Wschodni bracia

"Macie tu cerkiewną liturgię?" - zapytała. "Tak!" "I uznajecie prymat papieża? Jakież to wspaniałe!". Kim są grekokatolicy, którzy przechowują tożsamość niepodzielonego Kościoła? I dlaczego papież zna ich Mszę na pamięć?

Beskid Niski. W południowym słońcu lśnią dzwony cerkwi w Łosiu. Obok stoi smagany wiatrem wielki krzyż. Z jednej strony data 988 – „chreszczenia Rusi”, z drugiej papieskie zawołanie „Totus Tuus”. Czytelny symbol wiary grekokatolików. Przed II wojną w wiosce mieszkało ich aż 1050.

– Gdy przyjechała tu wycieczka nauczycieli z Białegostoku, jedna z kobiet zapytała: „Macie tu cerkiewną liturgię?” „Tak!” „I jednocześnie uznajecie prymat papieża?” „Tak!” „Jakież to wspaniałe!” – zawołała zachwycona. W tym krzyku była wielka tęsknota za jednością – opowiadał mi przed kilkunastu laty archimandryta ojciec Roman Piętka, proboszcz neounickiej parafii w Kostomłotach (zmarł przed dziewięciu laty).

Gdy podobne pytanie usłyszał od pewnej kobiety abp Jan Martyniak, uśmiechnął się: „Proszę pani, w naszej liturgii za papieża modlimy się aż siedmiokrotnie, a wy?”.

U studni

„Spotkajmy się u studni z wiecznie żywą wodą” – śpiewało Stare Dobre Małżeństwo, myśląc o klimatach pośmiertno-eschatologicznych. Grekokatolicy co roku praktykują podobne spotkania. W styczniu wiele rzek i studni wschodniej Polski zamienia się w biblijny Jordan. Rzeka chrztu Jezusa płynie przez Beskid Niski, Bieszczady, Roztocze, Podlasie, wody śmierci zmieniają się w strumienie życia, a zmarznięty tłumek śpiewa: „Hraj pisnju, Jordane, radujsia, Iwanie”.

Święto Jordanu jest jednym z dwunastu wielkich świąt (świadczy o tym między innymi poprzedzająca je wigilia, w czasie której wierni poszczą). To w styczniu najczęściej słyszymy o grekokatolikach. Niezwykle barwna uroczystość idealnie nadaje się na reportaż. Kamery i obiektywy rejestrują zazwyczaj smagane wiatrem kikuty drzew owocowych, spróchniałe deski łemkowskich chyży i wsie, po których pozostało wspomnienie. Między rzekami Osławą (na wschodzie) a Popradem (na zachodzie) mieszkało przed II wojną ponad 100 tys. Łemków (liczbę oszacowano, podsumowując ludność ukraińskiej grupy językowej). Grekokatolicy stanowili grupę dominującą – prawie 85 proc. mieszkańców. Pozdrawiali się okrzykami „Christos rażdajetsia!” w czasie Bożego Narodzenia i „Christos woskries!” na Paschę. Do dziś zza okien cerkwi możemy usłyszeć śpiew: „Mnogaja lita”.

Pamięć niepodzielonego Kościoła

25 listopada Stolica Apostolska utworzyła w Polsce nową greckokatolicką eparchię (diecezję). Dotychczas funkcjonowały dwie: przemysko-warszawska i wrocławsko-gdańska. Po utworzeniu nowej: olsztyńsko-gdańskiej, dotychczasowa eparchia wrocławsko-gdańska otrzymała nazwę wrocławsko-koszalińskiej. Nową eparchię obejmie 47-letni bp Arkadiusz Trochanowski, który dotąd był proboszczem parafii greckokatolickiej w Wałczu.

– W 988 roku odbył się chrzest Rusi Kijowskiej. Książę Włodzimierz Wielki, przyjmując wschodnie chrześcijaństwo, uznawał prymat papieża – wyjaśnia biskup Arkadiusz. – Tak było w I tysiącleciu chrześcijaństwa, a Ukraiński Kościół Greckokatolicki jest spadkobiercą tego wydarzenia.

– W swoim sercu, ciele i pamięci przechowujemy tradycję i tożsamość Kościoła niepodzielonego z pierwszego tysiąclecia. W tamtym czasie pomiędzy Rzymem a Konstantynopolem nie było żadnej schizmy – dopowiada abp Swiatosław Szewczuk, zwierzchnik Kościoła katolickiego obrządku bizantyjsko-ukraińskiego.

To wspólnota działająca na terenie Ukrainy (3 miliony wiernych) oraz wśród diaspory ukraińskiej (5,5 miliona). Nazwę Kościół greckokatolicki wprowadziła cesarzowa Maria Teresa w 1774 roku (to wówczas zaniechano określania duchownych unickich mianem popów i zrównano ich w prawach z duchowieństwem łacińskim). Niektórzy używają nazwy Kościół ukraińskokatolicki, ale jest ona myląca, bo sugeruje, że Kościół ten funkcjonuje jedynie u naszych wschodnich sąsiadów.

Kim są unici?

Piotr dotarł do Rzymu. Na kanwie tamtejszej kultury i łaciny wykształcił się sposób sprawowania nabożeństw, nazywany rzymskim. Jego brat, Andrzej, wedle tradycji przyniósł światło wiary Grekom. Tu zakorzenił się obrządek grecki (zwany bizantyjskim). Mimo różnorodności Kościoły w pierwszym tysiącleciu pozostawały w jedności. W roku 1054 doszło do zerwania wspólnoty i ukształtowały się dwa niezależne ośrodki władzy: w Rzymie i Konstantynopolu. Po wiekach podjęto próbę przywrócenia jedności. W 1596 r. ruscy hierarchowie zawarli unię brzeską, na mocy której cerkiew prawosławna na terytorium Rzeczypospolitej Obojga Narodów uznała zwierzchnictwo papieża.

Przystępującym do unii pozwolono zachować ryt bizantyjski, język liturgiczny staro-cerkiewno-słowiański, kalendarz juliański, dyscyplinę kościelną (w tym tradycję żonatego duchowieństwa) oraz strukturę administracyjną. Przyjęcie Kościoła ruskiego do wspólnoty z Rzymem nastąpiło 23 grudnia 1595 r., a jego pierwszy synod zwołano po 31 latach.

Kolejni carowie nie uznawali unitów i czynili wszelkie starania, by włączyć ich do Cerkwi prawosławnej. Po 1839 roku Cerkiew unicka na obszarze Cesarstwa Rosyjskiego zachowała się jedynie w Królestwie Polskim na Chełmszczyźnie. W styczniu 1874 Rosjanie zamordowali 26 unitów w Pratulinie i Drelowie, a grekokatolicy na terenie zaboru przenieśli się do podziemia.

Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości Kościół greckokatolicki rozwijał się przede wszystkim na ziemiach byłego zaboru austriackiego.

Wyrzuceni

Na łemkowskim kermeszu (odpuście) pod śliczną cerkwią w zaszytym w Beskidzie Olchowcu usłyszałem: „Gdy w czasach stalinowskich z pobliskich PGR-ów w Miejscu Piastowym ruszyły ciężkie maszyny, by rozebrać cerkiew, olchowianie stanęli w jej obronie. Położyli się na kamieniach mostu. Dzięki ich uporowi pod koniec lat 70. w cerkwi popłynęły wschodnie hymny i zaczęto odprawiać nabożeństwa”. Ten sam los miał spotkać wiele cerkwi, a grekokatolicy padli ofiarą krwawych prześladowań. Nic dziwnego, że w latach 1946–1990 Kościół ten stał się największą podziemną organizacją religijną w ZSRR.

Do Beskidu Niskiego wracam regularnie. Moim przewodnikiem jest zazwyczaj o. Grzegorz Nazar, proboszcz greckokatolickiej parafii w Gorlicach. – Na terenie powiatu mieszka około 2 tysięcy unitów. Modlą się w kilkunastu cerkwiach. Wrócili tu po wysiedleniu – opowiada. – W ramach akcji „Wisła” wysiedlono niemal wszystkich. Pozostały pojedyncze rodziny. Często starsi, schorowani Łemkowie zostawali na Ziemiach Odzyskanych, a na Łemkowszczyznę wracały ich dzieci, które wraz z mlekiem matki wyssały ogromną tęsknotę do swej małej ojczyzny. W 90 proc. musieli… wykupywać swe dawne zagrody. Znam małżeństwo z Bednarki, które było wysiedlane aż trzykrotnie.

Po wysiedleniu do ZSRR w 1946 r. biskupów i kurii przemyskiej papież Pius XII mianował kard. Augusta Hlonda delegatem specjalnym dla obrządków wschodnich w Polsce. Jego uprawnienia przejął Prymas Tysiąclecia, który umożliwił funkcjonowanie grekokatolikom w ramach struktury Kościoła rzymskokatolickiego. W 2014 roku Kościół ten liczył w Polsce około 55 tysięcy wiernych w 124 parafiach.

Przedsionek nieba

Wierni kłaniają się nisko w czasie liturgii. Czyniąc znak krzyża, biją przed ikonostasem pokłony, dotykając samej ziemi. – Oni żegnają się odwrotnie – słyszałem często od rzymskich katolików. Dlaczego? Przy znaku krzyża wypowiadamy, słowa: „W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego”, przy słowie „Ducha” dotykając lewego ramienia. Wschodni chrześcijanie czynią tak samo, z tym że modlą się: „Wo imia Otca i Syna, i Swiataho Ducha”. Proste? Jak „amiń” w pacierzu.

Ponieważ Kościoły rzymsko‑ i greckokatolicki reprezentują to samo wyznanie i zachowują pełną jedność, możemy przyjąć w cerkwi Komunię św., która jest udzielana pod dwiema postaciami.

Chrzest, bierzmowanie i Komunia św. są ze sobą ściśle połączone. Niemowlęta są nie tylko chrzczone, ale i niezwłocznie bierzmowane. Udzielana jest im też Komunia.

Papież Franciszek zna Mszę greckokatolicką na pamięć. W niższym seminarium salezjanów jego nauczycielem był ksiądz unita, a młody Bergoglio poznał bizantyjską liturgię jako ministrant. W swej kaplicy w Kolegium św. Marty ma ikonę – prezent od patriarchy Swiatosława.

Greckokatoliccy księża mogą mieć żony, jeśli związek małżeński zawarli przed przyjęciem święceń. Biskupów powołanych spośród ślubujących bezżenność zakonników obowiązuje celibat.

Budynek cerkwi przypomina układem świątynię Starego Testamentu. Najważniejszą częścią jest ukryte za ikonostasem „sanktuarium”, odpowiednik Świętego Świętych, do którego arcykapłan mógł wejść jedynie raz w roku. Miejsce zwane „niebiosami niebios” jest zastrzeżone jedynie dla kapłanów i mężczyzn asystujących przy nabożeństwach. Kobiety nie mają tu wstępu. To tu sprawowany jest sakrament Eucharystii. Sanktuarium znajduje się zawsze we wschodniej części świątyni. Wierni stoją w nawie odpowiadającej miejscu, gdzie kapłani Starego Testamentu przynosili ofiary. Tu wszystko jest symbolem. Eucharystyczny pokarm przenoszony jest z ołtarza przez tzw. Rajskie Wrota (zwane też Carskimi), a sama brama zdobiona jest ikoną Zwiastowania i ikonami Czterech Ewangelistów.

Widać, słychać i czuć

Świątynię wypełnia słodkawy zapach mirry i woń spalonej parafiny. Sprawowanie wschodniej liturgii angażuje wszystkie zmysły człowieka. Wzrok (feeria barw na ikonach i migoczące płomyki świec, barwy szat liturgicznych), słuch (śpiewy i muzyczna oprawa tekstów) i węch (specyficzna woń kadzidła i woskowych świec).

Zerkam na ikony, pielęgnowany przez Wschód symbol chrześcijaństwa sprzed podziału.

– Pamięć niepodzielnego Kościoła zawsze kształtowała tożsamość naszego Kościoła – podsumowuje abp Szewczuk. – Świadomość komunii z Kościołem rzymskokatolickim i następcą świętego Piotra to część naszej tożsamości. Nieprzypadkowo nasz Kościół został nazwany unickim. Nosimy w sobie – jako podstawową – ideę pojednania chrześcijan.•

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
27 28 29 30 31 1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31 1 2 3 4 5 6