Nie da się zmienić płci

Mało kto wie, że transseksualizm nie jest grzechem. Grzechem jest dopiero, gdy osoba z problemem transseksualnym poddaje się operacji tzw. zmiany płci.

Wielu z nas zetknęło się z takimi ludźmi. Z dziewczyną, która ubiera się po męsku, ukrywa piersi, trzyma się przy kolegach, a gardzi towarzystwem koleżanek. Albo z chłopakiem, któremu wydaje się, że znalazł się w męskim ciele przez jakąś tragiczną pomyłkę Pana Boga. Czasem cierpienie prowadzi ich do stymulacji hormonami przeciwnej płci, a potem na stół operacyjny. Tam lekarze formują kobietom penisy z innych tkanek lub stymulują do wzrostu łechtaczki. Mężczyznom formują pochwy. Prawdziwe organy płciowe wycinają.

Transseksualistą jest najbardziej obecnie znany w świecie, po Lechu Wałęsie, polski polityk: Anna Grodzka. Głosi poglądy rażąco sprzeczne z nauką Kościoła. Warto jednak pamiętać, że do „zmiany płci” pchnęło go cierpienie. Być może nie znalazł się w jego otoczeniu nikt, kto by mu pomógł. Choć dzisiejszy poseł nosił imię Krzysztof, miał żonę i syna, to w chwili małżeńskiego kryzysu zwątpił w swoją męskość i wrócił do marzeń z okresu nastoletniego, by być kobietą.

Okaleczeni zmianą płci

Wydaje się, że wystąpieniu transseksualizmu sprzyjają różne czynniki, np. zaburzenia hormonalne w czasie życia płodowego. Dziś, gdy wiele kobiet zażywa hormonalne środki antykoncepcyjne, ten problem może więc się nasilać. Według ks. dr. Marka Dziewieckiego, psychologa z UKSW, zawsze jest jednak coś jeszcze: bolesne przeżycia z dzieciństwa lub młodości.

– To mogą być zaburzone relacje między rodzicami, jakieś traumatyczne przejścia, krzywdy doznane od rówieśników w szkole czy coś innego, co odbiera radość życia – mówi ks. Dziewiecki. – Znam mężczyznę z tym problemem, który jako nastolatek nie umiał grać w piłkę. Koledzy z niego kpili, a dziewczyny mu współczuły. Tak się do nich zbliżył, że zaczął myśleć: „Może też jestem dziewczyną? Bo chłopaki to chyba nie mój świat” – relacjonuje ksiądz psycholog. Opowiada też o dziewczynie, która była, co zaskakujące, bardzo dziewczęca i delikatna. W szkole pechowo trafiła na tak prymitywne koleżanki, że bardzo się co do kobiecości rozczarowała. – A ponieważ jednocześnie miała fajnych kolegów, zaczęła z czasem myśleć: „Chłopcy są tacy konkretni, rzeczowi, można spotkać chłopaków szlachetnych”. I zaczęła marzyć o tym, by stać się chłopakiem – dodaje.

Dlaczego Kościół nie uznaje twierdzenia niektórych lekarzy, że transseksualizm „leczy się przez operację zmiany płci”? – Bo płeć to nie jest jakiś dodatek do naszej osobowości. To, że jesteśmy mężczyznami albo kobietami, to jest ważny element nas samych – tłumaczy ks. dr hab. Antoni Bartoszek z Uniwersytetu Śląskiego, teolog moralny. –

Próba leczenia psychiki za pomocą ingerencji w ciało nie przynosi pełnej wewnętrznej harmonii. Wszelkie ingerencje w samo życie (in vitro, aborcja, eutanazja) oraz w tożsamość płciową mają charakter moralnie niegodziwy – mówi.

Kilka osób po takiej operacji mówiło ks. Dziewieckiemu, że pogorszyła się ich sytuacja.

Na przykład mężczyźnie po operacji „zmiany płci” koledzy dali do zrozumienia, że nie chcą z nim kontaktu. – A w nowym środowisku osób drugiej płci też nie znalazł akceptacji. Choć koleżanki traktują go poprawnie, to nie ma mowy o jakimś bliższym kontakcie, zwierzaniu się. Ci ludzie po dokonaniu manipulacji na własnym ciele stali się jeszcze bardziej samotni – uważa ks. Dziewiecki.

Odbuduj radość życia

– Gdzie ludzie z problemem transseksualnym mają szukać pomocy? Czy jako Kościół nie zostawiamy ich samych sobie? Skąd oni mają wiedzieć, jak szukać psychologa, który kieruje się nauką Kościoła? – bombarduję pytaniami kościelnych specjalistów od psychologii i teologii moralnej. – Nam się wydaje, że psycholog musi wszystko rozwiązać. Tymczasem potężnym wsparciem jest tu kierownictwo duchowe, najlepiej ze strony dobrego kapłana – podpowiada ks. Bartoszek.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • Lila
    03.02.2018 06:43
    Większego steku bzdur nie czytałam już dawno. Kościół tak naprawdę nie ma pojęcia, czym jest transseksualizm, co nie przeszkadza mu wygłaszać błędnych, a nieraz nawet kłamliwych opinii,rzutujących na sytuację osób transpłciowych i odbieranie ich przez społeczeństwo. Operacja zmiany płci jest grzechem? A przeciw któremu przykazaniu? Inna sprawa - póki co żyjemy w państwie demokratycznym, które gwarantuje wszystkim równość (przynajmniej teoretycznie) i przeciwstawia się dyskryminacji - a nazywanie Anki Grodzkiej "on" jest wykroczeniem przeciw prawu. Według prawa Anka jest kobietą, co zostało potwierdzone prawomocnym postanowieniem sądu, więc choćby dlatego należałoby respektować stan faktyczny i używać właściwych końcówek i zaimków.
  • maya
    23.03.2018 12:18
    Mi się wydaję że Bóg popatrzy tylko na Wasze serce, jak kochaliście ile grzechów popełniliście i jak kochaliście Boga, i kogo do Boga przyprowadziliście? Ile macie w sobie miłości i ile niewinności i pokory. Ja jestem transplciową osobą i mimo, że jestem po kilku operacjach to nie neguję faktu ze urodziłam sie chłopcem. Prawda jest taka że jesteśmy ludźmi i mamy tutaj misje miłości i pomocy innym. Ja jestem aseksualna i mam partnera.
  • Ada
    31.03.2018 19:58
    Cóż przeczytałam to z przykrością, jestem osobą transeksualną, po zmianie dokumentów, mam ciekawą pracę, nie straciłam przyjaciół, rodziny. Zapomnieliście o budowie mózgu, cóż on nie ma dla was znaczenia. U osób transseksualnych M na K ma budowę podobną do kobiecego. Jednak autor tekstu i podobnie myślące osoby, biorą pod uwagę opakowanie. Może tego nie bierzecie pod uwagę ale przez taką propagandę bierzecie odpowiedzialność za młodzież transeksualną, która popełnia samobójstwo. Odsetek samobójstw, wsród osób TS, jest znacznie wiekszy niz u innych. Piszę o tych, co są przez tranzycją i odpowiednim leczeniem medycznym. Mam syna, który mnie wspiera, bo widział jak się męczyłam, dawałam radę bardzo długo, jak syn był niepełnoletni, jak dorósł, nie dałam rady, syn ma żony, córki powiedział dwa ważne zdania. Nie ważne czy rodzic jest kobietą czy meżczyzną, ważne by był szczęśliwy. Drugie zdanie. Ze musiałam to zrobić, bo inaczej by mnie nie było. Dokładnie tak by sie stało, byłabym martwa mentalnie dla swiata, albo co tez jest mozliwe nie byloby mnie wcale, jestem osobą wiedzącą co piszę. Nie proszę o akceptację, proszę nie przeszkadzajcie.
  • KaRina
    05.06.2019 23:17
    Ja urodziłam się z męskim ciałem. Nie chciałam robić rodzicom przykrości dlatego nie przyznawałam się długie lata. W końcu już nie dawałam rady kontrolować mojego życia "na pokaz" z tym, które przeżywałam w środku...a doskonale sobie zdawałam sprawę już w szkole podstawowej w jak trudnej sytuacji jestem i że w życiu będę miała duże problemy. W końcu się odważyłam. Rodzice poczuli się bardzo skrzywdzeni i nie utrzymują już ze mną kontaktu. Moje życie we wszystkich aspektach zmieniło się na plus diametralnie. W rok pozbyłam się fobii społecznej, stanów lękowych, poczucia braku wszelkich perspektyw, stuporu, poczucia braku własnej wartości. Czuję się wreszcie spójna. Mam taką pracę, że pracuję z ludźmi, mam zawód zaufania społecznego i dużą ekspozycję społeczną...i nikt nie ma z tym problemu. Nie żałuję ani odrobiny podjętej decyzji. Wcześniej byłam wrakiem człowieka...a mężczyzną nie czułam się nigdy.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    29 30 1 2 3 4 5
    6 7 8 9 10 11 12
    13 14 15 16 17 18 19
    20 21 22 23 24 25 26
    27 28 29 30 31 1 2
    3 4 5 6 7 8 9