Ooooo?

Życie Bogu poświęconych kobiet oraz mężczyzn jest nienawistne złym mocom.

Rynek naszej gminnej metropolii. Samochodów więcej niż ludzi. Przede mną młoda mama z czterolatkiem. Malec bez przerwy coś plecie. Patrzę pod nogi, bo grudy śniegu. Nagle mały ucichł i za moment usłyszałem głośne „oooo?”. Z wyraźnym znakiem zapytania. Podniosłem oczy. Z naprzeciwka szła młoda zakonnica. W habicie. Chłopiec z rączką wyciągniętą przed siebie wiódł paluszkiem za nią. Towarzyszyło temu owo pytające „oooo?”. Nie zdziwiłem się zdziwieniem malca. Spotyka się tu czasem zakonnicę, kilka pochodzi z miasteczka i okolic (nawet z Nowego Świętowa; pozdrawiam!). Ale na naszym terenie klasztoru ani jednego. Kiedyś były. Ministrantka przygotowuje przed Mszą wezwania modlitwy powszechnej. „Proszę księdza, czym to zastąpić?”. Zwyczajne pytanie, gdy obce słowo jest dla dziecka niezrozumiałe. Pokazuje w tekście „módlmy się za osoby konsekrowane”. Nie ma czasu na dłuższe tłumaczenie. Mówię: za siostry zakonne. „Aha! Wiem”.

Czterolatek nie wiedział. Czternastolatka wiedziała. Przypuszczam jednak, że i ona nie bardzo wie, kto to tak naprawdę zakonnica. I po co jest się zakonnicą. I co się robi – nie ma przecież jakiejś jednej sfery aktywności zakonnic. W krajobrazie naszej okolicy zdarzają się czasem. Jak mają urlop i przyjadą do rodziny. W życiu nie ma ich wcale. Ani w życiu kościelnym, ani społecznym. Jak jest w innych regionach? Różnie. Są na tej mapie białe plamy oznaczające prawie zupełny brak sióstr zakonnych, nawet w krajobrazie. Są regiony i okolice, gdzie jest to obecność żywa, wpływająca na kształt i funkcjonowanie lokalnych społeczności. Powody jednego i drugiego są wielorakie. Od historycznych zaszłości z epoki rozbiorów czy bliższej – komunizmu. Po jakąś ludzką niewydolność poszczególnych zakonów czy klasztorów. Za wszystkim kryje się także odwieczna walka zła z dobrem – bo życie Bogu poświęconych kobiet oraz mężczyzn jest nienawistne złym mocom.

Nie nam więc oceniać poszczególne okolice, zakony, zgromadzenia czy klasztory. Ale wszystkim nam powinno zależeć na przybliżeniu potencjału, jakim są wspólnoty osób konsekrowanych, do tkanki zwyczajnego, codziennego życia ludzkiej społeczności. Ale też trzeba intensywniejszego wchodzenia ludzi w habitach w tę społeczną codzienność. To chyba już dzwonek alarmowy, bo może się okazać, że większość czterolatków wykrzyczy swoje pytające „ooooo?” na widok coraz rzadszego zjawiska zakonnicy. A może i księdza? Tym bardziej że tych ostatnich nie widać, choć są. Trzeba być „miastem na górze”, widocznym, jak uczył Jezus.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • czlowiek1
    02.02.2012 17:58
    Po co dziewczynce życie siostry zakonnej?
    Przecież może w krótkiej spódniczce czytać Epistołę i czytanie ze Starego Testamentu w czasie Mszy?
    Patrzcie, zakonnica musi być cicha, pokorna i posłuszna. A lektorka, ledwo umiejąca czytać i posiadająca nawet mniejszą inteligencję moralną niż intelektualną, w super-krótkiej spódniczce, przybiera postać Chrystusa czyli działa in-persona-Christi.

    Po co dziewczynkom zakony, jak może na wysokich szpilkach i w super-mini spódniczce lub legginsach działać in persona Christi??

    Jak by zniknęły lektorki i ministrantki, to byśmy widzieli w 20 latach pełne klasztory, ale to się nie zdarzy.

    I w kościele kobiet, nie mam pozwolenia tego mówić, ponieważ to rozprasza "pokój Ducha świętego".. a jeszcze ogłoszę prawdę, że w Međugorje nie ma Matki Bożej, zgodnie z biskupem Mostaru, Ratko Perić'a, ordynariuszem gminy Čitluk, sołectwo Međugorje.

  • aga
    04.02.2012 14:56
    Nie zgodzę się z komentarzem człowieka1. W Kościele potrzebne są zarówno zakonnice, jak i lektorki. Nieprawdą jest, że lektorki czytając Słowo Boże są nieodpowiednio ubrane. Ta funkcja wymaga od nich odpowiedniego stroju i przygotowania i one o tym wiedzą. Warto tez uzmysłowić sobie, że czytanie Słowa Bożego może być drogą do zakonu... Mi, jako lektorce, przykro, że tak źle nas człowiek1 ocenia...
  • hanka
    04.02.2012 15:38
    Żałosny komentarz.
    Ministrantura jest po to, by kiełkowały powołania do zakonów, seminariów i do dobrych małżeństw. I co ma do tego krótka spódnica? In persona Christi (w Osobie Chrystusa) to zdaje się tylko ksiądz w czasie konsekracji działa.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie...

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    29 30 1 2 3 4 5
    6 7 8 9 10 11 12
    13 14 15 16 17 18 19
    20 21 22 23 24 25 26
    27 28 29 30 31 1 2
    3 4 5 6 7 8 9