Jest taka fundacja...

O Fundacji Nowego Tysiąclecia, założonej przez Konferencję Episkopatu Polski mówi się, że jest to największy sukces w realizacji nauczania Jana Pawła II z ostatniej pielgrzymki do Polski.

Po przyznaniu stypendiów dla uzdolnionej młodzieży gimnazjalnej i nagrodach TOTUS, nadszedł czas na kolejną inicjatywę: darmowe kolonie letnie dla stypendystów. Nowym pomysłem jest również organizacja tzw. "dnia papieskiego", zatwierdzona przez czerwcowe Zebranie Plenarne Episkopatu.
Ta Fundacja z założenia ma być konkretną odpowiedzią na nauczanie Papieża. Tutaj tkwi sedno działalności. Toteż wspiera ona różne dzieła społeczne, głównie w dziedzinie edukacji i kultury. Organizacja letniego wypoczynku dla młodzieży doskonale wpisuje się zatem w tę właśnie ideę.
Na dwutygodniowe kolonie, które rozpoczęły się na początku lipca, wyjechało 500 gimnazjalistów, objętych wcześniej przez Fundację stypendiami. Są to uczniowie wybitnie zdolni, którzy zarazem potrzebują wsparcia materialnego. Pochodzą z pięciu diecezji Polski uchodzących za najuboższe: koszalińsko-kołobrzeskiej, drohiczyńskiej, ełckiej, przemyskiej i radomskiej.
Wypoczynek dla wszystkich jest darmowy, co ma wyjątkowe znaczenie dla rodzin dotkniętych bezrobociem, zwłaszcza na terenach, gdzie znajdują się upadłe gospodarstwa, dawne PGR-y. Ks. Wojciech Kalinowski, koordynator kolonii w diecezji ełckiej, którą ten problem dość boleśnie dotyka, jest zdania, że tych kolonistów należałoby objąć jakąś specyficzną formą opieki. Tak by nauczyć ich odpowiedzialności i aktywności życiowej. – Obserwując na co dzień ich rodziny zrozumiałem, co znaczy Tischnerowskie: "homo sovieticus" – mówi. I dodaje, że po upadku PGR-ów wielu ludzi na tych terenach dotknęła choroba sieroca odnosząca się do sposobu myślenia: oni nagle poczuli się niepotrzebni. I nie potrafią już zdobyć się na żadną formę aktywności, na szukanie innej pracy, nie mówiąc już o podjęciu prywatnej inicjatywy. Jakby podświadomie mieli zakodowaną roszczeniową postawę wobec życia, przekonani, że pracę – jak w PRL-u – po prostu powinno zapewnić im państwo.
Młodzież wyjeżdża na kolonie na zasadzie wymiany: 50 osób z danej diecezji udaje się do sąsiedniej, 50 zaś pozostaje we własnej. Taki system, jak ocenia biskup Tadeusz Pieronek, członek Rady Fundacji, służy integracji całego środowiska stypendystów. W przyszłości ułatwi tworzenie lokalnej elity.

Rzetelna rekrutacja, długotrwałe efekty
Jak informuje ks. Zbigniew Rycak, koordynator z diecezji drohiczyńskiej, kilku kolonistów pochodzących z tych terenów jest wyznania prawosławnego. Przy wyborze kandydatów kryterium wyznania ani światopoglądu zasadniczo nie odgrywało zatem roli. Andrzej Cehak, dyrektor Fundacji podkreśla jednak, że przy rekrutacji brano pod uwagę opinię proboszcza parafii, do której należy dany uczeń. – Chcieliśmy unikać sytuacji, w której Kościół miałby wspierać tzw. wątpliwe przypadki – wyjaśnia. Chodzi tu o generalną zasadę, by nie było to środowisko aspołeczne, patologiczne, będące źródłem zgorszenia. Cehak twierdzi również, że obecność gimnazjalistów z rodzin patologicznych mogłaby wprowadzić rozłam w miejscowej wspólnocie, co ostatecznie przyniosłoby więcej szkody niż pożytku.
Prezes Fundacji Piotr Gaweł jest zdania, że dobór dzieci był bardzo rzetelny a sposób selekcji klarowny. W rezultacie pieniądze przeznaczone zostały dla tych, którzy najbardziej potrzebują pomocy.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Pobieranie...

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
25 26 27 28 29 30 1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31 1 2 3 4 5