Człowiek nie jest bogiem

O modzie na św. Charbela, o tym, co mogą święci i mannie św. Mikołaja mówi ks. Zbigniew Chromy, specjalista z teologii fundamentalnej.

Ks. Roman Tomaszczuk: Dzisiaj, kiedy mamy „swojego” świętego papieża, po co brać pod uwagę jeszcze innych świętych?

Ks. Zbigniew Chromy: Odpowiadając na to pytanie, posłużę się wypowiedzią św. Teresy z Avila, wielkiej czcicielki św. Józefa: „Obrałam sobie za orędownika i patrona chwalebnego świętego Józefa, usilnie jemu się polecając. I poznałam jasno, że jak w tej potrzebie, tak i w innych pilniejszych jeszcze, w których chodziło o cześć moją i o zatracenie duszy, Ojciec ten mój i Patron wybawił mię i więcej mi dobrego uczynił, niż sama prosić umiałam. (...) Jest to rzecz zdumiewająca, jak wielkie rzeczy Bóg mi uczynił za przyczyną tego chwalebnego Świętego, z ilu niebezpieczeństw na ciele i na duszy mię wybawił. Innym Świętym, rzec można, dał Bóg łaskę wspomagania nas w tej lub owej potrzebie, temu zaś chwalebnemu Świętemu, jak o tym wiem z własnego doświadczenia, dał władzę wspomagania nas we wszystkim”. Z tego wypływa jasny wniosek, oparty także na dogmacie świętych obcowania (communio sanctorum): Pan Bóg chętnie posługuje się świętymi i aniołami, aby przez ich pośrednictwo udzielać nam różnych łask.

I jeszcze jedna wersja: dzisiaj, gdy mamy lekarzy, komputery i meteorologów, po co pamiętać, który święty jest od gardła, który od deszczu, a który od niepłodności?

Dlatego, że czasem np. sami lekarze uczciwie stwierdzają, że nic więcej nie mogą, że „wszystko w ręku Boga”. Historia takich miejsc jak Lourdes, Fatima, Cascia (św. Rita) wyraźnie potwierdza racjonalność takiego podejścia. Tzn. oczywiście trzeba korzystać z wiedzy, ale należy również pamiętać, że człowiek nie jest bogiem i potrzebuje Bożej pomocy, Jego łaski, a tej Bóg udziela za pośrednictwem orędowników, np. tych 14 wspomożycieli ze średniowiecza.

Kult świętych łatwo sprowadzić do jakiegoś rodzaju magii, gdzie tylnymi drzwiami chce się załatwić coś, na co Pan Bóg nie chciałby odpowiedzieć, gdyby Go poproszono wprost?

Nie sądzę, że tak jest. Żaden święty nie uprawia partyzantki duchowej. Na przykład w czasie egzorcyzmów (dziś modny temat) zły duch o Matce Bożej mówił tak: „za mało czcicie Maryję, zapominając, że jeśli oddajecie Jej cześć, to tak naprawdę oddajecie cześć Bogu, który Ją uczynił taką, jaka jest, ze względu na was”.

Za co cenisz św. Stanisława, patrona diecezji, a za co św. Wacława, o którego relikwie się postarałeś?

Najpierw chciałem zaznaczyć, że osób zaangażowanych w sprowadzenie relikwii św. Wacława było wiele: najpierw ksiądz biskup, dalej proboszcz katedry i jeszcze kilka osób, owszem, ze mną włącznie. Odpowiadając zaś: św. Stanisław to niezłomny pasterz, niebojący się upomnieć nawet monarchy (któremu zawdzięczał wiele) w imię prawdy; z kolei św. Wacław, (podobnie jak św. Stanisław, patron Królestwa Polskiego) jest przykładem kogoś, dla kogo miłość do Chrystusa jest ważniejsza niż więzy krwi. „Kto kocha ojca lub matkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. I kto kocha syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien. Kto nie bierze swego krzyża, a idzie za Mną, nie jest Mnie godzien. Kto chce znaleźć swe życie, straci je, a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je” (Mt 10, 37-39). Taka postawa wymaga wielkiej wiary i odwagi, a św. Wacław ją posiadał. Za to go cenię. Dziś jest to bardzo aktualne, tzn. bycie świadkiem Ewangelii we własnej rodzinie jest bardzo trudne, choć może nie grozi za to utrata życia.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

TAGI| KOŚCIÓŁ

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Reklama

Reklama

Reklama

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9