Cegły nie są najważniejsze

– Pierwsze wykopy pod fundamenty szkoły wykonaliśmy na początku sierpnia ubiegłego roku. To, że w ciągu kilku miesięcy udało się nam postawić ten wielki budynek, to prawdziwy cud – mówi s. Elżbieta Blok SSND.

Uyo jest stolicą nigeryjskiego stanu Akwa Ibom. To ogromne miasto. Od kilku lat wśród jego mieszkańców pracuje polska misjonarka – s. Elżbieta Blok ze Zgromadzenia Sióstr Szkolnych de Notre Dame. W tym czasie dała się im poznać nie tylko jako gorliwa promotorka Bożego Miłosierdzia, ale także niezwykle sprawna menedżerka. Najważniejszą jednak sferą jej działalności jest katolickie szkolnictwo. Ostatnio w ciągu roku udało się jej wybudować ogromną szkołę. Zajęcia w nowym budynku już tej jesieni rozpocznie kilkaset nigeryjskich dzieci. Wszystko dzięki ofiarności wiernych z parafii Świętych Józefa i Judy Tadeusza w Rumi.

Zgodnie z wolą Kościoła

Kiedy s. Elżbieta wstępowała do zakonu, nie myślała nawet o pracy na misjach. Z czesem trafiła do placówki na Kielecczyźnie. – Były tam naprawdę bardzo skromne warunki. Wiem, że Pan Bóg przygotowywał mnie wówczas do pracy na misjach – ocenia. Mówi jednak, że gdy z woli zgromadzenia udała się do Afryki, od razu poczuła się u siebie. Pracowała w Gambii, w buszu, daleko od cywilizacji. Po 20 latach skierowano ją do Nigerii. Prowadziła tam biuro rozwojowe. Pisała projekty dla Gambii, Nigerii, Kenii, Sierra Leone i Ghany. Uczyła też w szkole. Problemem jednak były tragiczne warunki. – Lekcje odbywały się w starym kościele, który groził zawaleniem. Sale lekcyjne wydzielały jedynie parawany. Panował hałas, było także niezmiernie duszno – mówi s. Elżbieta. Postanowiła działać.

Spotkanie z archaniołem?

Jej ogromną troską była budowa studni dla mieszkańców Nigerii. W jednej z placówek prowadzonych przez siostry tygodniowy limit wody dla uczennic szkoły wynosił zaledwie 20 litrów. Wciąż jednak marzyła o budowie nowej szkoły w Uyo. Ale myśl ta zdawała się utopią. Stukała do różnych drzwi. Odwiedzała ambasady i organizacje charytatywne. Zwróciła się także do ks. Waldemara Cisły, szefa organizacji Pomoc Kościołowi w Potrzebie. Po pewnym czasie zadzwonił telefon. Ksiądz z tej organizacji zapewnił ją, że nie ma się o co martwić. Znalazła się w Polsce parafia, która zbierze pieniądze na budowę studni w najbardziej doświadczonej brakiem wody placówce edukacyjnej. Niedługo później odezwał się do niej ks. prał. Tadeusz Gut, proboszcz parafii św. Józefa i św. Tadeusza Judy z Rumi. Sprawy nabrały przyspieszenia. W krótkim czasie wpłynęły potrzebne pieniądze. Postanowiła przyjechać do Polski, aby podziękować.

Podczas tej wizyty podzieliła się z proboszczem i parafianami pragnieniem wybudowania szkoły w Uyo. Odzew był natychmiastowy. Parafianie zaczęli zbierać pieniądze na ten cel. Z Polski wyjechała już z pewną sumą. Nie pozwalała ona jednak jeszcze na rozpoczęcie budowy. Dopiero później, będąc już w Nigerii, zajrzała na stronę rumskiej parafii i ze zdumieniem zobaczyła, że w ogłoszeniach parafialnych cyklicznie pojawia się informacja o zbiórkach na budowę szkoły. – Księdza Guta nazywam swoim archaniołem i taki jest w rzeczywistości. Ma tak ogromne serce, że rozpalił parafian do ogromnej życzliwości i ofiarności – mówi siostra.

– Nie czuję się archaniołem ani bohaterem. Dla mnie to pobożny żart – mówi z zakłopotaniem ks. Gut. – To prawda, że przy naszej współpracy udało się dokonać czegoś, co przerastało nasze oczekiwania. Kiedy zaczynaliśmy wspierać budowę szkoły, byliśmy przekonani, że jest to inicjatywa, która rozłożona będzie na wiele lat. Jestem przekonany, że to sprawa Boża – dodaje kapłan.

Większość pieniędzy na budowę zebrano w parafii ks. Guta, choć kapłanowi udało się w zbiórki zaangażować także wspólnoty parafialne z Gdańska-Osowej, Wejherowa, Swarzewa, Gdyni-Cisowej i Jastarni. – Budowie towarzyszyła ogromna otwartość ludzkich serc. Zgłaszali się do nas ludzie, którzy o przedsięwzięciu dowiedzieli się z internetu i przywozili naprawdę znaczące sumy pieniędzy. Chcieli przy tym zachować anonimowość. To są cuda, które dzieją się tu i teraz. Więcej. Pokazuje to, że ludzie są wrażliwi i kiedy widzą sensowne działania, są naprawdę hojni – opowiada proboszcz. – Tam, w Nigerii, to dzieło ludzie nazywają „Boża łaskawość” i „Cud Bożego miłosierdzia” – mówi s. Elżbieta. Parafianie przekazywali nie tylko pieniądze. W zbiórki włączyło się także Gimnazjum nr 4 im. Karola Wojtyły, po reformie przemianowane na Szkołę Podstawową nr 10. Do Nigerii wysłano tonę zabawek i pomocy szkolnych: pluszaków, kredek, plasteliny i puzzli. Parafia dla wszystkich uczniów przekazała także stroje sportowe. Jak mówi siostra, było to dla dzieci ogromną radością, a moment otrzymania tych prezentów większość zapamięta do końca życia.

300 ton na głowie

Budowa nowej szkoły rozpoczęła się w sierpniu 2017 roku. A tuż przed Bożym Narodzeniem świętowano położenie dachu. Budynek ma imponujące rozmiary. Na pierwszym poziomie jest 5 klas, biura, pokój nauczycielski, toalety i przestronne korytarze. Na kolejnych dwóch piętrach – kolejnych 8 sal i ogromna aula. – Trzeba dodać, że u nas nie ma żadnego sprzętu – koparek, betoniarek czy czegoś podobnego. Wszystko wykonuje się najprostszymi narzędziami. Beton miesza się ręcznie. Kiedy laliśmy fundamenty, kobiety nosiły misy z betonem na swoich głowach. Na jeden strop potrzeba było 160 ton betonu – mówi siostra. W sumie nigeryjskie kobiety przeniosły na swoich głowach ponad 300 ton betonu, nie licząc paczek z płytkami czy innych materiałów.

Z chętnymi do pracy nie było problemu. W Nigerii panuje ogromne bezrobocie. – Postanowiłem, że trzeba wypłacić im premię. Później jeszcze postanowiliśmy sfinansować festyn dla wszystkich, którzy brali udział w budowie. Entuzjazm ponoć był ogromny. Nie mieściło im się w głowach, że ktoś w Polsce pomyślał o tym, żeby ich dowartościować. Cegły są ważne, ale najważniejsi są ludzie – podkreśla proboszcz. – Nasi parafianie ufundowali także stypendia dla 45 dzieci, które będą uczyć się w tej szkole. Opieką objęliśmy sieroty i półsieroty. Ta pomoc nie jest anonimowa. Każdy z fundatorów dostał obrazek ze zdjęciem „swojego” dziecka. Podopieczni od czasu do czasu łączą się i rozmawiają z nimi przez internet – dodaje ks. Gut.

– Dzieci to przyszłość i trzeba w nie inwestować. Trzeba je wychować w patriotyzmie, ugruntować w wierze, dać solidną wiedzę i rozwinąć wszechstronne zdolności. One naprawdę są zdolne. W ten sposób buduje się lepszy świat. W Nigerii trwa trudny do rozwiązania problem na płaszczyźnie religijnej. Kolejnym są waśnie etniczne i plemienne. A człowiek, który ma wiedzę i szerokie horyzonty, zupełnie inaczej funkcjonuje w społeczeństwie. Mam pewność, że to nowe pokolenie da Nigerii zupełnie nową twarz – zaznacza siostra.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    29 30 1 2 3 4 5
    6 7 8 9 10 11 12
    13 14 15 16 17 18 19
    20 21 22 23 24 25 26
    27 28 29 30 31 1 2
    3 4 5 6 7 8 9