Katechizm inaczej. Wierzę w Boga

Skarbiec wiary Kościoła jest ogromny. Są w nim "nova et vetera" - rzeczy nowe i stare. Te "stare" nie starzeją się nigdy. "nowe" nie są nowe. Trzeba jedynie najdawniejszą tradycję Kościoła odczytywać na nowo. abp Alfons Nossol

23. Jak wyschnięta ziemia

Miałem raz w czasie wakacji przygotować jakieś dziecko do pierwszej Komunii. To “jakieś dziecko” okazało się przemiłą dziewięcioletnią dziewczynką z dawnych kresów wschodnich - teraz Ukrainy. Mała przyjechała do babci na trzy tygodnie. Jak zmieścić się w tak krótkim czasie? Szybko zorientowałem się, że Wieroczka wiadomości religijnych nie ma żadnych. Zacząłem od zapoznania jej z postacią Jezusa. Najpierw o dorosłym już Panu Jezusie, potem o Jego przyjściu na świat, aż do krzyża i zmartwychwstania. Osłupiałem! Jak to dziecko słuchało! Jakie ogromne pragnienie tej nowej prawdy widziałem w całej twarzyczce, w szeroko otwartych oczkach, w rozchylonej z przejęcia buzi! Od tematów pierwszokomunijnych musiałem przejść do tematów, które program przewiduje w starszych klasach. Wieroczka chciała wiedzieć wszystko, a że była bystrą dziewczynką stawiała trafne, a nieraz i kłopotliwe pytania. Głód wiary, głód Boga, głód wartości innych, niż tylko radziecki patriotyzm. Tyle lat minęło - a ja wciąż mam przed oczyma jej śliczną buzię, długie włosy związane w prosty kucyk i to dziecięce serce, które było jak wyschnięta, spalona ziemia.

“Pragnienie Boga jest wpisane w serce człowieka, ponieważ został on stworzony przez Boga i dla Boga. Bóg nie przestaje przyciągać człowieka do siebie i tylko w Bogu człowiek znajdzie prawdę i szczęście, których nieustannie szuka” [27]. Takie jest spojrzenie chrześcijanina na człowieka. Na każdego człowieka. Bywa, że człowiek od dziecka uświadamia sobie to pragnienie Boga. Przykładem jest św. Teresa od Dzieciątka Jezus. Zresztą - znam wiele takich dzieci, które z ogromną siłą to odczuwają i przeżywają. Bywa inaczej - że człowiek całe lata szuka “czegoś” - ciągle mu w życiu ciasno, nic go nie cieszy, rzuca się w wir najprzeróżniejszych doznań: artystycznych, zmysłowych, naukowych. Angażuje się w życie społeczne, staje się bohaterem, a bywa że i bandytą. Szuka i nie wie czego szuka.

Wyschnięta, spalona ziemia… Pragnieniu Boga towarzyszy zdolność przyjęcia prawdy o Bogu. Człowiek posiada wewnętrzną, duchową “pojemność” serca zdolnego Boga ogarnąć. Katechizm powiada, że człowiek jest “otwarty na Boga”. “Otwarty…” - trudno w przekładzie oddać myśl oryginału, dlatego wydawcy polskiego tekstu Katechizmu zachowali w tytule łaciński zwrot “capax Dei”. Capax - czyli pojemny, zdolny przyjąć i wchłonąć, ale także: rozumny i pojętny.

I człowiek, ta istota capax Dei, szuka Boga od wieków. Ale też i Bóg szuka dróg dotarcia do człowieka. Ktoś powie: po co to całe wzajemne szukanie? Nie mógł Bóg stworzyć nas tak blisko siebie, byśmy nie musieli Go szukać? W tym momencie trzeba uświadomić sobie kim jest człowiek, kim Bóg. I jaka ogromna różnica między nami! Gdybyśmy stanęli przed Bogiem “oko w oko”, Jego piękno - ale i majestat, Jego dobroć - ale i potęga, Jego miłosierdzie - ale i sprawiedliwość zniewoliłyby nas bez reszty. Nie moglibyśmy, lecz musielibyśmy Boga pokochać. Nasza wolność stopniałaby wobec Niego, jak wiosenny śnieg w promieniach słońca. Byłoby wtedy miejsce na miłość? Na miłość, która jest wyborem, wolnością, nieskrępowaną decyzją osoby? Tak, Bóg mógł stworzyć nas tak blisko siebie, byśmy nie musieli Go szukać. Ale że On sam jest miłością, pozwala człowiekowi siebie szukać - by i człowiek odpowiedział miłością.

I człowiek szuka. Czasem po omacku. Dziwne - ale i na to Bóg się godzi. Może już samo szukanie jest tak ważne? Człowiek, istota otwarta na Boga, zdolna Go pojąć i przyjąć, zdolna w Nim się zatopić, szukał Boga zawsze. “W ciągu historii, aż do naszych czasów, ludzie w rozmaity sposób wyrażali swoje poszukiwanie Boga przez wierzenia i akty religii (modlitwy, kulty, medytacje itd.). Mimo niejednoznaczności, jaką one mogą w sobie zawierać, te formy są tak powszechne, że człowiek może być nazwany istotą religijną” [28]. A jeśli z różnych powodów zostanie pozbawiony religii i wiary - staje się jak wyschnięta ziemia. Ale wyschnięta ziemia w każdej chwili jest gotowa przyjąć życiodajną wodę. Człowiek - Boga. Dlatego Bóg nie boi się twojej niewiary. A Kościół nie boi się ateizmu. To po prostu czas suszy. Ożywczy deszcz spadnie prędzej, czy później.
Katechizm Kościoła Katolickiego, nr 27- 30.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie...

    Archiwum informacji

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    27 28 29 30 31 1 2
    3 4 5 6 7 8 9
    10 11 12 13 14 15 16
    17 18 19 20 21 22 23
    24 25 26 27 28 29 30
    1 2 3 4 5 6 7