przyjmować ich uzasadnione napomnienia” – czytamy w KKK 2217. I dalej „Posłuszeństwo wobec rodziców ustaje wraz z usamodzielnieniem się dzieci, pozostaje jednak szacunek, który jest im należny na zawsze”.

Niby jasne, ale... Co właściwie znaczy, że dziecko się usamodzielniło? Konkretnie: czy mieszkający w domu student/studentka są już samodzielni, czy nie? A jeśli mieszkają w akademiku, dostają pieniądze od rodziców, ale jednocześnie dorywczo pracują? A czy jest samodzielne dziecko, które pracuje, dokłada się do wspólnej domowej kasy, ale ciągle mieszka z rodzicami? Czy te dzieci też obowiązuje posłuszeństwo wobec rodziców? Nawet w sytuacji, gdy to dziecko, z racji wieku rodziców, staje się de facto głową rodziny?

Nie ma chyba potrzeby wyznaczania w tym względzie jakiejś ostrej granicy. Mówimy przecież o „porządku miłości”. W miłości posłuszeństwo traci wymiar uciemiężenia, a staje się swoistym „modus vivendi”, sposobem życia, sposobem, w jaki układają się relacje między członkami rodziny. W zdrowych rodzinach zazwyczaj wszystko to jakoś samo się układa, a rodzice nie próbują wymagać od dorosłych dzieci posłuszeństwa, jakby były małymi dziećmi. Pozostają jakieś zasady współżycia – np. mów, kiedy wrócisz, bo się będziemy martwić. Szacunek dla rodziców powinien jednak w dziecku pozostać na zawsze.

W 2218 punkcie Katechizmu przytoczono kilka sentencji z Księgi Syracha, które ten obowiązek dzieci podkreślają. Prócz chyba ostatniej  to te same, jakie słyszymy podczas czytań jednej z niedziel.

Pan uczcił ojca przez dzieci,
a prawa matki nad synami utwierdził. Kto czci ojca, zyskuje odpuszczenie grzechów, a kto szanuje matkę, jakby skarby gromadził.
Kto czci ojca, radość mieć będzie z dzieci,
a w czasie modlitwy swej będzie wysłuchany. Kto szanuje ojca, długo żyć będzie,
a kto posłuszny jest Panu, da wytchnienie swej matce. (Syr 3, 2-6)

Synu, wspomagaj swego ojca w starości,
nie zasmucaj go w jego życiu.
A jeśliby nawet rozum stracił, miej wyrozumiałość,
nie pogardzaj nim, choć jesteś w pełni sił...
Kto porzuca ojca swego, jest jak bluźnierca,
a przeklęty przez Pana, kto pobudza do gniewu swą matkę. (Syr 3,12-13. 16)

Opuszcza się jednak zazwyczaj uwagę Mędrca:

Nie przechwalaj się niesławą ojca,
albowiem hańba ojca nie jest dla ciebie chwałą.
Chwała dla każdego człowieka płynie ze czci ojca,
a matka w niesławie jest ujmą dla dzieci (Syr 3, 10-11)

Tak, dzieci do końca życia winny rodzicom szacunek. I choćby tylko z tych nieco egoistycznych powodów, które podał Syrach, dzieci powinny o dobre imię swoich rodziców dbać szczególnie.

„Czwarte przykazanie przypomina dzieciom już dorosłym o ich odpowiedzialności wobec rodziców – czytamy w KKK 2218. I dalej: „W miarę możności powinny one okazywać im pomoc materialną i moralną w starości, w chorobie, samotności lub potrzebie. Jezus przypomina o tym obowiązku wdzięczności”.

To bardzo ważny obowiązek.  Pomoc – w miarę możliwości – materialna, moralna. Na pewno hojna, na miarę daru otrzymanego od rodziców, a nie skąpa, łatwo tłumacząca brakiem możliwości brak zainteresowania losem rodziców. Pomoc w chorobie, samotności, potrzebie. To nieraz trudne. Opieka nad obłożnie chorymi rodzicami może być nieraz ponad siły przeciętnego człowieka. Ale jakoś o rodziców zadbać trzeba. Nawet gdy – jak mówił Syrach – tracą rozum. Nawet gdy się mieszka daleko. Bardzo smutnym jest, gdy rodzice, ojciec czy matka, są zaniedbywani, choć odwiedzenie ich czy drobna pomoc nie wymagałyby większego wysiłku. Tak, naprawdę największe grzechy wobec rodziców popełnia się zazwyczaj nie wtedy, gdy mieszka się z nimi pod jednym dachem, ale gdy dorosłe dziecko o swoich starych rodzicach nie chce pamiętać i nawet kartka na święta czy telefon, to już za dużo.

Nie tylko rodzice

Moraliści w kontekście czwartego przykazania zauważają też obowiązki, jakie mają dzieci wobec innych sobie bliskich. Gdy mowa była o posłuszeństwie, wspomniałem o tych, którym rodzice powierzyli pieczę nad dzieckiem – nauczycielach czy wychowawcach. W praktyce dość często też dziadkach i babciach. Trzeba dodać jednak, że „szacunek wobec rodziców opromienia całe środowisko rodzinne”. Dotyczy także relacji z rodzeństwem. (KKK 2219). A wdzięczność za wszelkie dobro, w tym wzrastanie w wierze – wszystkim, którzy to dobro świadczyli czy w wiarę wprowadzali:  rodzicom, dziadkom, innym członkom rodziny, duszpasterzom, katechetom, nauczycielom czy przyjaciołom.

Uf, wydawało mi się że będzie krótko. Ale się rozciągnęło :). O czwartym przykazaniu w odniesieniu do rodzony to tyle. Teraz jeszcze o wiązanych z tym przykazaniem przez teologów relacjach społecznych. Na następnej stronie – teksty Katechizmu, które stały się inspiracją do tego wywodu.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg
  • Ktoś
    26.02.2020 16:09
    Mój tata zechciał sobie masażu, a ja mu powiedziałam nie. (nie jestem masażystką! ) Czy to grzech, że nie spełniłam jego woli?
  • Ppp
    27.02.2020 07:09
    Właściwie już rozgarnięty pięciolatek może mieć inne zdanie, niż rodzice i jednocześnie mieć rację. Zatem nie wiązałbym czci z posłuszeństwem – przynajmniej nie na sztywno. Raczej powinno to być działanie dla dobra, choć niekoniecznie zgodnie z wolą rodzica. Pozdrawiam.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    1 2 3 4 5 6 7
    8 9 10 11 12 13 14
    15 16 17 18 19 20 21
    22 23 24 25 26 27 28
    29 30 31 1 2 3 4
    5 6 7 8 9 10 11