Jedni w Chrystusie

Kościół Jezusa Chrystusa istnieje nie inaczej, jak w wielu Kościołach partykularnych. Jest jednością w wielości i zarazem wielością scaloną w jedność.

Jest mroźny, zimowy wieczór 7 stycznia 2009. W maleńkiej kaplicy Miłosierdzia Bożego przy rzymskokatolickiej parafii prowadzonej przez ojców pallotynów w Wałbrzychu rozpoczyna się świąteczna liturgia Bożego Narodzenia. To nie pomyłka. Garstka osób zgromadzonych wokół ołtarza to grekokatolicy, którzy pielęgnują tradycję Kościoła wschodniego. Pozostają jednak w pełnej jedności z Kościołem rzymskokatolickim. Greckokatolicka parafia w Wałbrzychu jest jedyną na terenie naszej diecezji świdnickiej, a zarazem najmniejszą parafią w eparchii wrocławsko-gdańskiej.

Niewiedza
18 stycznia rozpoczyna się Tydzień Powszechnej Modlitwy o Jedność Chrześcijan. Z tej okazji również w świdnickiej katedrze, 25 stycznia o godz. 18.00, odbędzie się celebracja ekumeniczna z udziałem przedstawicieli Kościołów siostrzanych. Jan Paweł II podzielenie wśród chrześcijan uznawał za największy problem współczesnego Kościoła. Osobiście czynił wiele starań, by do tej jedności prowadzić. Jednak w przeddzień Tygodnia Powszechnej Modlitwy o Jedność Chrześcijan warto wyjaśnić kilka kwestii związanych z tym zagadnieniem, które dla przeciętnego wiernego są zazwyczaj niejasne.

– Nieraz byłem zapraszany na ekumeniczne modlitwy o jedność chrześcijan jako jedyny przedstawiciel „innego” Kościoła – mówi ks. Jan Klucznik, który jest proboszczem greckokatolickiej parafii w Wałbrzychu. – Oczywiście nigdy nie odmawiam, bo jedność Kościoła to jedna z najważniejszych kwestii. Jednak zaproszenie to powinno trafić do przedstawicieli któregoś z odłączonych Kościołów, prawosławnego czy wspólnot protestanckich. Chociaż zachowujemy odmienną liturgię, nasz Kościół jest katolicki, czyli pozostaje w pełnej jedności z Kościołem powszechnym. Mam świadomość, że nie wszyscy, którzy modlą się o jedność, to rozumieją.

Trudno się jednak dziwić, kiedy niejasności pojawiały się nawet wśród hierarchii kościelnej. W związku z nimi w 2000 roku Kongregacja Nauki Wiary, którą kierował kard. Joseph Ratzinger, wydała specjalną notę o określeniu „Kościoły siostrzane”. Wyrażenie to nabrało dużego znaczenia, w dialogu ekumenicznym, stąd poprawne stosowanie teologiczne tego terminu stało się jeszcze ważniejsze.

Tradycja ojców
– Szkoda, że tych osób coraz mniej tu przychodzi, dziś mamy tu zaledwie 8 osób – mówi ks. Jan Klucznik. – Oczywiście mamy nadzieję na odrodzenie naszego Kościoła, ale są ośrodki, jak tu w Wałbrzychu, gdzie proces asymilacji z Kościołem rzymskokatolickim prawie całkowicie wchłonął naszą wspólnotę. Może ktoś powiedzieć, że jeżeli nic nas nie dzieli i jesteśmy Kościołem katolickim, to po co nam osobna liturgia. Ale o to samo można zapytać, myśląc o tradycji rzymskokatolickiej czy jakiejkolwiek innej. Powinniśmy pielęgnować tradycje naszych ojców i dziadków, bo to nasze prawo i obowiązek. Tak się stało, że chociaż wszyscy jesteśmy takimi samymi bożymi stworzeniami, to każdy ma swój naród, język i tradycję. Nasi biskupi, którzy dążyli do jedności, chcieli jednocześnie, by ta nasza tradycja nie zaginęła. Bo w tej różnorodności można odkryć wiele piękna.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Reklama

Reklama

Reklama

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9