Klasztor benedyktyński w Lubiniu - położony na wzgórzu kompleks otaczają lasy i pola. Cisza dzwoni w uszach.
Z lubińskiego klasztoru wróciłem do swej pracy w Warszawie targany emocjami. Miałem za sobą burzliwe życie - przed sobą perspektywę spokoju, którego tak mi brakowało.
Klasztorne tajemnice
Od mojej pierwszej wizyty u benedyktynów w Lubiniu, byłem częstym gościem klasztoru. Poznawałem dokładniej codzienne życie mnichów. Po obiedzie, w kuchni, przy zmywaniu naczyń prowadziłem dyskusje teologiczne z przeorem ojcem Karolem Meissnerem. Poznawałem też klasztorne tajemnice. Jeden z pokoi był nazywany przez zakonników „Mickiewiczem” - gdyż legenda głosiła, że właśnie w nim zatrzymał się Wieszcz przed wyjazdem na emigrację na paryskim bruku.
Brat Tadeusz, zmarły bibliotekarz, opowiadał mi o tajemniczej i zagadkowej postaci, która kiedyś na dłużej odwiedziła klasztor w czasach ciężkich i trudnych. Był to bardzo wykształcony Izraelita, który znał język aramejski i arabski, znawca teologii i filozofii. Do dziś zostały po tym tajemniczym człowieku nader oryginalne grusze w klasztornym ogrodzie - pod murem, dzięki konstrukcji z drutu, korony grusz przybrały kształt menory. W ogrodzie klasztornym są do dziś dwa szpalery takich grusz, owocujących zresztą - unikat w skali europejskiej.
Medal Świętego
Na murach klasztoru znajduje się niezwykły herb Lubinia - ma półksiężyc, krzyż równoramienny i gwiazdę sześcioramienną. A więc symbole trzech religii Księgi - islamu, chrześcijaństwa i judaizmu. Kiedy opowiedziałem o tym herbie pewnemu znakomitemu historykowi - aż oczy mu zalśniły.
Lubiński klasztor jest położony na wzgórzu, pod którym znajdują się bardzo stare lochy, jeszcze z czasów tatarskich najazdów. A klasztorny ogrodnik kiedyś mimochodem wspomniał o jakiejś wielkiej burzy, po której w klasztornym ogrodzie zapadł się pod ziemię ciągnik z przyczepą.
Inną ciekawostką jest Medal Świętego Benedykta. Powinien być on wykonany ze srebra lub mosiądzu. W całym klasztorze tylko jeden zakonnik ma prawo poświęcać taki medal według specjalnej formuły. A sprzed kilkuset lat pochodzą liczne przekazy o tym, jak Medal Świętego Benedykta ratował od morowego powietrza, zarazy, chorób. Przed pojeniem bydła do wiadra z wodą należało go zanurzyć.
Benedyktyni z Lubinia i Tyńca, w wyniku rozmów z Mennicą Państwową, wybili pewną ilość medali ze srebra i z mosiądzu (aluminium nie jest metalem szlachetnym i częstochowscy rzemieślnicy wypuszczali „fałszywki”). Medal przedstawia po jednej stronie postać świętego Benedykta, po drugiej znajduje się równoramienny krzyż. W otoku i na krzyżu znajdują się słowa łacińskie - w wolnym przekładzie oznaczające, że jest to medal naszego ojca, świętego Benedykta. Oraz łacińska modlitwa: „Idź precz szatanie, sam zjedz to, czym chcesz mnie poczęstować”.
aktualna ocena | |
głosujących | |
Ocena |
bardzo słabe |
słabe |
średnie |
dobre |
super |
W Australii dzieci przystępują do bierzmowania przed pierwszą komunią.
Dla lokalnych chrześcijan kluczowym problemem jest dziś przetrwanie pod względem finansowym.
Przed egzaminem dojrzałość co czwarty maturzysta pielgrzymował na Jasną Górę.
Jedynym rozsądnym wyjściem w sytuacji zagrożenia kraju jest przebaczenie i pojednanie.