Triduum Miłości

Droga krzyżowa Jezusa, zakończona śmiercią na Golgocie, okazała się drogą największej miłości, a nie największej porażki. Historia Zmartwychwstałego potwierdza, że człowiek jest w stanie skazać na ukrzyżowanie Boga, który z miłości do nas przyjmuje ludzką naturę, lecz nie jest w stanie zatrzymać Boga w grobie.

Wielki Piątek i przerażeni uczniowie

Wydarzenia Wielkiego Tygodnia stały się dla uczniów Jezusa osobistym dramatem. Byli oni zdruzgotani ukrzyżowaniem i śmiercią ich ukochanego Mistrza. Tego się nie spodziewali, mimo że Jezus zapowiadał, iż zostanie wydany w ręce złych ludzi i śmiertelnie skrzywdzony. Apostołowie nie tylko byli zaskoczeni losem Zbawiciela. Byli też rozgoryczeni swoją własną postawą. W godzinie próby wszyscy rozczarowali. Jeden z nich - Judasz - zdradził swego Mistrza. Piotr, który z zapałem zapewniał Jezusa o swojej odwadze, zaparł się Go trzykrotnie. Inni uczniowie pouciekali. Tylko Jan pojawił się pod krzyżem. Lecz również i on schował się później w Wieczerniku przed światem. Położenie uczniów stało się odtąd dramatyczne. Byli oni przekonani o tym, że ich ukochany Mistrz całkowicie przegrał. Przerażało ich okrucieństwo i przewrotność ich własnych rodaków, mających władzę, którzy sprzymierzyli się ze znienawidzonym okupantem, byle tylko zabić Jezusa. Zaskoczyła ich także bezmyślność podburzonego tłumu ludzi dobrej woli, który poddał się manipulacji i w demokratycznych wyborach wybrał pospolitego przestępcę, a nie Tego, który przeszedł przez ziemię wszystkim dobrze czyniąc.

W obliczu nieodwołalnej - w ich przekonaniu - klęski, uczniowie Jezusa nie marzyli już o niczym innym, jak tylko o tym, by zapomnieć o całej tej bolesnej historii. Gdyby mogli cofnąć czas, to z pewnością nie poszliby drugi raz za Nauczycielem z Nazaretu. Wiadomość o pustym grobie musiała spaść na nich jak grom z jasnego nieba. Mogli spodziewać się wszystkiego, tylko nie tego, że historia ich Mistrza - i ich własna misja - nie są jeszcze zakończone. Piotr i Jan, którzy biegną w kierunku grobu, przekonują się, że grób jest naprawdę pusty. Wtedy otwierają się im oczy i przypominają sobie słowa Jezusa, który mówił im przecież, że będzie zabity i że trzeciego dnia zmartwychwstanie. W dniach tryumfu Mistrza nie brali pod uwagę tej pierwszej zapowiedzi. W obliczu dramatu Golgoty zapomnieli o drugiej. Pusty grób stał się dla nich początkiem przełomu. Zaczęła odradzać się w nich nadzieja. Zaczęła kiełkować w nich myśl, że może jednak Jezus żyje, zgodnie z tym, co sam zapowiadał. Piotr i Jan wracają do pozostałych uczniów z nowiną o tym, że w grobie nie ma ciała ich Mistrza. Oni sami nie są jednak jeszcze przemienieni. Odkrycie pustego grobu nie wystarczyło, by uwolnić ich od lęku i poczucia bezradności.

Zmartwychwstały powraca

Postawa uczniów zmienia się - i to radykalnie - wtedy, gdy osobiście spotykają Jezusa, który przyszedł do Wieczernika. Dopiero teraz naocznie upewniają się o tym, że On nie tylko zmartwychwstał, ale że nadal jest z nimi, bo nadal ich kocha! Było to dla nich zupełnie zaskakujące doświadczenie, gdyż apostołowie - podobnie, jak Adam i Ewa na początku historii - bali się spotkania z Bogiem, którego zawiedli. Jezus o tym wie i dlatego najpierw ich uspakaja słowami: „Pokój wam!” (J 20, 19). W ten sposób Zmartwychwstały upewnia swoich uczniów, że szuka ich nie po to, by udowodnić swoje zwycięstwo, by się zemścić czy by odwołać miłość, lecz po to, by swoją miłość potwierdzić, by umocnić i przemienić apostołów, by powołać ich na nowo jako swoich świadków: „Jak Ojciec mnie posłał, tak i Ja was posyłam” (J 20, 21). Zmartwychwstały Jezus powrócił, bo nie przestał kochać. Powrócił, bo kocha nas nad życie. Dosłownie! Powrócił po to, by apostołów i każdego z nas upewnić, że los człowieka jest dla Niego ważniejszy niż Jego własny los! Powrócił, by potwierdzić, że On – najbardziej skrzywdzony w historii ludzkości – jest jednocześnie tym, który najbardziej kocha. Jest Tym, który kocha wszystkich: zarówno tych, którzy wydali Go na śmierć, jak i tych, którzy Go opuścili. Zmartwychwstały Jezus pokazuje swoim uczniom przebite dłonie i bok (por. J 20, 20). Umacnia ich Duchem Świętym i przekazuje władzę odpuszczania grzechów.

Zmartwychwstały pozostaje

Gehenna Jezusa zaczęła się w Wielki Czwartek wieczorem. Gdy spożywał z uczniami wieczerzę, już wiedział, na co zgodzi się kilka godzin później. Wiedział też o bezradności i rozpaczy, jakiej ulegną wtedy Jego uczniowie. To właśnie dlatego zanim pozwolił, by przybito Go do krzyża, znalazł sposób na to, by pozostać z tymi, za których zgodził się oddać życie. Wiedział, że my, ludzie tej ziemi, najpierw wystawimy Jego miłość na największą próbę i sprawdzimy, czy On naprawdę kocha nas dosłownie nad życie. Później będziemy Go szukać, bo przecież nie możemy żyć bez Niego i bez Jego miłości. A On pozwoli się znaleźć nie tylko swoim apostołom, lecz wszystkim swoim uczniom w kolejnych pokoleniach.

«« | « | 1 | 2 | » | »»
Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg
  • tak
    03.04.2015 23:14
    Dałby sobie ksiądz spokój z tym szaleństwem. Tak to ciągle jest powtarzane , że zaczyna brzmieć jak banał. Po co ta banalizacja? Szacunek dla słowa i Słowa jeszcze nikomu nie zaszkodziła, Bóg , który szleje- to niepoważne i dla mnie brzmi bez prawdziwego szacunku.
  • ww2
    04.04.2015 09:36
    Każdego roku jesteśmy bogatsi o kolejne życiowe doświadczenia, o nowe radości i smutki, o lepsze rozumienie sensu Dekalogu. Dzięki temu mamy szansę jeszcze lepiej rozumieć dramat grzechu, a jednocześnie jeszcze bardziej możemy zdumiewać się miłością Boga, który aż tak bardzo kocha człowieka, że pozwala się przybić do krzyża. O tak wielkiej i ofiarnej miłości Boga do człowieka nie moglibyśmy nawet wymarzyć. Na krzyżu Bóg potwierdza, że nie przyszedł, aby nas pokonać, lecz aby nas przemienić. Człowiek pokonany buntuje się, a człowiek kochany ma szansę się nawracać i stawać podobnym do tego, kto kocha.
  • alleluja!
    04.04.2015 10:02
    Jesteśmy do głębi serca poruszeni, gdy jakiś człowiek oddaje życie za innych, na przykład mężczyzna poświęca własne życie, by uratować żonę i dzieci. A na krzyżu za człowieka życie oddaje Bóg, Stwórca i Pan wszechświata. Taka jest odpowiedź Boga na śmiertelne zagrożenie, jakim jest dla nas grzech.
  • dziękuję!
    04.04.2015 22:49
    Dziękuję Ci, Boże, za Twoją miłość aż do krzyża, za Twój powrót po zmartwychwstaniu, za Twoją obecność w Eucharystii aż do skończenia czasów. Dzięki Twojej miłości wiem, że z Tobą nawet droga krzyżowa jest drogą błogosławieństwa.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    29 30 31 1 2 3 4
    5 6 7 8 9 10 11
    12 13 14 15 16 17 18
    19 20 21 22 23 24 25
    26 27 28 29 30 1 2
    3 4 5 6 7 8 9