Pranie mózgów

„Już nie mogę słuchać o tym dżender” – to najczęściej chyba padający komentarz do informacji medialnych z ostatnich tygodni.

Polska odetchnęła. Biskupi w ostatniej chwili złagodzili „agresywny ton” swojego listu w sprawie gender. Agnieszka Kozłowska-Rajewicz, rządowy pełnomocnik ds. równego traktowania, ma nadzieję, że jest to „początek dialogu”, choć prof. Jan Hartman nie ma wątpliwości, że biskupi, podejmując ten temat, „chcą odwrócić uwagę od problemu pedofilii w Kościele”. Halina Bortnowska ma żal, że list został napisany z „zaciśniętymi zębami”. Jest za to przekonana, że ludzie zajmujący się „płcią kulturową” i ich poglądy zostały przez autorów listu „źle zrozumiane”. Tak w telegraficznym skrócie wygląda medialny krajobraz po niedzieli Świętej Rodziny. Nie ma wątpliwości, kto tu atakuje, a kto się broni. Gdzie jest rozsądek, wola dialogu, a gdzie zła wola, emocje i uprzedzenia. Chwyty stare jak świat i można by się nimi nie przejmować, gdyby nie fakt, że Polacy są w kwestii gender zwyczajnie skołowani. I nie bardzo wiedzą, o co tak naprawdę chodzi. Na pociechę można powiedzieć: nie oni jedni.

Gdzie jest prawdziwa tożsamość?

Na portalu Rebelya, a także na portalu gosc.pl można zobaczyć film „Pranie mózgów” (http://gosc.pl/doc/1794950.Film-ktory-wysadzil-gender). Jego autor, Harald Eia postanowił zbadać norweski paradoks, polegający na tym, że w kraju zajmującym pierwsze miejsce w światowym rankingu przestrzegania „równościowych standardów” nie udaje się przełamać tradycyjnych ról społecznych. Kobiety wolą być pielęgniarkami niż inżynierami, mężczyźni nie chcą uczyć w szkole, dziewczynki uparcie bawią się lalkami, a chłopcy autami. Eia najpierw odwiedza z kamerą ekspertów zajmujących się gender. Ci przekonują go, że płeć biologiczna jest pojęciem anachronicznym.

O naszej tożsamości decyduje kultura, społeczeństwo, domowe wychowanie. Wpychamy niemowlęta w sukienki tylko dlatego, że są inaczej zbudowane, czym – być może – wyrządzamy im krzywdę. I potem muszą one ten ciężar dźwigać przez całe życie. Trzeba zatem robić wszystko, by dać „osobie” – od wczesnego dzieciństwa – szansę odkrycia PRAWDZIWEJ tożsamości. Jeśli w Norwegii wciąż się to nie do końca udaje, jest to tylko znak, że droga wyboista, ale kierunek słuszny. Autor filmu, znany komik (ale i socjolog), postanawia skonfrontować te rewelacje z wybitnymi naukowcami z całego świata. Pokazuje np. eksperymenty prof. Tronda Dietsha, badającego 9-miesięczne, nieskażone żadnymi wpływami niemowlęta, które „w ciemno” wybierały zabawki pasujące do ich płci. „Dzieci rodzą się z dyspozycją biologiczną jeśli chodzi o tożsamość i zachowanie. Środowisko, kultura, mogą je co najwyżej wzmacniać lub tonować” – mówi naukowiec, a zarazem ordynator największego szpitala dziecięcego w Oslo. Podobną tezę powtarzają kolejni odwiedzani psychologowie i antropolodzy z prestiżowych ośrodków, całkowicie dyskredytując pseudonaukowe wynurzenia specjalistów od „płci kulturowej”.

Rzucać wyzwanie myśleniu

Niby nic nowego. Można nawet z pewnym rozbawieniem skonstatować, że do tych samych wniosków dochodzili od pokoleń ludzie bez specjalnego wykształcenia, na wszystkich kontynentach, wychowani w różnych kulturach i religiach. Ale ponieważ w XXI wieku doczekaliśmy się prawdziwego wysypu „mędrców” (choć głównie w Europie), którzy postanowili rzucić wyzwanie naturze i zdrowemu rozsądkowi, bardzo ważne jest obnażenie ich faktycznej ignorancji. Najciekawsza jest ostatnia część „Prania mózgów”. Harald Eia wraca bowiem do swoich pierwszych rozmówców – ekspertów od płci kulturowej – i prezentuje im opinie zebrane od naukowej elity z całego świata na temat gender. Ci idą w zaparte. Stawiają tezę, że skoro takie są fakty… to tym gorzej dla faktów. „Nauki społeczne powinny rzucać wyzwanie myśleniu, które opiera się na założeniu istnienia biologicznych różnic między ludźmi” – mówi bez cienia zakłopotania Catherine Egeland. A pytana o twarde badania naukowe, na których opiera swoje poglądy na płeć, odpowiada: „mam to, co można nazwać podstawą teoretyczną”. I tej podstawy będziemy się trzymać! – solidarnie zapewniają genderowi rozmówcy. Fascynujący jest ich rewolucyjny zapał, z jakim chcą obalać naturalny porządek, ten błysk w oku, z jakim Joergen Lorenzten z Centrum Interdyscyplinarnych Badań nad Płcią w Oslo neguje wszystkie prezentowane mu osiągnięcia nauki jako „kiepskie”. Niepokojący (i dziwnie znajomy) wydaje się ton, gdy pyta niewinnie: „skąd ten gorący zapał, by koniecznie udowodnić wrodzone różnice obu płci?”

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Archiwum informacji

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
27 28 29 30 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
1 2 3 4 5 6 7