Znajomość siebie samego

W psychoanalizie człowiek wchodzi w siebie po to, aby pozostać jedynie widzem...

 

Fragment książki Fultona J. Sheena, "Miłość, która czeka na ciebie", W drodze, Poznań 2021.

Samopoznanie  jest  możliwe,  człowiek  jest  bowiem  jedynym  stworzeniem, które może poznać siebie. Kamień, róża czy słoń nie może wejść w siebie i przejrzeć się w swoim sumieniu jak w  zwierciadle,  ale  człowiek  może  to  zrobić.  Może  siebie  podziwiać, może być z siebie zadowolony, może być na siebie zły czy  też  może  rozpaczać  z  powodu  swojego  stanu.  Człowiek  może być nie tylko podmiotem swoich doświadczeń, ale tak-że może i ich przedmiotem. To jest właśnie ta zdolność, która nie  tylko  zapewnia  mu  wyższość  nad  zwierzętami,  ale  także  stwarza możliwość duchowego nieładu i zawodów, o ile nie wypełni swojego wysokiego przeznaczenia w łączności z Bogiem.

Wszyscy jesteśmy bytami, które zdają sobie sprawę z własnego istnienia, ale bardzo mało jest takich ludzi, którzy praw-dziwie  są  świadkami  wartości  swojego  życia.  Zdajemy  sobie  sprawę z istnienia przedmiotów, które znajdują się poza nami, ale  bardzo  nieliczni  ludzie  zastanawiają  się  nad  swoim  własnym bytem. Znamy siebie od strony zewnętrznej: jesteśmy po-dobni  do  innych  ludzkich  bytów  i  zgodnie  z  ich  zwyczajami  ubieramy  się  i  myślimy,  ale  rzadko  kto  pomyśli  o  sobie  jako  o odrębnej, niepowtarzalnej istocie, która to odrębność odróżnia nas przecież od innych ludzi, i równie rzadko kto zastanowi się nad swoim stosunkiem do Pana Boga. Współczesny  nam  świat  obraca  się  w  kręgu  herezji  działania albo też tkwi w godnej pożałowania iluzji, jaką się żywi zarówno kapitalizm, jak i komunizm, mianowicie że szczęście jest czymś zewnętrznym wobec człowieka, dobroć jest równo-znaczna z ruchem, życie wewnętrzne to oznaka słabości, a apostolstwo to propaganda. Stąd wywodzi się wielka popularność powieści, które nie wymagają od czytelnika myślenia, muzyki opartej na ruchu, a nie na melodii, magazynów z dużą liczbą sensacyjnych  ilustracji,  a  minimalną  ilością  poważnych  treści,  sztuki  wywierającej  wrażenie  zamazanymi  kolorami,  aby  uniknąć  zarówno  poprawnego  kształtu  (formy),  jak  i  treści  (substancji).  Nowoczesny  człowiek  nie  posiada  w  swojej  duszy niczego, czego nie byłoby w zewnętrznym świecie. Odkąd wojny,  zmagania  i  zbrodnie  szaleją  na  świecie,  człowiek  nie  posiada innych myśli czy pragnień niż te, które kipią w gorączkowym  chaosie.  Człowiek  nie  może  się  przed  tym  ani  schronić,  ani  uciec.  Niektórzy  ludzie  uciekają  w  alkoholizm  i  tabletki nasenne, aby umknąć od świadomości. Inni odurzają się zewnętrznymi podnietami i uciechami, które zostawiają mało czasu  na  myślenie.  Ktoś  mógłby  się  zastanawiać,  czy  psychologicznie współczesne zainteresowanie tajemniczymi morderstwami, thrillerami, horrorami i filmami nie jest przyznaniem się ludzkości do tego, że wielkie osobiste problemy życia muszą zostać rozwiązane. Ale zamiast rozwiązać własny problem życiowy, w tych wszystkich zajęciach i uciechach rozpatrujemy zagadnienia życiowe innych ludzi, a słuchając i patrząc na te wszystkie okropności, które się dzieją obok nas, człowiek może zapomnieć na chwilę o tej grozie piekła, która szaleje wewnątrz jego własnej duszy. Chyba jednak zdajecie sobie sprawę z tego, że wiedza o sobie, poznanie siebie, o którym mówimy, nie jest tym samym co psychoanaliza. W psychoanalizie uważa się własną jaźń za widza, który przygląda się własnemu stanowi umysłowemu, natomiast w poznaniu samego siebie jaźń uważamy za siłę twórczą, a więc i odpowiedzialną za wszelkie postanowienia i dokonany wybór.  W  psychoanalizie  nie  podejmujemy  moralnych  zobowiązań co do zmiany swoich zwyczajów i nawyków, albowiem psychoanaliza  nie  uznaje  wykroczeń  przeciwko  moralności,  z  kolei  w  poznaniu  siebie  następuje  rozpoznanie  zła,  a  więc  i konieczność zerwania z tym, co uznaliśmy za złe. W psychoanalizie człowiek wchodzi w siebie po to, aby pozostać jedynie widzem, nie uznaje się w niej bowiem żadnego oparcia poza ludzką osobą, zaś w poznaniu siebie człowiek zadaje sobie trud wniknięcia w głąb duszy po to, by móc wzbić się ponad siebie i złączyć z Bogiem. Prawdziwe poznanie siebie dzięki wniknięciu w głąb duszy objawia nam, że posiadamy dwie jaźnie: pozorną jaźń oraz prawdziwe ja, osobowość zewnętrzną i osobowość wewnętrzną. Jesteśmy ludźmi, jak wszyscy inni ludzie, ale każdy z nas jest człowiekiem, który jest zupełnie odrębny i niepodobny do drugiego człowieka. Pozorna jaźń jest tym, za co się sami uważamy i co myślimy o sobie, a istotna jaźń – tym, czym w rzeczywistości jesteśmy. Pozorna jaźń to jest powłoka, zaś istotna jaźń to miąższ, czyli substancja. Pozorna jaźń jest zmienna, podobnie jak suknie, które nosimy, zaś istotna jaźń jest jak nasze ciało i  krew.  Nasza  powierzchowna  jaźń  jest  tak  ściśle  zespolona  ze swoimi mylnymi ideami i uczuciami, że praktycznie rzecz biorąc, istotna jaźń zostaje zupełnie przytłumiona i zaduszona. Te dwie jaźnie nie mogą żyć obok siebie jednocześnie, a pokusa, żeby tego dokonać, powoduje wiele wyrzutów sumienia, trosk i  niezadowolenia.  Aby  w  duszy  zapanowała  prawdziwa  wolność, ta pozorna jaźń, czyli to powierzchowne ja, musi zniknąć. Można tego dokonać przez badanie swojego sumienia: dzięki tej czynności odkrywamy złodzieja w domu, którego obecność wyjaśnia  nam  powód  naszych  poprzednich  strat.  Człowiek  przypomina cebulę w tym sensie, że podobnie jak cebula ma wiele  warstw  skóry  i  łupin  samooszukańczych,  które  są  obliczone na to, aby powstrzymać go od poznania samego siebie. Podobieństwo człowieka do cebuli można posunąć jeszcze da-lej:  zdzieranie  zewnętrznych  łupin  powoduje  łzawienie  oczu  człowieka, a są to łzy żalu i skruchy. Od  czego  zaczyna  się  poznanie  siebie?  Istnieją  w  tym  względzie dwie reguły. Po pierwsze, musimy posiadać jakiś określony wzór, inaczej bowiem staniemy się ofiarą własnego zakłamania. Zegar nie idzie ani dobrze, ani źle, gdy tylko na niego patrzymy. Aby rozpoznać jego wartość, musimy móc sprawdzić. W podobny sposób,  jeżeli  człowiek  ma  siebie  poznać,  musi  posłużyć  się  jako wzorem naszym zbawicielem Jezusem Chrystusem, który stał  się  dla  nas  tym,  czym  słońce  jest  dla  naszych  oczu.  Jest  On światłem, które mówi nam nie tylko o zasadzkach, których mamy unikać, ale i daje nam wzór tego, co jest dobre, a co złe.

Po drugie, poznając siebie, musimy odszukać naszą główną wadę czy też szczególną przywarę, która góruje nad wszystkimi innymi,  odbijając  się  na  naszych  postanowieniach,  pragnieniach i żądzach, a która ma ścisłą łączność z naszym indywidualnym, osobistym temperamentem. Nie oznacza to oczywiście, że nie posiadamy w sobie niczego dobrego, ale raczej że istnieje zagrożenie, iż nasze dobre strony ulegną zniszczeniu poprzez jakąś  ukrytą  wadę  czy  też  brak.  Najprędzej  dochodzimy  do  wykrycia naszej głównej wady przez zapytanie samych siebie: o czym najwięcej myślę, gdy jestem sam? W jakim kierunku idą moje myśli, gdy nie są niczym hamowane? Co najbardziej mnie przygnębia, gdy tego nie mam, a cieszy, gdy to posiadam? Które wady, gdy mnie o nie oskarżają, powodują u mnie największe rozdrażnienie i gniew, których win i błędów najenergiczniej się wypieram i twierdzę, że takich nie mam? Główna wada u różnych osób może być inna, ale stanowi najczęściej  jedną  z  siedmiu,  które  warto  tu  sobie  wymienić:  pycha, chciwość, zmysłowość (żądza), zazdrość, gniew, obżarstwo i pijaństwo, lenistwo.

(….) Mogę wam natychmiast wymienić siedem korzyści wynikających z praktykowania samopoznania, które wykorzeniają z nas wszystkie wady główne.

1.   Samopoznanie  pozbawia  poczucia  odosobnienia,  samotności i w pewnym znaczeniu pustki. Sprawia, że nikt już nie uważa miłości jedynie za zadowolenie własnego ego, ale za rozszerzenie i powiększenie swojej duszy w życzliwości i miłości względem Boga i bliźniego.

2.   Samopoznanie  leczy  ze  złego  humoru  i  posępności,  gdyż wiemy, że nasze uczucia zostały poświęcone Bogu i obracają się w Jego kręgu. W ten sposób zostajemy wyłączeni z życia  od  przypadku  do  przypadku,  w  którym  dzień  deszczowy  czy też niepożądany gość rozstrzyga o kierunku, w którym idą nasze uczucia.

3.  Samopoznanie usuwa nudę, albowiem zaprowadza ład i porządkuje prawdziwą jaźń, kieruje ją do Boga. Nuda powstaje z powodu braku celu. Życie jest rzeczywiście nudne, jeżeli nie wiemy, po co tu żyjemy ani też dokąd mamy się udać.

4.   Samopoznanie  zwiększa  naszą  działalność  w  prawdziwym, dobrym tego słowa znaczeniu, albowiem gdy braknie wy-mówek dla pozornej jaźni, dla naszego ego, wtedy prawdziwa, rzeczywista jaźń może zacząć żyć poświęceniem się dla drugich.

5.   Samopoznanie  wypędza  rozpacz.  Możemy  spokojnie  spojrzeć na swoją straszliwą chorobę egoizmu, gdy dusza znajdzie Boskiego Lekarza, który może ją uleczyć.

6.  Samopoznanie zapobiega nieprawidłowemu działaniu naszego  umysłu,  albowiem  wielką  głupotą  jest  sądzić,  że  powierzchowna  jaźń  jest  właśnie  taką  prawdziwą,  rzeczywistą  jaźnią i że ta nas zwodzi. W chwili gdy prawdziwa rzeczywista jaźń zostanie odnaleziona, pozorna jaźń przestaje tak strasznie bać się, że zostanie zdemaskowana.

7.  Samopoznanie robi w duszy miejsce dla życia Bożego. Jeżeli pudełko jest pełne piasku, nie można do niego nasypać soli,  a  gdy  nasza  dusza  jest  zapełniona  pozorną  jaźnią,  nie  może zostać napełniona przez Boga.

Fragment książki Fultona J. Sheena, "Miłość, która czeka na ciebie", W drodze, Poznań 2021.

 

 

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
30 31 1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10