Nie przegrać zwycięstwa

Wygramy! – liczą tego wyborczego wieczoru obie strony. A co z tym zwycięstwem zrobimy?

12 lipca, epidemii w Polsce dzień 132. A straszliwej i wyniszczającej choroby, jaką są głębokie podziały w społeczeństwie, który to już dzień? Trudno dokładnie policzyć. Przed obecnymi były przecież też inne. Ciągle dzielimy się, dzielimy i dzielimy.... I właściwie nie ma co się dziwić. Sam czasami zastanawiam się, co mam wspólnego z kimś, kto na ulicy rzuca kwiecistymi wiązankami, jakby innych słów, prócz wulgarnych, znał tylko kilka. Albo co wspólnego mam z młodzieńcami, którzy z minami jakby byli obrażeni na cały świat taszczą jakiejś grajło, z którego płynie agresywny, pełen wulgaryzmów rap? Trudno mi czasami uwierzyć, że to też moi rodacy.... Co właściwie tak ważnego nas łączy? Czy nie mam więcej wspólnego z niejednym Czechem, Słowakiem, Litwinem, Rosjaninem czy Niemcem?

Gdy piszę te słowa jest wieczór niedzieli wyborczej. Według sondażu wybory prezydenckie różnicą 0,8 procenta wygrał Andrzej Duda. Jakie będą wyniki po podliczeniu głosów – nie wiadomo. Różnie być może. Ale kto by ich nie wygrał, zawsze pozostanie tych prawie 50 procent ze zwycięstwa przeciwnika niezadowolonych. No, albo – jeśli trzymać się bardziej miarodajnych dla politycznych sympatii wyników pierwszej tury – będzie to odpowiednio koło 43 i koło 30 procent niezadowolonych. Będę się czuli przegrani, ale przecież nie przestaną być obywatelami, prawda? Im też należeć się będzie szacunek. Czy zwycięzcy będą ich umieli uszanować? Albo znów będzie tak, jak to często w ostatnich kilkunastu latach widziałem:  wygraliśmy, więc tamtym pokażemy gest Kozakiewicza... A przegrani? Będę umieli powstrzymać się od inwektyw?

Żeby umieć wygrywać, ale też żeby umieć przegrywać, potrzeba klasy. Nie wystarczą profesorskie tytuły czy bycie celebrytą. Trzeba uznania dla pewnych uniwersalnych wartości, wśród których  ważną rolę odgrywa godność osoby. Napisałbym, że chodzi o uznanie chrześcijańskiej wizji człowieka, ale wiem, że dla wielu nie tylko nic to nie znaczy, ale działa wręcz jak czerwona płachta na byka. To może odwołajmy się do obowiązującej nas wszystkich konstytucji i wspomnijmy stosowny fragment jej preambuły:

„(...) my, Naród Polski - wszyscy obywatele Rzeczypospolitej, zarówno wierzący w Boga będącego źródłem prawdy, sprawiedliwości, dobra i piękna, jak i nie podzielający tej wiary, a te uniwersalne wartości wywodzący z innych źródeł (...)”.

Wystarczy. Już mamy to, na czym moglibyśmy budować wspólne niezależnie od wyznawanej czy nie wyznawanej wiary. Na prawdzie, sprawiedliwości, na dobru, na pięknie... Wprawdzie różnimy się być może trochę w ich pojmowaniu, ale chyba zgadzamy się, że nie można budować na zakłamaniu,  niesprawiedliwości, złu i brzydocie? Chyba zgadzamy się, że takie zasady, jak „nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe” mają sens, bo nie można budować wspólnoty na ciasnych egoizmach i partykularyzmach, prawda?

Zakończę pesymistycznie: jakoś jednak nie wierzę, żebyśmy w przewidywalnej przyszłości zakopali dzielące nas rowy niechęci. Duma, chęć postawienia na swoim i przekonanie, że jest się najmądrzejszym na świecie, nie pozwolą....

 

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
26 27 28 29 30 31 1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31 1 2 3 4 5