Błaganie misjonarzy z Amazonii

Jest tak źle, że chciałoby się nagłośnić, krzyczeć, błagać o pomoc, choć wiem, że to nie jedyne miejsce na świecie, gdzie ludzie cierpią...

To fragment maila jaki dostałam dziś w nocy od polskiej misjonarki pracującej w peruwiańskiej Amazonii, gdzie nawet bez kryzysu wywołanego koronawirusem codzienność jest bardzo trudna. Beata Prusinowska pracuje tam od 2011 r. i nigdy się nie skarży. Teraz alarmuje, bo wie, że bez głosu misjonarzy świat nie będzie chciał dostrzec rozgrywającego się dramatu. „Szpitale dawno już nie obsługują, brakuje tlenu, leków, personelu medycznego, nawet krematorium nie funkcjonuje; przerażające” – pisze misjonarka o realiach regionu Loreto, gdzie  pracuje, o powierzchni połowy Polski. Do stołecznego Iqutios nie prowadzą żadne drogi lądowe, można jedynie dolecieć samolotem lub dopłynąć statkiem. Stąd nawet uzupełnienie butli z tlenem jest ogromnym i bardzo drogim przedsięwzięciem, bo w tym celu trzeba pokonać kilka tysięcy kilometrów. To realia Amazonii.

Ośrodek zdrowia w Estrecho ma do obsłużenia 76 wiosek leżących wzdłuż prawie 1300 km rzeki. „W całym Peru szybko wzrasta liczba zakażonych,  oficjalnie to blisko 70 tys. chorych, choć dane nie są wiarygodne. Widać to w Iquitos, gdzie szpitale dawno doznały zapaści i ludzie chorują, leczą się i umierają w domach. Pandemia obnażyła słabość systemu zdrowia w tym kraju, a w Iquitos szczególnie” - podkreśla misjonarka. Ostatnio była świadkiem śmierci matki pięciorga dzieci, dla której cudem udało się zdobyć butlę z tlenem. „Kiedy ją podłączono okazało się, że zawór jest zły, biegano po szpitalu w poszukiwaniu klucza francuskiego… nie udało się” – wspomina misjonarka.

Te dramatyczne realia weryfikują też prośby o pomoc mocno je urealniając. Misjonarze m.in. zbierają fundusze na bezcenne koncentratory tlenu, które w dobie pandemii są świetnym rozwiązaniem dla miejscowości w Amazonii. Urządzenie to nie potrzebuje bowiem butli z tlenem, które można zdobyć i napełnić tylko w dalekim Iquitos. Aparat tlenowy koncentruje tlen z powietrza i pomaga osobom z problemami oddechowymi. Na dziś koszt takiego jednego dużego urządzenia, które koncentruje 10 ml tlenu na minutę to ok. 2 tys. dolarów, a ceny z dnia na dzień idą w górę. W aptekach nie uświadczysz zwykłego paracetamolu, a ceny leków przeciwwirusowych wrosły 20-krotnie. Do nagłaśniania sytuacji misjonarze wykorzystują też media społecznościowe. O pomoc zaapelował na Twiterze ks. Paweł Sprusiński pracujący na misji w Pabas, gdzie przychodnia ma jedną butlę z tlenem na 16 tys. mieszkańców. Dołóżmy swój wdowi grosz…
 

Marta S Misje Pebas - Pebatón Solidario


W ubiegłym roku Amazonia znalazła się na chwilę w centrum światowej uwagi, dzięki zwołanemu przez Franciszka synodowi biskupów poświęconemu temu regionowi, potem szybko poszła w zapomnienie. „Stolica peruwiańskiej Amazonii przeżywa obecnie najgorsze czasy, a dżungla z wioskami indiańskimi stoi o krok od wyginięcia niektórych grup etnicznych” – alarmuje Prusinowska prosząc w imieniu pracujących tam misjonarzy z Polski o pomoc. Paradoksalnie bowiem w miejscu nazywanym „płucami świata”, to tlen jest obecnie towarem deficytowym.

 

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12