Bł. Tytus Zeman - salezjanin, kapłan, męczennik

Jego biografia jest wstrząsająca, a przy tym wypełniona miłością do Chrystusa.

O Tytusie Zemanie co nieco czytałam wcześniej, ale nigdy wcześniej nie miałam w rękach jego biografii. Ta książka jest wstrząsająca, miejscami aż ma się ochotę zamknąć oczy, gdy człowiek sobie wyobrazi przez co ten niezwykły kapłan musiał przejść.

Nie jest to jednak książka na wskroś pesymistyczna czy smutna. Miejscami jest trudna, pojawiają się łzy w oczach i pytanie, jak jeden człowiek mógł tyle przetrwać i nie dał się złamać. Odpowiedź jest jedna - miłość do Chrystusa, do Kościoła, do Zgromadzenia Salezjańskiego umacniała Tytusa. Jego oddanie Matce Bożej już w wieku dziecięcym owocuje Jej opieką w dalszych latach. Choć bardzo trudnych latach.

Ta książka otwiera oczy na to, co działo się, gdy komuniści przybyli na Słowację. Myślę, że większość z nas ma blade pojęcie. Miejscami miałam wrażenie, że czytam o II wojnie i obozach nazistowskich, a nie latach powojennych. Tę książkę powinien przeczytać każdy, by zobaczyć, że to, co działo się podczas wojny, jest bardzo łatwo przywrócić, ale też, że życie z Jezusem daje nadzieję wbrew nadziei, że ofiary wielu osób nie poszły na marne i że właśnie dzięki takim kapłanom, jak Zeman, kapłaństwo nie umarło.

"Nawet gdybym stracił życie, nie uznam go za zmarnowane, jeśli przynajmniej jeden z tych, którym pomogłem zostanie księdzem w moje miejsce" (Tytus Zeman).

Tytus Zeman trzykrotnie podejmował się akcji przerzucenia młodych kleryków do Włoch, by mogli kontynuować studia teologiczne i zostać księżmi. Dwa razy mu się to udało. Za trzecim razem grupa została złapana. Zeman został skazany na 25 lat więzienia. Nastało kilkanaście lat tortur, więzienia, niszczenia człowieka, próba odarcia go z godności. Dla Zemana te lata to jak ciągle trwający Wielki Piątek i Golgota w jednym. Mimo to nie poddał się i na ile tylko mógł starał się być kapłanem dla innych więźniów.

Wielokrotnie umocnieniem dla niego był obraz Ecce Homo. Po torturach tworzył z chleba paciorek różańca, który ostatecznie miał ich 58, a który przesłał swojej rodzinie.

"Po każdym przesłuchaniu i torturach robił jedno ziarno, aż uformował prawie cały różaniec. Brakowało około trzech lub czterech ziaren. W ubraniach, które wysłał z więzienia do domu, moja ciotka znalazła ukryty różaniec [zrobiony z chleba] wykonany podczas tymczasowego aresztowania".

W książce dowiadujemy się o kilku niezwykłych wydarzeniach w życiu Tytusa. Gdy był dzieckiem został uzdrowiony przez wstawiennictwo Wspomożycielki, postanowił wtedy oddać się pod Jej opiekę, a także zostać kapłanem salezjaninem, choć wielu go od tego chciało odwieść.

W dniu, kiedy miał odprawić pierwszą Mszę świętą miało miejsce dość osobliwe wydarzenie. Kobiety z Vajnor przeraziły się, gdy część chałek się spaliła, a po ich przekrojeniu wydawało się, że jest w nich krew. Bułki zakopano, ale potraktowano to jako zapowiedź męczeństwa, nawet wiersz recytowany podczas wręczania Tytusowi złotego kielicha miał nuty profetyczne.

Gdy zachorowała jego mama, poprosił Boga, by jemu skrócił lata życia, a w zamian podarował je matce. Modlitwa została wysłuchana. Obydwoje zmarli w wieku 54 lat.

Lektury nie da się tak po prostu streścić, trzeba po nią sięgnąć. Czyta się ją bardzo szybko. Polecam jednak mieć przy sobie pudełko chusteczek, bo miejscami trudno jest powstrzymywać łzy.

"Nie lękaj się, drogi Tytusie. Twoje kapłaństwo dzisiaj się nie kończy, ale realizuje się w kapłaństwie tych, którym stworzyłeś możliwość, aby stali się kapłanami. Dziesiątki salezjanów księży dziękuje ci za swoje kapłaństwo. Są rozproszeni po całym świecie. Drzewo musi rosnąć, aby kwitły pąki [...] i tym drzewem byłeś ty, Tytusie. [...] Gdyby każdy ksiądz, który umiera a Słowacji, zostawił po sobie taką duchową spuściznę, pogrzeby słowackich księży nie oznaczałyby straty, ale umocnienie stanu kapłańskiego. [...] Niech na twoim pomniku nie będzie napis "Odpoczywaj w pokoju!". Nie odpoczywaj! W imieniu Kościoła prosimy cię: Nie odpoczywaj, pomagaj nam! Jesteś kapłanem - pomagaj duszą! Jesteś synem księdza Bosko - pomagaj młodym duszom i przygotuj miejsce dla nas i dla nich" (Mowa pogrzebowa ks. Andreja Dermeka, prowincjała salezjanów na Słowacji, 11 stycznia 1969 r.)

W książce znajdziemy również fotografie Tytusa z różnych okresów jego życia. Do tego jest także obfita bibliografia i przypisy.

Co ciekawe, Zeman jest dość młodym błogosławionym, bo beatyfikowany został w 2017 roku przez papieża Franciszka. Tym bardziej warto poznać jego losy. Polecam zwrócić uwagę na kolor okładki, nie jest przypadkowa i uważny czytelnik połączy ze sobą pewne fakty.

Myślę, że książka sprawdzi się też jako prezent dla osób, które zastanawiają się nad swoim powołaniem. On wypełnił je do końca.

Z serca polecam!


Lodovica Maria Zanet, Błogosławiony Tytus Zeman - salezjanin - kapłan - męczennik, Wydawnictwo Salezjańskie 2021

«« | « | 1 | » | »»
Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
25 26 27 28 29 30 1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31 1 2 3 4 5